Zastanawiam się co może oznaczać „etka”. Być może chodzi o elektroniczne tkanie. Teraz są takie czasy, że wszystko jest elektroniczne, albo komputerowe. Komputerowe wyważanie kół. No, no to musi być wyważanie! Komputerowe modelowanie fryzur. Kiedyś na to mówiono strzyżenie. Nawet sobie wyobraziłem napis „komputerowe podnoszenie oczek”. Kto teraz wie co to jest podnoszenie oczek? Czyli możliwym wydaje się fakt, że etka to elektroniczne tkanie. Tylko, że wtedy pisałoby się e-tka. Musi, więc znaczyć coś innego. Skądmi przyszło do głowy, że to w ogóle coś znaczy? No bo „kar” to spolszczone car czyli po angielsku samochód. A wyraz karetka składa się z tego kar i etki. Niedawno przypomnieliśmy sobie o karetkach w związku z pewną dyspozytorką, która nie chciała jej wysłać do pacjentki, radziła raczej o wezwanie na pomoc księdza. Wierząc, że dyspozytorka była pełna dobrej woli zacząłem się zastanawiać na źródłosłowem wyrazu karetka. Przecież chyba to słowo nie pochodzi od karety, bo w takim wypadku ksiądz też by mógł nią jechać. Pomyślałem, że to od car (czytane jako kar), bo car też kojarzy się raczej z karetą. A może ta dyspozytorka wiedziała, że kar etka to nie samochód i etka, to pojazd wymierzający karę. Przyjedzie, stwierdzi chorobę, zapisze drogie lekarstwa i jeszcze trzeba będzie za wizytę zapłacić. Czy która kolwiek z tych czynności jest miła? Nie! To kara. A za co ? I tu przychodzi mi do głowy tylko jedna odpowiedź. Za żywota. Brzmi to trochę jak toast. I słusznie. To przecież my wymyśliliśmy by przed podaniem sobie niezdrowego płynu do ust zawołać „na zdrowie”!
Drukuj artykuł Udostępnij:
Ostatnio opublikowane artykuły w kategorii Kultura i nauka:
Poród. Ciężarna, przeczuwając zbliżający się poród, rozkłada wszędzie, a osobliwie nad oknem i drzwiami palmę kwietniową i dzwonki dla ochrony od boginek. Nawet noszą je przy sobie i wkładają do kołyski. W niektórych miejscowościach, chcąc się zabezpieczyć od odwiedzin „płacki” (boginki lub mamony) kładą po odbytym połogu na okna i próg ziele zwane żarnowiec. Gałązki z bagnięcia (wierzby), postawione na krzyż w oknach, bronią przystępu mamonom czyli boginkom. Gdy brak takich środków zaradczych, to strzyga czyli boginka niepokoi rodzące kobiety, a nawet odmienia im dziecię; w razie oporu, zmusza słabe kobiety biciem do oddania dziecięcia. Czasami dusi we śnie kobietę, będącą w połogu. Mamony czyli boginki, jak mówią, nie może nikt zobaczyć, prócz położnicy.
Kolejny fantastyczny felieton Krzysztofa Piaseckiego. Tym razem o sile ducha Polskiego Narodu.
Jest chyba rzeczą naturalną, że każda idea, każda sprawa, każdy człowiek przechodzą swoje fazy rozwoju zmierzając do osiągnięcia właściwej im doskonałości. Jest to możliwe tylko wówczas, kiedy na tej drodze nie pojawią się przeszkody, uniemożliwiające czy nawet tylko zakłócające albo zwalniające taki rozwój.
Czy to kolejny czas przesyłania bliżej nieokreślonych „season greetings”, jakie czasem otrzymujemy z zagranicy? Bynajmniej! Dla nas to czas Świąt Bożego Narodzenia.
Wielce Szanowni Państwo!
Czy zauważyliście, że w piątek, 21 października A.D. 2011 minął kolejny ostateczny i nieodwołalny termin końca świata, przepowiedziany przez wielebnego Harolda E. Campinga? Nie? Cóż, potwierdza to tezę, że niezależnie od miejsca w czasoprzestrzeni prorocy są na plateau. Tyle, że kiedyś bywało zabawniej! Wyobraźcie sobie tylko chrzęst żeber Laokoona w oplotach węża, albo ten smrodek wątpi kaszalota, (a może woń ambry?), zalatujący od Jonasza. A dzisiaj? Usłyszymy jakiś bełkot.