Podhale w Hollywood

Autor: Witold Bereś

Kategoria: Kultura i nauka Artykuł opublikowano w CX News nr 2/21/2007

Ksiądz Józef Tischner, gdy słyszał jakieś wątpliwe twierdzenie, podpierane pewnością siebie, mawiał: „Wiecie, co? U nos na Podhalu mówią: som trzy prowdy. Czysto prawda, tyz prawdo i gówno prowda. Cosik mi się wydoje, ze to, co godocie, to ta prawda trzecio”.

Dziś – wierzę w to głęboko – Tischner często mógłby to powtarzać w Polsce. Ale warto go przypominać. Stąd ta bardziej osobista opowieść…

Zaczęło się przed laty, gdy mój przyjaciel Artur Więcek „Baron” zaraził mnie filmem. Ale kiedy przeczytaliśmy wspomnienia Głowackiego, że w Hollywood stoliki scenarzystów stoją najniżej w hierarchii, zrozumieliśmy, że kabriolety są nie dla scenarzystów, lecz producentów. Postanowiliśmy nimi zostać wedle zasady Braci Cohen – obaj piszemy scenariusz, jeden reżyseruje, drugi produkuje, kasą dzielimy się „fifty – fifty”. A gdy puściliśmy sobie z kasety początek książki „Historia filozofii po góralsku” Tischnera, gdzie on sam tłumaczy, że „Na pocątku wsędy byli górole, a dopiero pote porobiyli się Turcy i Zydzi. Górole byli tyz piyrsymi filozofami”, wiedzieliśmy: „To jest to!”.

Tischner pomysł zaakceptował. Ale choć w projekt zaangażowała się TVP, trwał całe dziesięć lat. Kłopotów i anegdot starczyłoby na kilka opowieści. Najważniejsze, że pierwsze odcinki Tischner, umierający w szpitalu, zdążył zobaczyć, a nam to doświadczenie wytyczyło kierunek, którym staramy się podążać. Dość powiedzieć, że udało się nam doprowadzić do wyśnionego końca – z odcinków powstał pełnometrażowy film, który na początku lata trafił do kin, a prapremierę miał na Bulwarze Zachodzącego Słońca ?

Skąd to bajkowe Hollywood? Otóż daleko, daleko, w słonecznej Kalifornii, mieszka człowiek, który dla polskiej kultury zrobił robi mnóstwo: Władek Juszkiewicz. Który udowadnia, że Polak w Stanach potrafi harować w pocie czoła nie tylko w azbeście. Któż przed nim by uwierzył, że między Aleją Gwiazd a Kodak Theatre, gdzie wręczane są Oskary, rdzenni Amerykanie będą wypełniać do ostatniego miejsca sale kinowe po to, by zobaczyć filmy z kraju leżącego na końcu świata?

Tegorocznym Gościem Specjalnym był David Lynch, a zagadać można było do Irvina Kershnera czy John’ego Savage’a. Spotkać też można nasze VIPy, które w Hollywood się wybijają: „oskarowców” Janusza Kamińskiego (operatora) i Jana Kaczmarka (kompozytora), Alicję Bachledę – Córuś, małżeństwo Jadwigę Barańską i Jerzego Antczaka. No i jest Yola Czaderska – Hayek, multimilionerka, promotorka polskiej kultury, dziennikarka i przyjaciółka największych (zachwycają się nią choćby Al Pacino, Nicole Kidman czy Mel Gibson), która zasiada w jury nagród „Złotych Globów”. A w „Belvedere”, swej posiadłości mieszczącej się w Beverly Hills, tuż pod znakiem "Hollywood", gdzie niegdyś mieszkał Rudolf Valentino, organizuje rauty.

*

Tischner był jednym z tych, którym najwięcej zawdzięczam. Oto jedna z imprez z jego udziałem. Ze łba mi się dymiło i nuże wypytywać go o Absolut. A Tischner, z dobrotliwym uśmiechem zagadał z góralska: „Cały świat jest boski. I góry som boskie, i kwiotecki boskie, i żyjątka. Ale ty się tym nie trap Bereś – ty tego nie musis rozumieć. Ty mos wiedzieć tylko tyle: świat jest boski, a dziewcęta som nase”.

Tischnera nie ma, ale jakby ciągle był…



Ostatnio opublikowane artykuły w kategorii Kultura i nauka:

Ciałoterapia mięśni dna miednicy

Pacjent idealny? Stuprocentowo szczery, skoncentrowany na samoobserwacji, świadomy codziennych obciążeń, którym podlega. O ile prostsze byłoby jego leczenie... Przedstawiam Wam ten ideał!

Skąd się wziął ks. Adam Boniecki

Po dwóch latach rozmów z ks. Adamem Bonieckim mam przed sobą naszą wspólną książkę. Spotykaliśmy się co tydzień i rozmawialiśmy o tym, co dziś znaczy „głodnych nakarmić”, „spragnionych napoić”, „nagich przyodziać”. Kim są „wątpiący”, „nieumiejętni”, „podróżni”.