Dobry serwis - gwarancja niezawodności Twojego sprzętu

Autor: Jan Łabza

Kategoria: Kultura i nauka Artykuł opublikowano w CX News nr 2/18/2006

Co raz częściej lekarze rożnych specjalności przyłączają się do akcji promujących zdrowy styl życia, a także propagujących profilaktykę. Podnoszą słuszne argumenty o ekonomice takiego zachowania, gwarancji dłuższego i zdrowszego życia. Dlatego też chcielibyśmy zwrócić uwagę, iż zasady użytkowania sprzętu medycznego są niemal identyczne jak wytyczne naukowców.

Analogia ta może wydać się zbyt daleko posunięta, jednak poniższą analizą postaramy się przekonać Państwa o słuszności tego poglądu.

Poprawna diagnoza to przede wszystkim efekt fachowej wiedzy i dużego doświadczenia. Jednak, gdy podstawą oceny stanu zdrowia są wyniki badania przeprowadzanego przy użyciu sprzetu medycznego, może pojawić się wątpliwość, czy aby na pewno analiza ta jest zgodna ze stanem faktycznym. Zła kalibracja, uszkodzenie układu elektronicznego lub zabrudzenia mogą negatywnie wpłynąc na wynik, w tak daleko idącycm stopniu, iż proces leczenia okaże się nieefektywny a nawet szkodliwy. Producenci aparatury medycznej nie bez powodu więc zalecają regularną kontrolę oraz okresowe przeglądy serwisowe.

Wizyta pracownika działu technicznego dokonywana przykładowo raz na sześć miesięcy znacznie zwiększa szansę wykrycia drobnej awarii, która nie zauważona w porę może powodować poważne komplikacje, a nawet zakończyć się uszkodzeniem sprzętu. Oczywistym jest fakt, z punktu widzenia gospodarności, iż korzystniej jest dokonywać kontroli niż narażać się na kosztowne i czasochłonne naprawy. Zdarza się bowiem, że uszkodzone częśći muszą być sprowadzone bezpośrednio od producenta mającego swoją siedzibę za granicą. Interesującym rozwiązaniem wydaje się więc stała umowa serwisowa gwarantująca opiekę nad posiadaną aparaturą medyczną przez wykwalifikowanych pracowników.

Konieczność sprawdzenia sprzętu pod kątem skuteczności jego działania nie jest wynikiem błędnej obsługi. Jak każde urządzenie techniczne, aparatura medyczna, ulega uszkodzeniom, rozregulowuje się, wymaga czyszczenia. Serwisowanie jest więc przejawem troski o bezpieczeństwo pacjenta, zapewnienie komfortu pracy i rzetelność diagnozowania. Z tego też powodu chcielibyśmy przyłączyć się do propagowania profilaktyki, rozszerzając jednocześnie to pojęcie o opiekę nad sprzetem. Pamiętajmy, że mimo powszechnie panującej opinii o bezdusznośći maszyn, troskliwa pielęgnacja przynosi wymierne rezultaty.



Ostatnio opublikowane artykuły w kategorii Kultura i nauka:

Medycyna Ludu Polskiego - poród

Poród. Ciężarna, przeczuwając zbliżający się poród, rozkłada wszędzie, a osobliwie nad oknem i drzwiami palmę kwietniową i dzwonki dla ochrony od boginek. Nawet noszą je przy sobie i wkładają do kołyski. W niektórych miejscowościach, chcąc się zabezpieczyć od odwiedzin „płacki” (boginki lub mamony) kładą po odbytym połogu na okna i próg ziele zwane żarnowiec. Gałązki z bagnięcia (wierzby), postawione na krzyż w oknach, bronią przystępu mamonom czyli boginkom. Gdy brak takich środków zaradczych, to strzyga czyli boginka niepokoi rodzące kobiety, a nawet odmienia im dziecię; w razie oporu, zmusza słabe kobiety biciem do oddania dziecięcia. Czasami dusi we śnie kobietę, będącą w połogu. Mamony czyli boginki, jak mówią, nie może nikt zobaczyć, prócz położnicy.

Duch

Kolejny fantastyczny felieton Krzysztofa Piaseckiego. Tym razem o sile ducha Polskiego Narodu.

Dojrzewanie

Jest chyba rzeczą naturalną, że każda idea, każda sprawa, każdy człowiek przechodzą swoje fazy rozwoju zmierzając do osiągnięcia właściwej im doskonałości. Jest to możliwe tylko wówczas, kiedy na tej drodze nie pojawią się przeszkody, uniemożliwiające czy nawet tylko zakłócające albo zwalniające taki rozwój.

Święta Bożego Narodzenia

Czy to kolejny czas przesyłania bliżej nieokreślonych „season greetings”, jakie czasem otrzymujemy z zagranicy? Bynajmniej! Dla nas to czas Świąt Bożego Narodzenia.

Prorok w hiperwymiarze

Wielce Szanowni Państwo!

Czy zauważyliście, że w piątek, 21 października A.D. 2011 minął kolejny ostateczny i nieodwołalny termin końca świata, przepowiedziany przez wielebnego Harolda E. Campinga? Nie? Cóż, potwierdza to tezę, że niezależnie od miejsca w czasoprzestrzeni prorocy są na plateau. Tyle, że kiedyś bywało zabawniej! Wyobraźcie sobie tylko chrzęst żeber Laokoona w oplotach węża, albo ten smrodek wątpi kaszalota, (a może woń ambry?), zalatujący od Jonasza. A dzisiaj? Usłyszymy jakiś bełkot.