Uff, jak gorąco...

Autor: Zbigniew Mazgaj

Kategoria: Kultura i nauka Artykuł opublikowano w CX News nr 3/25/2008

Uff, jak gorąco...

Stoi na stacji lokomotywa,

Ciężka, ogromna i pot z niej spływa -

Tłusta oliwa.

Stoi i sapie, dyszy i dmucha,

Żar z rozgrzanego jej brzucha bucha:

Buch - jak gorąco!

Uch - jak gorąco!

Puff - jak gorąco!

Uff - jak gorąco!

Już ledwo sapie, już ledwo zipie,

A jeszcze palacz węgiel w nią sypie. [...]

/J. Tuwim/


Wielce Szanowni Państwo!

Niechaj wiersz "Lokomotywa", w którym Julian Tuwim antycypował problem ocieplenia i emisji dwutlenku będzie mottem felietonu.

Trzeba przyznać, że tego lata momentami przygrzało aż miło. I zima była jakaś taka nijaka, a właściwie to jej nie było. Czyżby wreszcie objawiło się od dawna wieszczone i wyczekiwane Globalne Ocieplenie (GO)?

No, nie wiem. Toż sami wyznawcy GO twierdzą, że kiedy już nadejdzie to zimy będą mroźne lub łagodne, zaś lata chłodne i deszczowe, albo gorące i suche. A już na pewno czeka nas następne zlodowacenie, przy czym arktyczne lodowce stopnieją do cna, zresztą latem podobno już topnieją. W tej sytuacji redakcja CX-News poważnie rozważa możliwość przyjmowania zakładów dotyczących rozwoju wypadków od P.T. Czytelników.

Według wyznawców, GO jest skutkiem efektu cieplarnianego wywołanego antropogeniczną emisją dwutlenku węgla, ta zaś jest przyczyną wszystkich klęsk tego świata. No, może poza morowym powietrzem. To jest ulubiona chabeta pasjami zjeżdżana przez różnej maści ekooszołomów i „postępowych” polityków, bo rumaka pełnej krwi to oni nie dosiądą. Im nie przeszkadza, że porządny wulkan w czasie pojedynczej erupcji może wdmuchnąć do atmosfery więcej CO2 niż cała Europa w ciągu roku. I chociaż jest to dwutlenek węgla biogeniczny (z pirolizy węglanów, w których został uwięziony przez różnej maści żyjątka), to nie pochodzi on z „normalnego”, bieżącego cyklu obiegu węgla, podobnie jak ten z paliw kopalnych.

 

Innym źródłem gazów cieplarnianych są hydraty metanu, zalegające na dnie oceanów. Ta fikuśna, łatwopalna substancja z wyglądu przypominająca lód, nie sprawia kłopotów póki jest łagodnie traktowana, ale brutalne obejście inicjuje jej rozkład. A jako, że wielkie pokłady hydratów znajdują się w Trójkącie Bermudzkim, niektórzy sądzą że za tajemnicze zniknięcia statków w tym rejonie odpowiedzialne są olbrzymie ilości bąbelków CH4, uwalnianego na skutek podwodnych osuwisk lub trzęsień ziemi. Przy okazji do atmosfery dostaje się metan usunięty przez żyjątka z cyklu obiegu węgla dawno, dawno temu. I nikt nie wie ile, po bąbelkach nie zostają ślady na wodzie...

Ale najłatwiej jest obwinić o wszystko paskudną, industrialną cywilizację. To jest bezpieczne, medialne i trendy. Dawniej, Moiściewy, to był klimat! A teraz? Szkoda gadać...

Tyle, że coś mi tu nie pasuje. Życie na Ziemi istnieje podobno od 3,5 miliarda lat, gatunek Homo Sapiens od jakichś 200 tysięcy, industrializacja od lat 300 (silnik parowy wynaleziono w roku 1712), ekologia jako nauka od 100, zaś wojujący „ekolodzy” najwyżej od 40. I co? Popatrzmy na mizerne, ostatnie tysiąc lat naszej historii:

- W X wieku Wikingowie dotarli do Grenlandii, osiedlili się na niej i uprawiali zboża, a nawet owoce. Było ciepło!

