Toast

Autor: Krzysztof Piasecki

Kategoria: Kultura i nauka Artykuł opublikowano w CX News nr 2/24/2008

Zastanawiam się co może oznaczać „etka”. Być może chodzi o elektroniczne tkanie. Teraz są takie czasy, że wszystko jest elektroniczne, albo komputerowe. Komputerowe wyważanie kół. No, no to musi być wyważanie! Komputerowe modelowanie fryzur. Kiedyś na to mówiono strzyżenie. Nawet sobie wyobraziłem napis „komputerowe podnoszenie oczek”. Kto teraz wie co to jest podnoszenie oczek? Czyli możliwym wydaje się fakt, że etka to elektroniczne tkanie. Tylko, że wtedy pisałoby się e-tka. Musi, więc znaczyć coś innego. Skądmi przyszło do głowy, że to w ogóle coś znaczy? No bo „kar” to spolszczone car czyli po angielsku samochód. A wyraz karetka składa się z tego kar i etki. Niedawno przypomnieliśmy sobie o karetkach w związku z pewną dyspozytorką, która nie chciała jej wysłać do pacjentki, radziła raczej o wezwanie na pomoc księdza. Wierząc, że dyspozytorka była pełna dobrej woli zacząłem się zastanawiać na źródłosłowem wyrazu karetka. Przecież chyba to słowo nie pochodzi od karety, bo w takim wypadku ksiądz też by mógł nią jechać. Pomyślałem, że to od car (czytane jako kar), bo car też kojarzy się raczej z karetą. A może ta dyspozytorka wiedziała, że kar etka to nie samochód i etka, to pojazd wymierzający karę. Przyjedzie, stwierdzi chorobę, zapisze drogie lekarstwa i jeszcze trzeba będzie za wizytę zapłacić. Czy która kolwiek z tych czynności jest miła? Nie! To kara. A za co ? I tu przychodzi mi do głowy tylko jedna odpowiedź. Za żywota. Brzmi to trochę jak toast. I słusznie. To przecież my wymyśliliśmy by przed podaniem sobie niezdrowego płynu do ust zawołać „na zdrowie”!



Ostatnio opublikowane artykuły w kategorii Kultura i nauka:

Ciałoterapia mięśni dna miednicy

Pacjent idealny? Stuprocentowo szczery, skoncentrowany na samoobserwacji, świadomy codziennych obciążeń, którym podlega. O ile prostsze byłoby jego leczenie... Przedstawiam Wam ten ideał!

Skąd się wziął ks. Adam Boniecki

Po dwóch latach rozmów z ks. Adamem Bonieckim mam przed sobą naszą wspólną książkę. Spotykaliśmy się co tydzień i rozmawialiśmy o tym, co dziś znaczy „głodnych nakarmić”, „spragnionych napoić”, „nagich przyodziać”. Kim są „wątpiący”, „nieumiejętni”, „podróżni”.