Jestem satyrykiem. Satyryk to wredna istota. Czepia się. Znaleziono łabędzia w Toruniu. Cały naród jest przestraszony lub przynajmniej zaniepokojony. Satyryk nie. On będzie się czepiał. Dlaczego w Toruniu? Może leciał się pożegnać z Ojcem. Z wirusem w pysku. A łabędź to przecie¿ brzydkie kaczątko. A ciekawe jak wygląda ładne kaczątko... i tak dalej.
Pierwsza dama oznajmiła, że ma 57 lat. A tu zgłaszają się jej koleżanki z roku, że jak to jest możliwe skoro one mają po 63 lata. I co na to satyryk? Odpowiada: jak to jest możliwe? To proste. Są starsze. I dodaje, że niech siê pierwsza dama cieszy, bo prezydent Kwaœniewski by się ucieszył gdyby do niego napisali jacyś koledzy z roku. Czepia się i tyle.
Że w Polsce jest teraz jak w tej reklamie. Wszystko jest prawie. Mamy prawie koalicję rządzącą, mamy Prawie Sprawiedliwość i Jarosław Kaczyński jest prawie Bogiem, bo tylko w dwóch osobach. Wredni są satyrycy. I kiedy wszyscy są po jednej stronie a po drugiej tylko Kazimiera Szczuka on dziury w całym szuka. Przecież, czepia się, Kazimiera mówiła o głosie osoby a nie o osobie. W radiu osoby nie widać a głos słychać. Jeżeli ktoś jeździ na wózku to nie znaczy, że ma ładny głos. Ray Charles nie dlatego był genialny, że był niewidomy tylko dlatego, że był genialny. Ale tak może napisać tylko ktoś tak wredny jak satyryk. A dlaczego do pisma związanego z medycyną? Bo to wszystko jest chore. Tak on uważa. Wredny.
Drukuj artykuł Udostępnij:
Ostatnio opublikowane artykuły w kategorii Kultura i nauka:
Poród. Ciężarna, przeczuwając zbliżający się poród, rozkłada wszędzie, a osobliwie nad oknem i drzwiami palmę kwietniową i dzwonki dla ochrony od boginek. Nawet noszą je przy sobie i wkładają do kołyski. W niektórych miejscowościach, chcąc się zabezpieczyć od odwiedzin „płacki” (boginki lub mamony) kładą po odbytym połogu na okna i próg ziele zwane żarnowiec. Gałązki z bagnięcia (wierzby), postawione na krzyż w oknach, bronią przystępu mamonom czyli boginkom. Gdy brak takich środków zaradczych, to strzyga czyli boginka niepokoi rodzące kobiety, a nawet odmienia im dziecię; w razie oporu, zmusza słabe kobiety biciem do oddania dziecięcia. Czasami dusi we śnie kobietę, będącą w połogu. Mamony czyli boginki, jak mówią, nie może nikt zobaczyć, prócz położnicy.
Kolejny fantastyczny felieton Krzysztofa Piaseckiego. Tym razem o sile ducha Polskiego Narodu.
Jest chyba rzeczą naturalną, że każda idea, każda sprawa, każdy człowiek przechodzą swoje fazy rozwoju zmierzając do osiągnięcia właściwej im doskonałości. Jest to możliwe tylko wówczas, kiedy na tej drodze nie pojawią się przeszkody, uniemożliwiające czy nawet tylko zakłócające albo zwalniające taki rozwój.
Czy to kolejny czas przesyłania bliżej nieokreślonych „season greetings”, jakie czasem otrzymujemy z zagranicy? Bynajmniej! Dla nas to czas Świąt Bożego Narodzenia.
Wielce Szanowni Państwo!
Czy zauważyliście, że w piątek, 21 października A.D. 2011 minął kolejny ostateczny i nieodwołalny termin końca świata, przepowiedziany przez wielebnego Harolda E. Campinga? Nie? Cóż, potwierdza to tezę, że niezależnie od miejsca w czasoprzestrzeni prorocy są na plateau. Tyle, że kiedyś bywało zabawniej! Wyobraźcie sobie tylko chrzęst żeber Laokoona w oplotach węża, albo ten smrodek wątpi kaszalota, (a może woń ambry?), zalatujący od Jonasza. A dzisiaj? Usłyszymy jakiś bełkot.