Teraz

Autor: Krzysztof Piasecki

Kategoria: Kultura i nauka Artykuł opublikowano w CX News nr 2/32/2010

Najprawdopodobniej kiedy to Państwo czytają jest już po wszystkim. Ale teraz, kiedy to piszę jeszcze nie. Właśnie: teraz – czas teraźniejszy. A podstawowym pytaniem, jakie ostatnio przewija się w mediach, jest: „jaka będzie kampania prezydencka?”. Nawet mniej istotne, wydaje się, kto będzie prezydentem, od tego, jaka będzie kampania. Różni komentatorzy przewidują: a to, że będzie agresywna, a to, że wyciszona, a to, że nie wiadomo. Po co sobie zadawać takie pytania? Przecież zaraz się okaże, jaka będzie. Jeśli ktoś się zastanawia, jaka będzie pogoda w sobotę – może to mieć jakieś znaczenie – albo pogoda się nadaje na wycieczkę, albo nie. Ale jaka będzie kampania? Będzie, jaka będzie. Jeszcze chwila i się przekonamy. My ludzie, uwielbiamy myśleć o przyszłości. Bardzo też lubimy myśleć o przeszłości. Tylko w ogóle nie interesuje nas teraźniejszość. O przeszłości lubimy myśleć, bo już była. Nic nam z jej strony nie grozi. Jeśli kogoś na tym świecie już nie ma, możemy o nim śmiało powiedzieć, że był zdolny (ba, nawet zdolniejszy od nas), że był wybitny itd., itp. On już swe dzieło na ziemi skończył i nie jest już dla nas konkurentem. Z kolei o przyszłości lubimy mówić, bo teoretycznie może być lepsza. Jeśli nam się nie wiedzie, lub co gorsza jakiemuś naszemu bliźniemu wiedzie się lepiej niż nam, przyszłość może to zmienić. Słynna jest anegdotka dotycząca przeszłości i przyszłości: „pytanie: kiedy będzie lepiej? Odpowiedź: już było”. A teraźniejszość? Co w niej ciekawego? Ona jest. I to jest najgorsze. My wolimy by coś już było lub by coś miało być. A ta teraźniejszość jest. I nic się nie da zmienić. Jak pokazują liczne przykłady przeszłość można zmieniać. Przynajmniej zapomnieć to czego lepiej nie pamiętać. A teraźniejszość? Jest taka jaka jest. A czy ja w następnym numerze CX News będę miał felietonik lepszy lub śmieszniejszy? Być może. Niewykluczone. Bo ten, który Państwo czytają obecnie, właśnie się skończył. Czyli już nie jest. Już był.

P. S. Dziś jest 29 kwietnia. I muszę złożyć Pita dziś lub jutro najpóźniej. I znów ta cholerna teraźniejszość!



Ostatnio opublikowane artykuły w kategorii Kultura i nauka:

Medycyna Ludu Polskiego - poród

Poród. Ciężarna, przeczuwając zbliżający się poród, rozkłada wszędzie, a osobliwie nad oknem i drzwiami palmę kwietniową i dzwonki dla ochrony od boginek. Nawet noszą je przy sobie i wkładają do kołyski. W niektórych miejscowościach, chcąc się zabezpieczyć od odwiedzin „płacki” (boginki lub mamony) kładą po odbytym połogu na okna i próg ziele zwane żarnowiec. Gałązki z bagnięcia (wierzby), postawione na krzyż w oknach, bronią przystępu mamonom czyli boginkom. Gdy brak takich środków zaradczych, to strzyga czyli boginka niepokoi rodzące kobiety, a nawet odmienia im dziecię; w razie oporu, zmusza słabe kobiety biciem do oddania dziecięcia. Czasami dusi we śnie kobietę, będącą w połogu. Mamony czyli boginki, jak mówią, nie może nikt zobaczyć, prócz położnicy.

Duch

Kolejny fantastyczny felieton Krzysztofa Piaseckiego. Tym razem o sile ducha Polskiego Narodu.

Dojrzewanie

Jest chyba rzeczą naturalną, że każda idea, każda sprawa, każdy człowiek przechodzą swoje fazy rozwoju zmierzając do osiągnięcia właściwej im doskonałości. Jest to możliwe tylko wówczas, kiedy na tej drodze nie pojawią się przeszkody, uniemożliwiające czy nawet tylko zakłócające albo zwalniające taki rozwój.

Święta Bożego Narodzenia

Czy to kolejny czas przesyłania bliżej nieokreślonych „season greetings”, jakie czasem otrzymujemy z zagranicy? Bynajmniej! Dla nas to czas Świąt Bożego Narodzenia.

Prorok w hiperwymiarze

Wielce Szanowni Państwo!

Czy zauważyliście, że w piątek, 21 października A.D. 2011 minął kolejny ostateczny i nieodwołalny termin końca świata, przepowiedziany przez wielebnego Harolda E. Campinga? Nie? Cóż, potwierdza to tezę, że niezależnie od miejsca w czasoprzestrzeni prorocy są na plateau. Tyle, że kiedyś bywało zabawniej! Wyobraźcie sobie tylko chrzęst żeber Laokoona w oplotach węża, albo ten smrodek wątpi kaszalota, (a może woń ambry?), zalatujący od Jonasza. A dzisiaj? Usłyszymy jakiś bełkot.