Cisza

Autor: bp Tadeusz Pieronek

Kategoria: Kultura i nauka Artykuł opublikowano w CX News nr 2/32/2010

Katastrofa prezydenckiego samolotu pod Smoleńskiem, w drodze na uroczystości 70-lecia zbrodni katyńskiej, w której zginął Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej z małżonką i dziesiątki ludzi zajmujących najwyższe stanowiska w państwie i organizacjach społecznych, wstrząsnęła polską i międzynarodową opinią publiczną i zmobilizowała Polaków do rzadko spotykanych, na taką skalę zachowań, wyrażających żałobę i hołd dla ofiar tej tragedii. Kogóż tam nie było na pokładzie? Urzędnicy państwowi, parlamentarzyści, dowódcy wojskowi, duchowni, przedstawiciele Rodzin Katyńskich. Śmierć bezlitośnie dotknęła wszystkich, biorąc pod uwagę zróżnicowane środowiska społeczne, polityczne, zawodowe. Pasażerowie i załoga, w sumie 96 osób, zginęli na miejscu, jednym cięciem Anioła śmierci.

Wielkie wrażenie robiła cisza, jaka zapadła po wypadku. Przy tak wielu zabitych ani jednego odgłosu życia, jęku czy płaczu, nawet żadnego sygnału nadjeżdżających karetek pogotowia. Nie było kogo ratować. Złowieszcza wiadomość najpierw budziła niedowierzanie, ale potwierdzona, wewnętrznie paraliżowała, wyciszała ludzi refleksją o kruchości życia, wywoływała pytania, które na co dzień odsuwamy od siebie, uważając, że mamy jeszcze przed sobą dużo czasu, by na nie odpowiedzieć.

Tygodniowa żałoba narodowa, konieczność bardzo skomplikowanej identyfikacji ofiar katastrofy, przetransportowanie ich do Polski, oddanie im publicznego hołdu i przekazanie rodzinom, a także uroczysty po-grzeb Prezydenta i jego małżonki oraz pozostałych ofiar sprawiły, że ta atmosfera zadumy, wewnętrznego wy-ciszenia, udzieliła się społeczeństwu. Sięgnęło ono do wzorców zachowań sprzed pięciu lat, kiedy opłakiwało śmierć papieża Jana Pawła II.

Nieszczęście, zwłaszcza tej miary, zjednoczyło Polaków, przypomniało im chwile, już nieco odległe i wydawałoby się nieosiągalne, w których po-trafili stanowić solidarną jedność, myśląc przede wszystkim o dobru ojczyzny, mimo rozbieżnych poglądów politycznych i rozmaitych opinii
w wielu sprawach.

Od nas zależy, czy wyciągniemy właściwy wniosek z bolesnej lekcji katastrofy. To za mało by odwoływać się w myśleniu i działaniu do wyższych racji, do zasady dobra wspólnego tylko w nadzwyczajnych okolicznościach. Takie postępowanie jest nam potrzebne na co dzień.



Ostatnio opublikowane artykuły w kategorii Kultura i nauka:

Wirus, patogen, antygen. Czyli jak Natura komplikuje testy antygenowe

Trudno zaakceptować, że coś tak znikomego jak wirus, rzuci świat na kolana, osiągając mistrzostwo w zakaźności: obleciał kulę ziemską, przemierzył południki i równoleżniki, odwiedził przedszkola i emerytów oraz zmusił nas do zabawy w kotka i myszkę.

Panta rei

Długie wieczory, pogoda i ogólna sytuacja skłoniły mnie do zadumy. Tym razem nad tym, jak słowa zmieniają znaczenie wraz z upływem czasu. Ludzie uczeni nazywają to dryfem semantycznym. Podryfujmy zatem przez chwilę wspólnie. Zacznijmy od Józefa Ignacego Kraszewskiego, który główną bohaterkę „Starej Baśni” nazwał Dziwą. Dzisiaj facet, który tak zwróciłby się do kobiety, zapewne ryzykowałby kilka razów „z liścia”. A przecież by zostać Dziwą, kobieta musiała odznaczać się nie byle jakimi przymiotami ciała i ducha! Dlaczego dzisiaj to słowo stało się wulgaryzmem? Zapewne przez skojarzenie z podobnie brzmiącą „dziwką”, wywodzącą się wszak ze starosłowiańskiego děvъka (dziewczyna). A, że nieszczęsna Dziwa pochodzi od zupełnie innego, również starosłowiańskiego słowa divъ (podziw, zachwyt, zdumienie), nikogo już dziś nie rusza.

Proroctwa się spełniają, czyli felieton antyklerykalny

Św. Paweł (prywatnie mój ulubiony Apostoł) w jednym ze swoich listów napisał znamienne słowa: „Niech przeto ten, komu się zdaje, że stoi, baczy, aby nie upadł” (1 Kor. 10,12). Wracają one do mnie po tym niezwykłym i zaskakującym 2020 r., który szczęśliwie mamy już za sobą. Roku, który miał być ciekawszy od poprzednich, w którym mieliśmy być cały czas piękni, młodzi i bogaci. Wydawało się, że stoimy na twardym, a tymczasem szybko wszyscy upadliśmy. 

Marchewka

Czytam, że jest ogłoszony konkurs. Konkurs typu „nie kij a marchewka”. Chodzi o to, że w czasie pandemii wprowadzono mnóstwo obostrzeń. Za niestosowanie się do nich, grożą kary. 

„Strategie leczenia jaskry” – długo oczekiwana książka na polskim rynku wydawniczym

Właśnie ukazała się na rynku monografia „Strategie leczenia jaskry”. Książka ta powstała na bazie wieloletniego doświadczenia specjalistów z dwóch wiodących ośrodków okulistycznych w leczeniu jaskry w Polsce i uznawanych na świecie.