Fakowitrektom Oertli OS4 – doświadczenia z użytkowania

Autor: lek. Wiesław Kiszczyński

Kategoria: Okulistyka Artykuł opublikowano w CX News nr 2/56/2016

W październiku ubiegłego roku na naszym oddziale zainstalowano fakowitrektom OS4. Chciałbym podzielić się z Państwem przemyśleniami i opisać jak wygląda codzienność z nowym sprzętem. Aparat pomimo wyraźnie widocznych nawiązań do poprzedników, charakteryzuje się niezwykle nowoczesnym i stylowym wyglądem. Sam fakt, że 15 calowy wyświetlacz wykonany jest ze szkła, mówi sam za siebie. 

Operuję zaćmy ponad 20 lat i mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że miałem okazję pracować na większości aparatów, jakie są dostępne na rynku. Wybór OS4 był dla mnie oczywisty, gdyż jest następcą solidnej OS3, która z powodzeniem sprawdza się na naszym bloku operacyjnym od ponad 10 lat. Pracuję wykorzystując technikę phaco chop, przy użyciu igły 19G, 30 stopni w technologii Easy Phaco dopasowanego do cięcia 2.8 mm. O tym tipie można powiedzieć wiele, ale najważniejsze jest chyba to, że mimo kształtu podwójnego kielicha nie zatyka się, a bardzo duża powierzchnia okluzji ułatwia fragmentację nawet najtwardszych zaćm. Parametry jakich używam to: przepływ 35 ml/min, podciśnienie 650 mmHg i ultradźwięki w modulacji BURST o długości 150 ms i mocy 50%. Wydajność aparatu przy tak dobranych parametrach jest dla mnie doskonała, gdyż nawet soczewki twarde, które można by z powodzeniem zakwalifikować do ECCE są sprawnie emulsyfikowane, często nawet bez konieczności podnoszenia mocy.

Pogratulować należy inżynierom z Oertli, bo nie zapomnieli o esencji szwajcarskiego urządzenia – technologii gwarantującej bezkompromisową stabilność komory. W OS4 mamy możliwość ustawienia infuzji aktywnej, ale to grawitacyjna jest wyznacznikiem działania sprzętu – a pracuje w sposób niezawodny. Ogromną zaletą aparatu jest fakt posiadania trzech pomp tj. perystaltycznej, Venturiego oraz SPEEP, co zapewnia operatorowi dużą elastyczność i bezpieczeństwo pracy. Dzięki tej innowacji chirurdzy wykonujący gościnnie u nas operacje tylnego odcinka nie muszą rezygnować ze swoich przyzwyczajeń. Mogą pracować na naszym aparacie w sposób, który jest dla nich najwygodniejszy, bez konieczności adaptacji. 

Ogromną wygodą jest możliwość zmiany pompy w trakcie zabiegu przy pomocy sterownika nożnego. Na co dzień pracuję na pompie perystaltycznej, lecz często zmieniam ustawienia do usuwania mas korowych w przypadku zespołu pseudoeksfoliacji. Wówczas wykorzystuję trzecią pompę, czyli tryb SPEEP MODE. „Speed and Precision”, bo tak czytamy skrót, pozwala nam zablokować przepływ na stałym, wysokim poziomie i sterować aspiracją w sposób niebywale precyzyjny. Dzięki temu możemy bardzo dokładnie sterować siłą okluzji. Skoro mowa o możliwości dostosowywania aparatu i wyborze pomp, mogę powiedzieć, że w naszej placówce wykorzystywane są wszystkie trzy. Po wielu dniach testów okazało się, że do zabiegów w tylnym odcinku najbardziej odpowiedni dla nas jest system pracujący w oparciu o pompę Venturiego. Dzięki próbom, mieliśmy okazję bardzo dokładnie poznać charakterystykę każdej pompy, a tym samym możliwości sprzętu. 

Aparat, w przypadku wspomnianej witrektomii, prezentuje zupełnie nowe podejście. 10000 cięć jakimi dysponuje urządzenie, czy też witrektom otwartego portu aspiracyjnego w mojej opinii schodzą na drugi plan. Co dla mnie najistotniejsze – aparat został wyposażony w dwa, bardzo jasne źródła światła LED, dające opcję dostosowania barwy światła w zależności od rodzaju barwnika lub struktury jaką chcemy zobaczyć. Prawidłowo wykonana witrektomia trwa możliwie jak najkrócej, a to nigdy nie będzie możliwe przy słabej wizualizacji. 

Kolejnym ważnym usprawnieniem jest zaprezentowana wraz z OS4 – sterowana endosonda laserowa. Wprowadzamy do oka prostą endosondę, która sprawdza się w strefie centralnej siatkówki. W chwili, gdy chcemy wykonać laserowanie 360 stopni, wystarczy zacisnąć koronę endosondy znaną z pęset do ILM. Końcówka zagina się do max. 90 stopni, pozwalając nam na swobodną pracę obwodową przy minimalnych ruchach trockara w ranie. Udoskonalenia aparatu nie mogą dotyczyć wyłącznie chirurga, muszą również ułatwiać pracę całego zespołu. Wprowadzenie jednego sterownika do obsługi aparatu i lasera jest bardzo dobrym rozwiązaniem. Co więcej – kaseta mocowana próżniowo, duża, funkcjonalna taca, wszystkie wyjścia na jednym poziomie, jak i prosty w obsłudze ekran dotykowy – wszystko to sprawia, że praca instrumentariuszek jest znacznie łatwiejsza, dzięki czemu ulega skróceniu czas operacji i podnosi się komfort pacjenta. 

OS4 wydaje się najbardziej kompaktowym aparatem w swojej klasie. Testowaliśmy różne urządzenia, ale w porównaniu z „czwórką” wszystkie były wielkie i głośne. Według mnie każdy dodatkowy hałasujący wentylator w aparacie lub sprężarka przy dużej ilości aparatury utrudniają tylko komunikację pomiędzy personelem i wprowadzają chaos. 

Obecnie, pewnym mankamentem jaki dostrzegam jest brak możliwości zapisu parametrów przeprowadzonych zabiegów oraz nie do końca jasne komunikaty ze strony aparatu.
 
Producent i dystrybutor wsłuchują się w przekazywane im uwagi na temat OS4 i wprowadzają regularne aktualizacje oprogramowania, które pojawiają się średnio co 2-3 miesiące. Dzięki temu kwestia jakichkolwiek zastrzeżeń może być już wkrótce nieaktualna. 

Podsumowując, stwierdzam, że przy obecnej technice i dużej różnorodności aparatów dostępnych na rynku może wydawać się, że wszystkie gwarantują nam zbliżoną lub wręcz identyczną funkcjonalność. 

Nasuwa się zatem pytanie, czym kierować się przy wyborze? Ja odpowiedziałem sobie na nie wiele lat temu, wybierając poprzednika OS4 i stawiając na jakość i niezawodność. Użytkowany do dziś OS4 utwierdza mnie w słuszności podjętej decyzji.