Diagnostyka znamienia Spitz

Autor: dr n. med. Anna Pogorzelska-Antkowiak

Kategoria: Dermatologia Artykuł opublikowano w CX News nr 2/60/2017

Diagnostyka zmian melanocytowych opiera się zarówno na badaniu klinicznym, jak i dermoskopii. W ostatnich latach możliwości diagnostyczne poszerzyły się o mikroskopię konfokalną in vivo. Jest to nieinwazyjna metoda pozwalająca na ocenę histopatologiczną znamion barwnikowych, a także schorzeń o charakterze zapalnym. Metoda ta wykorzystuje zjawisko iluminacji melanocytów oraz keratynocytów w świetle lasera diodowego. Prawidłowa interpretacja badania pozwala na uniknięcie niepotrzebnych interwencji chirurgicznych, a tym samym oszpecania pacjenta bliznami. Użycie tej nowoczesnej metody wydaje się być szczególnie pomocne w przypadku diagnozowania wyjątkowo trudnych zmian melanocytowych.
Jednym z takich przykładów jest znamię Spitz. Jest to zmiana melanocytowa, zlokalizowana głównie w obrębie skóry twarzy lub kończyn dolnych. Przeważnie występuje u dzieci, choć coraz częściej znamię Spitz obserwuje się u dorosłych.
 
Fot. 1. Obraz dermoskopowy znamienia Spitz
Znamię to może przybierać różną postać morfologiczną. Zazwyczaj obserwujemy zmianę typu „wybuchu gwiazdy”. W obrazie spod mikroskopu konfokalnego, w powierzchownych warstwach naskórka dominuje regularny wzorzec typu „plastra miodu” lub „kostki brukowej”, jednak zaobserwować można nieliczne komórki pagetoidalne wielokrotnie o charakterze dendrytycznym. Na granicy skórno-naskórkowej pojawia się typowa siatka („meshwork”). Brodawki skórne odznaczają się zarówno wyraźnymi obrysami, jak i zatartymi granicami. Do dermoskopowych cech takiego znamienia należą regularnie rozmieszczone obwodowe wypustki oraz intensywnie zabarwiona część środkowa. Drugi rodzaj znamion Spitz to zmiany barwnikowe z obecnością jasnego, rozlanego zabarwienia z dobrze widocznymi punktowymi naczyniami krwionośnymi, które pozwalają na szybsze postawienie diagnozy. Rzadziej spotykany rodzaj znamion Spitz charakteryzuje się obecnością na prawie całej jego powierzchni siatki, przybierającej postać „negatywu” o charakterystycznych jasnych „oczkach”. Najwięcej problemów, ze względu na mnogość obrazów dermoskopowych, sprawia postać charakteryzująca się polimorficznym ułożeniem barwnika.
Fot. 2.  Obraz dermoskopowy czerniaka wywodzącego się ze znamienia Spitz. W górnym prawym biegunie widoczny charakterystyczny zanik. Typowa wielobarwność ogniska
 
Obraz taki obserwujemy także w znamionach dysplastycznych i czerniakach, stąd potrzeba dokładnej, wnikliwej diagnostyki.
W obrazie konfokalnym w powierzchownych warstwach komórek dominuje zdezorganizowany układ keratynocytów lub poszerzony wzorzec plastra miodu z widocznymi, choć nielicznymi, okrągłymi komórkami typu pagetoidalnego. Często granica skórno-naskórkowa wydaje się być mało widoczna, co wynika z pogrubienia naskórka.
 
Fakt ten bardzo utrudnia określenie charakteru melanocytowego zmiany. Przy dobrze widocznej granicy skórno-naskórkowej obserwuje się zaburzoną budowę brodawek, jak i liczniejsze komórki pagetoidalne, a nawet polimorficzne (zbite i luźne) gniazda komórek barwnikowych. Znamiona Spitz przez wielu autorów traktowane są jako zmiany niebezpieczne, trudne diagnostycznie o niejasnym potencjale rozwoju czerniaka, stąd postuluje się o usunięcie chirurgiczne każdej takiej zmiany, zwłaszcza u osoby dorosłej.
Fot. 4. Mikroskop konfokalny VivaScope® firmy Mavig  



Ostatnio opublikowane artykuły w kategorii Dermatologia:

Zaimponuj pacjentom – pokaż różnicę zmian skórnych z FotoFinder aesthetics

Dokumentacja z wizyt pacjenta jest kluczową pomocą dla lekarza prowadzącego terapię, a tym samym potwierdzeniem kolejnych etapów zmian jakie przechodzi pacjent w trakcie sesji zabiegowych. Rozwiązania, które proponuje firma FotoFinder ułatwiają codzienną pracę i spełniają oczekiwania pacjentów.

Trichoskopia bez tajemnic jak kompleksowo zatroszczyć się o pacjenta?

Trichoskopia jest najnowocześniejszą metodą diagnostyki włosów. Wielu lekarzy stosuje ją jednak tylko w ujęciu jakościowym, nie korzystając w pełni z możliwości monitorowania leczenia, jaką daje statystyczna część trichoskopii. Jednocześnie na rynku pojawił się ogrom gabinetów kosmetycznych specjalizujących się w tak zwanej „trichoskopii”. Nic w tym dziwnego. Pacjenci borykający się z wypadaniem włosów, często traktują to jako problem estetyczny – a nie medyczny. Gdy już zdecydują się szukać pomocy dermatologa, trafiają do naszego gabinetu. Co wtedy? Jak profesjonalnie zadbać o pacjenta, prawidłowo go diagnozując, a następnie obiektywnie monitorując efekty terapii, móc ewentualnie modyfikować leczenie?