Doda na wszystko

Autor: Witold Bereś

Kategoria: Kultura i nauka Artykuł opublikowano w CX News nr 1/17/2006

Doda! Każdy, kto otarł się o media, zna ją. Biust i bezguście. Religijność i seks. Ostry język i rock. To, że gwiazdka stara się wybić skandalem i cyckami – to zrozumiałe. Ale w model Dody zapatrzyła się też rządząca klasa polityczna.

„Przecież Pani wie, jak to się robi. Dziennikarze kłamią. Mają już gotowy mój obraz i po prostu go powielają” – powiedziała niedawno pop - gwiazda. To samo mówi Jarosław Kaczyński, który nawet chciał powołania specjalnej komisji badającej, jak to jest możliwe, że media nie kwiczą z zachwytu, gdy o nim piszą.

Nasza gwiazdka nie wstydzi się iść po całości: „Nie mam silikonu w cyckach!”. Równie odważna jest chyba tylko Renata Beger, która głośno się chwali, że lubi seks jak koń owies.

Doda zasłynęła też błyskotliwą egzegezą Pisma Świętego: „Jezus też się bzykał. Ja się wgłębiłam i generalnie wiem, jaka była sytuacja. Była taka laska, którą chcieli ukamienować. On powiedział, że kto pierwszy rzuci kamień i tak dalej, pamiętasz? No i on ją doskonale później wybzykał! On miał kontakty z kobietami! Wyznawał zasadę, że >>nic, co ludzkie, nie jest mi obce<< i tak dalej”. W tym miejscu aż prosi się o szczególną dedykację dla katolickiego posła Giertycha, który podkreśla, że dzieci powstają tylko wtedy, gdy rodzice płodzą je w związku sakramentalnym.

Ale Doda to nie tylko seks i skandal. Niedawno tabloid „Fakt” odkrył Dodę – poetkę w jej tekście »Dwie bajki«. Słusznie. O czym bowiem snuje narrację podmiot liryczny? „Nigdy nie pomyślałabym / Że mnie spotka miłość / Którą kochać chcę / Tego któremu zabroniona ja i on mi też”.

Niesłychane! Już w pierwszych słowach kopernikańskie odkrycie! Wynika z niego, że czasami można spotkać miłość, której się nie kocha. Równe mądre byłoby tylko stwierdzenie „nigdy nie pomyślałabym, że można zjeść zupę łyżką”. Ostatni raz tak piękne frazy poetyckie wygłaszał minister spraw wewnętrznych Dorn (hobby – pisanie fraszek), gdy grzmiał, że ci, którzy bronią apolitycznej administracji, bronią tak naprawdę „pijaków i zomowców”.

Jednak najciekawiej brzmi w ustach Dody dwuwiersz, z którego minister Wassermann mogłaby zrobić swoje życiowe motto: „Nigdy nie czułam bólu / Jakim jest myśl”.

Wniosek pierwszy: minister Wassermann mógłby robić za Rambo.

Wniosek drugi. Doda nim ukończyła 21 lat, już osiągnęła w życiu dużo: w prasie pokazała biust, w telewizji łono i uprawiała seks przed kamerami.

Niestety, w przypadku ekipy rządzącej dziś Polską, nawet na tyle nie można liczyć.



Ostatnio opublikowane artykuły w kategorii Kultura i nauka:

Medycyna Ludu Polskiego - poród

Poród. Ciężarna, przeczuwając zbliżający się poród, rozkłada wszędzie, a osobliwie nad oknem i drzwiami palmę kwietniową i dzwonki dla ochrony od boginek. Nawet noszą je przy sobie i wkładają do kołyski. W niektórych miejscowościach, chcąc się zabezpieczyć od odwiedzin „płacki” (boginki lub mamony) kładą po odbytym połogu na okna i próg ziele zwane żarnowiec. Gałązki z bagnięcia (wierzby), postawione na krzyż w oknach, bronią przystępu mamonom czyli boginkom. Gdy brak takich środków zaradczych, to strzyga czyli boginka niepokoi rodzące kobiety, a nawet odmienia im dziecię; w razie oporu, zmusza słabe kobiety biciem do oddania dziecięcia. Czasami dusi we śnie kobietę, będącą w połogu. Mamony czyli boginki, jak mówią, nie może nikt zobaczyć, prócz położnicy.

Duch

Kolejny fantastyczny felieton Krzysztofa Piaseckiego. Tym razem o sile ducha Polskiego Narodu.

Dojrzewanie

Jest chyba rzeczą naturalną, że każda idea, każda sprawa, każdy człowiek przechodzą swoje fazy rozwoju zmierzając do osiągnięcia właściwej im doskonałości. Jest to możliwe tylko wówczas, kiedy na tej drodze nie pojawią się przeszkody, uniemożliwiające czy nawet tylko zakłócające albo zwalniające taki rozwój.

Święta Bożego Narodzenia

Czy to kolejny czas przesyłania bliżej nieokreślonych „season greetings”, jakie czasem otrzymujemy z zagranicy? Bynajmniej! Dla nas to czas Świąt Bożego Narodzenia.

Prorok w hiperwymiarze

Wielce Szanowni Państwo!

Czy zauważyliście, że w piątek, 21 października A.D. 2011 minął kolejny ostateczny i nieodwołalny termin końca świata, przepowiedziany przez wielebnego Harolda E. Campinga? Nie? Cóż, potwierdza to tezę, że niezależnie od miejsca w czasoprzestrzeni prorocy są na plateau. Tyle, że kiedyś bywało zabawniej! Wyobraźcie sobie tylko chrzęst żeber Laokoona w oplotach węża, albo ten smrodek wątpi kaszalota, (a może woń ambry?), zalatujący od Jonasza. A dzisiaj? Usłyszymy jakiś bełkot.