Świat ma sens ?

Autor: Witold Bereś

Kategoria: Kultura i nauka Artykuł opublikowano w CX News nr 2/32/2010

Jest kwadrans po ósmej wieczorem, 16 maja 1943 roku. Już całkowicie ustał wszelki opór w warszawskim getcie, a jego mieszkańcy są wymordowani lub wywiezieni. Generał SS Jurgen Stroop osobiście wysadza w powietrze Wielką Synagogę przy ulicy Tłomackie i oznajmia: Es gibt keinen judischen Wohnbezirk in Warschau mehr.

Nie ma już dzielnicy żydowskiej w Warszawie…

Potem, w raporcie złożonym Hitlerowi i po niemiecku solidnym wyliczy dokładnie, że w tamtej chwili, spośród przetrzymywanych w getcie ponad 56 tysięcy Żydów, około 7 tysięcy zginęło w trakcie powstania, dodatkowo ok. 6 tysięcy zginęło „wskutek eksplozji i pożarów”, a „poprzez odtransportowanie do T II zniszczono 6929 Żydów”. (T II to kryptonim obozu zagłady w Treblince).

Samo powstanie, a także pomoc płynąca z polskiej strony, od AK i od komunistów są dziś dość dokładnie opisane.

Zawsze jednak zastanawiam się jak opisywać bezmiar beznadziei, który towarzyszył bojowcom getta, a także jego mieszkańcom? Świadomość, że żyje się, by zostać zabitym? Jak opisać skalę Zagłady? Jak dotrzeć z tym dziś do młodych?

Jednym z mych idoli jest, niedawno zmarły, Marek Edelman.

Jeden z przywódców tamtego powstania. Niedawno wraz z Krzyśkiem Burnetko wydaliśmy książkę będącą zapisem rozmów z nim, które stały się kanwą filmu „Dowódca Edelman” w reż. Artura Więcka „Barona”. To w tych rozmowach udowadniał nam, że Dekalog w skrajnych sytuacjach się nie sprawdza, że – jego, atesty zdaniem – w takich chwilach liczy się tylko (i aż) przyjaźń, lojalność, miłość. Słowem – drugi człowiek…

Marek Edelman :Bóg śpi

Ale nagle zdaliśmy sobie sprawę z te-go, że opowieść o niewyobrażalnej skali Zagłady niewiele daje. Bo niewiele mówią liczby. A można powiedzieć tylko: - Zależy ci na tej dziewczynie, która siedzi obok ciebie? Tak? To teraz wyobraź sobie, że wiesz o tym, że w ciągu miesiąca zostanie zamordowana i nic na to nie możesz poradzić…

*

Wspomniany na początku morderca Stroop siedział po wojnie w stalinowskiej celi z polskim bohaterem, żołnierzem AK, Kazimierzem Moczarskim. I to jemu chełpliwie opowiadał, jak to przygotowywał się do wysadzenia Synagogi. „W końcu krzyknąłem: Heil Hitler! – i nacisnąłem guzik. Ognisty wybuch uniósł się do chmur (...) Niezapomniana alegoria triumfu nad żydostwem”.

Stroop, chory z nienawiści nazista, był przekonany, że wojnę przegrał, ale Żydów zniszczył. Tak, te miliony które w Europie zginęły pozornie mu przyznają rację.

Na szczęście jest jednak pamięć. To Marek Edelman co roku chodził na ruiny getta, by składać kwiaty. My także powinniśmy o nich pamiętać.

Pełny tekst – patrz:
www.witold-beres.blog.pl



Ostatnio opublikowane artykuły w kategorii Kultura i nauka:

Medycyna Ludu Polskiego - poród

Poród. Ciężarna, przeczuwając zbliżający się poród, rozkłada wszędzie, a osobliwie nad oknem i drzwiami palmę kwietniową i dzwonki dla ochrony od boginek. Nawet noszą je przy sobie i wkładają do kołyski. W niektórych miejscowościach, chcąc się zabezpieczyć od odwiedzin „płacki” (boginki lub mamony) kładą po odbytym połogu na okna i próg ziele zwane żarnowiec. Gałązki z bagnięcia (wierzby), postawione na krzyż w oknach, bronią przystępu mamonom czyli boginkom. Gdy brak takich środków zaradczych, to strzyga czyli boginka niepokoi rodzące kobiety, a nawet odmienia im dziecię; w razie oporu, zmusza słabe kobiety biciem do oddania dziecięcia. Czasami dusi we śnie kobietę, będącą w połogu. Mamony czyli boginki, jak mówią, nie może nikt zobaczyć, prócz położnicy.

Duch

Kolejny fantastyczny felieton Krzysztofa Piaseckiego. Tym razem o sile ducha Polskiego Narodu.

Dojrzewanie

Jest chyba rzeczą naturalną, że każda idea, każda sprawa, każdy człowiek przechodzą swoje fazy rozwoju zmierzając do osiągnięcia właściwej im doskonałości. Jest to możliwe tylko wówczas, kiedy na tej drodze nie pojawią się przeszkody, uniemożliwiające czy nawet tylko zakłócające albo zwalniające taki rozwój.

Święta Bożego Narodzenia

Czy to kolejny czas przesyłania bliżej nieokreślonych „season greetings”, jakie czasem otrzymujemy z zagranicy? Bynajmniej! Dla nas to czas Świąt Bożego Narodzenia.

Prorok w hiperwymiarze

Wielce Szanowni Państwo!

Czy zauważyliście, że w piątek, 21 października A.D. 2011 minął kolejny ostateczny i nieodwołalny termin końca świata, przepowiedziany przez wielebnego Harolda E. Campinga? Nie? Cóż, potwierdza to tezę, że niezależnie od miejsca w czasoprzestrzeni prorocy są na plateau. Tyle, że kiedyś bywało zabawniej! Wyobraźcie sobie tylko chrzęst żeber Laokoona w oplotach węża, albo ten smrodek wątpi kaszalota, (a może woń ambry?), zalatujący od Jonasza. A dzisiaj? Usłyszymy jakiś bełkot.