Czytelnictwo

Autor: Krzysztof Piasecki

Kategoria: Kultura i nauka Artykuł opublikowano w CX News nr 4/34/2010

Bardzo mi się spodobał napis, który zobaczyłem na jednym z autobusów miejskich. Brzmiał mniej więcej tak:
„Jadąc autobusem czytasz co chcesz,
jadąc samochodem czytasz tylko billboardy.”
Nie jest to oczywiście do końca prawda, bo ja choćby, jadąc samochodem przeczytałem napis na autobusie, ale tym razem nie będę się czepiał. Napis naprawdę mi się podoba. Jest, co prawda, trochę z poprzedniej epoki, ale ja właśnie tę epokę lubię. To epoka czytania.

Teraz jest epoka oglądania. Kiedyś słyszałem jak chłopiec, może dziewięcioletni, odrzucony przez grupę rówieśników szedł z płaczem do domu mówiąc „poczekaj ty , pójdę do twojej mamy i wszystko jej powiem. Będziesz cały dzień siedział w domu i czytał.” Ciekawe czy powiedziałby: „będziesz cały dzień siedział w domu i oglądał telewizję.” Czytanie stało się przereklamowane. Kiedyś mawiało się: „to mądry człowiek, tyle czyta.” Zaraz, zaraz gdyby był mądry to by nie musiał tyle czytać -  ktoś powie. Poza tym nie ważne, że czyta, ważne co czyta. Moja sąsiadka cały czas czyta i  co? Chociaż trzeba przyznać, że jednak poszerza horyzonty. Wie co to botoks, wie jaką dolegliwość ma jakaś Jolly i wie, że doda to nie określenie na jedno z działań matematycznych. Czyli jednak czytanie cały czas ma przewagę nad oglądaniem.


Włączyłem radio. Właśnie, nie wziąłem książkę, tylko włączyłem radio, i  usłyszałem  reklamę, w której informowano, że do jakiegoś telewizora dołączają trzy pary okularów . No proszę doszło do pojednania czytelników z oglądaczami. Tylko dlaczego trzy pary tych okularów? Po chwili sprawa się wyjaśniła.Trochę wulgarnie, ale jednak. To jakiś telewizor 3D. Czyli po parze okularów na każdą D.



Ostatnio opublikowane artykuły w kategorii Kultura i nauka:

Ciałoterapia mięśni dna miednicy

Pacjent idealny? Stuprocentowo szczery, skoncentrowany na samoobserwacji, świadomy codziennych obciążeń, którym podlega. O ile prostsze byłoby jego leczenie... Przedstawiam Wam ten ideał!

Skąd się wziął ks. Adam Boniecki

Po dwóch latach rozmów z ks. Adamem Bonieckim mam przed sobą naszą wspólną książkę. Spotykaliśmy się co tydzień i rozmawialiśmy o tym, co dziś znaczy „głodnych nakarmić”, „spragnionych napoić”, „nagich przyodziać”. Kim są „wątpiący”, „nieumiejętni”, „podróżni”.