Patriotyzm

Autor: Krzysztof Piasecki

Kategoria: Kultura i nauka Artykuł opublikowano w CX News nr 4/58/2016

Niedawno widziałem w telewizji jak jeden młodziutki, świeżo zaprzysiężony członek Obrony Terytorialnej Kraju mówił, że jest gotów przelewać krew za Polskę. Bez wątpienia patriota. Ale czy wystarczy sama gotowość, czy musi nastąpić akt przelania? Jeśli to drugie, to modlę się byśmy się nigdy nie dowiedzieli, czy ten młodzik patriotą jest czy nie. 

Nie mamy modelu patrioty pokojowego. Są tacy, którzy mówią, że w czasach pokoju, patriota to ten, który płaci podatki. Tylko, że za niepłacenie podatków można być srogo ukaranym. Czyli jest to patriotyzm przymusowy. Inni uważają, że patriota to człowiek, który używa wyłącznie rzeczy wyprodukowanych w naszym kraju. I klops. Sweter mam na sobie francuski, spodnie amerykańskie, koszulę szwedzką, buty hiszpańskie… przyglądnąłem się metkom. Jednak jestem patriotą! Chińskim. 

Pomyślałem, że coś trzeba z tym zrobić. W budziku nastawiłem hymn. Z poduszki zdjąłem poszewkę co spowodowało, że w połączeniu z białym prześcieradłem śpię w barwach biało-czerwonych. Jem tylko bigos. Na balkonie rozwiesiłem szaliki z orłem w koronie i dumnym napisem „Polska”. I nic. Dalej nie czułem się patriotą w każdym calu (przepraszam!) centymetrze. Dlaczego? Myślałem intensywnie. Zaglądnąłem do historii. Co czuli tamci historyczni patrioci czego ja nie czuję? Wiem! Oni wszyscy cierpieli. Postanowiłem cierpieć. Powodów do cierpienia jest mnóstwo. Patriota I Cierpi. W skrócie PIC. Tylko Anglicy by to czytali PIS.



Ostatnio opublikowane artykuły w kategorii Kultura i nauka:

Wybierzmy się ku Dziurze!

Wielce Szanowni Państwo!
Kanikuła to czas eksploracji, ekskursji i peregrynacji. A to do wód, a to do gór, a to pod gruszę… Wpisując się w tę tradycję, zapraszam Was w miejsce, mam nadzieję, nieporównanie bardziej egzotyczne niż tatrzańska dolinka o wdzięcznej nazwie Ku Dziurze.

…a gdyby tak zwiedzić cały świat…: Spitsbergen – lodowa pustelnia

Spitsbergen – jedna z tych destynacji, które zawsze będę wspominał. Cztery intensywne dni, zastrzyk adrenaliny i uczucie spełnienia

Wielkanocne dywagacje

Wielkanoc kojarzy się nieodparcie ze świętem Pesach, to zaś z wielką peregrynacją z Kemet1 do Erec Israel2. Postanowiłem pochylić się nad tą opowieścią, przy czym moja subiektywna egzegeza ograniczy się tylko do aktu wyjścia, z pominięciem wszelkich zjawisk nadnaturalnych. A zatem do dzieła!