- Około XI/XII wieku temu klimat zaczął się ochładzać. Z Grenlandii wynieśli się Wikingowie razem ze swoimi uprawami, zaś w północnej Francji zamiast win zaczęto tłoczyć jabole, zresztą ze znakomitym

 

skutkiem (Calvados). Europa wdała się w wojny krzyżowe (z powodu ochłodzenia załamała się produkcja rolna i groził głód, wówczas możni tego świata wymyślili, że lepiej wysłać motłoch na Saracenów, niż mieć rebelię u siebie), w rewanżu najechali nas Mongołowie.

- w XVII wieku Europa przeżyła „małą epokę lodową”. Zimą z Polski do Szwecji jeździło się saniami przez zamarznięty Bałtyk, dla wygody podróżnych na lodzie budowano zajazdy.

Głębiej sięgał nie będę, ale można wykazać korelację pomiędzy każdą większa zadymą (wędrówki ludów, najazdy Hunów, Dorów, upadki „wiecznych” imperiów, itp.), a zmianami klimatycznymi.

No, ale wtedy nikt nie czuwał nad emisją.

À propos emisji. Zapewne wiecie Państwo, że metan jest gazem cieplarnianym, 21 krotnie efektywniejszym niż dwutlenek węgla. A o tym, że każde bydlątko emituje dziennie 1 m3 metanu? A o tym, że szacunkowo same tylko krowy są odpowiedzialne za 20% emisji gazów cieplarnianych? Tę emisję można ograniczyć stosując odpowiednią karmę, ale czy słyszeliście o unijnych dotacjach na ten cel? Oczywiście, że nie, my dotujemy rolnictwo ekologiczne.

I tak, z błogosławieństwem Brukseli i speców od GO, ekologiczne "euro-krowy" mogą emitować do woli z każdego ze swych czterech żołądków. Pomyślcie o tym ciepło, widząc fioletową rogaciznę masowaną przez świstaki na bajecznie zielonych alpejskich łąkach.

Życzę Państwu szczęśliwego, ekologicznego życia. Gorąco!

Z.M.




Ostatnio opublikowane artykuły w kategorii Kultura i nauka:

Medycyna Ludu Polskiego - poród

Poród. Ciężarna, przeczuwając zbliżający się poród, rozkłada wszędzie, a osobliwie nad oknem i drzwiami palmę kwietniową i dzwonki dla ochrony od boginek. Nawet noszą je przy sobie i wkładają do kołyski. W niektórych miejscowościach, chcąc się zabezpieczyć od odwiedzin „płacki” (boginki lub mamony) kładą po odbytym połogu na okna i próg ziele zwane żarnowiec. Gałązki z bagnięcia (wierzby), postawione na krzyż w oknach, bronią przystępu mamonom czyli boginkom. Gdy brak takich środków zaradczych, to strzyga czyli boginka niepokoi rodzące kobiety, a nawet odmienia im dziecię; w razie oporu, zmusza słabe kobiety biciem do oddania dziecięcia. Czasami dusi we śnie kobietę, będącą w połogu. Mamony czyli boginki, jak mówią, nie może nikt zobaczyć, prócz położnicy.

Duch

Kolejny fantastyczny felieton Krzysztofa Piaseckiego. Tym razem o sile ducha Polskiego Narodu.

Dojrzewanie

Jest chyba rzeczą naturalną, że każda idea, każda sprawa, każdy człowiek przechodzą swoje fazy rozwoju zmierzając do osiągnięcia właściwej im doskonałości. Jest to możliwe tylko wówczas, kiedy na tej drodze nie pojawią się przeszkody, uniemożliwiające czy nawet tylko zakłócające albo zwalniające taki rozwój.

Święta Bożego Narodzenia

Czy to kolejny czas przesyłania bliżej nieokreślonych „season greetings”, jakie czasem otrzymujemy z zagranicy? Bynajmniej! Dla nas to czas Świąt Bożego Narodzenia.

Prorok w hiperwymiarze

Wielce Szanowni Państwo!

Czy zauważyliście, że w piątek, 21 października A.D. 2011 minął kolejny ostateczny i nieodwołalny termin końca świata, przepowiedziany przez wielebnego Harolda E. Campinga? Nie? Cóż, potwierdza to tezę, że niezależnie od miejsca w czasoprzestrzeni prorocy są na plateau. Tyle, że kiedyś bywało zabawniej! Wyobraźcie sobie tylko chrzęst żeber Laokoona w oplotach węża, albo ten smrodek wątpi kaszalota, (a może woń ambry?), zalatujący od Jonasza. A dzisiaj? Usłyszymy jakiś bełkot.