Co sprokurował Mansa Kankan Musa Keïta?

Autor: Zbigniew Mazgaj

Kategoria: Kultura i nauka Artykuł opublikowano w CX News nr 3/63/2018

Wielce Szanowni Państwo!
 
Pozwólcie, że opowiem Wam pewną, chyba mało znaną, acz inspirującą historię. A zatem: dawno, dawno temu…
 
na początku XIII wieku, w Afryce, gdzieś nad brzegami Nigru niejaki Sunjata Keïta podporządkował sobie sąsiednie państwa. Zapewniło mu to kontrolę nad transsaharyjskimi szlakami handlowymi oraz dostęp do złóż złota i soli, nota bene mającej wówczas wartość złota. Tak stworzył podwaliny imperium Mali i przyjął tytuł Mansa, czyli Król Królów. Tytuł jak najbardziej zasadny, bowiem imperium było nietuzinkową, jak na owe czasy, federacją państw. Ich władcy tworzyli radę, w której mieli równe prawa niezależnie od majątku, wyznania, czy koloru skóry. W dodatku owa rada miała realną władzę: mogła wybierać i odwoływać Mansę. A wiemy o tym od samego Abū Zayd ‘Abd ar-Rahmān ibn Muhammad ibn Khaldūn al-Hadramī znanego u nas jako ibn Chaldun, XIV wiecznego arabskiego intelektualisty uważanego za jednego z prekursorów politologii, ekonomii i historiografii. Gospodarczym centrum imperium stało się Timbuktu, które wyrosło na największy w Afryce ośrodek kontrolujący crème de la crème ówczesnego handlu: obrót złotem, solą, kością słoniową i niewolnikami. Ale nie tylko! Stało się też, obok Bagdadu i Kairu, jednym z głównych ośrodków intelektualnych Islamu. Słynny uniwersytet Sankore mógł przyjąć równocześnie dwadzieścia pięć tysięcy studentów, oferując im system królewskich stypendiów oraz bibliotekę liczącą blisko milion manuskryptów. I tak Timbuktu zasłynęło jako najbogatsze miasto, Mali jako najbogatsze państwo, zaś jego władcy jako najbogatsi ludzie na świecie. I nie było w tym wiele przesady.
 
Szczyt potęgi imperium przypadł na okres panowania wnuka Sunjaty, tytułowego Mansa Musy. Jako gorliwy muzułmanin postanowił on wypełnić jeden z obowiązków wiary - hadżdż - i odbył pielgrzymkę do Mekki1. Nie sam, rzecz jasna! Towarzyszył mu orszak liczący ponoć sześćdziesiąt tysięcy ludzi, w tym dwanaście tysięcy niewolników niosących po 4 funty złota. Do tego karawana wielbłądów dźwigających juki złotego piasku i soli, bele jedwabiu, kość słoniową… Słowem: niezbędnik pielgrzyma. Wszystko to było Musie potrzebne, by mógł wypełnić inny nakaz wiary – zakat – czyli rozdawanie jałmużny. Oczywiście w swoim niepowtarzalnym stylu. Ot, choćby w miejscach pozbawionych meczetów kazał je wznosić tylko po to, by w piątek w nich się pomodlić. I ruszał dalej. Kiedy zaś dotarł do Egiptu, on i jego ludzie rozdali w jałmużnie, jak się szacuje, około trzydziestu sześciu ton złota!
 
Ta bogobojna hojność wywołała to, co wywołać musiała: gargantuiczną inflację. Wartość złota w Egipcie poleciała na pysk. Zważcie proszę, że ten kraj od zawsze był głównym producentem i eksporterem zboża we wschodnim basenie Morza Śródziemnego. Teraz jednak nieobdarowanych przez Musę nie było na nie stać! I tak ów złoty deszcz doprowadził do załamania eksportu zboża, rujnując fundament gospodarki. Wśród importerów zboża zapanował zaś głód, a ceny żywności poszybowały do firmamentu. W efekcie cały region na ponad dekadę pogrążył się w głębokim kryzysie. Kres położyła mu dopiero interwencja samego Musy, który skupił taką ilość złota, że mógł dowolnie ustalić jego cenę. Słono przy tym przepłacił, ale w końcu było go stać!2
Przypomniałem sobie o tej historii, gdy natknąłem się w prasie na notatkę, że realna wartość nabywcza osławionego 500+ wynosi dzisiaj niespełna cztery stówki. Po dwóch latach od wprowadzenia! A tym razem Mansa Kankan Musa Keïta nie pomoże…
 
Tak, tak Moiściewy! Stwierdzenie, że historia lubi się powtarzać to banał, niebanalne są źródła owej powtarzalności. Z moich przemyśleń wyłonił się obraz niewesoły: nie jestem bowiem pewien czy to przejaw ignorancji3, czy arogancji4 miłościwie nami rządzących. Oceńcie to proszę sami.
Pozdrawiam Państwa serdecznie.
Z.M.
 
 
 
1W latach: 1324-1326
2Mansa Musa był prawdopodobnie najbogatszym człowiekiem wszechczasów, jego osobisty majątek szacuje się na 400 miliardów dzisiejszych dolarów
3ignorancja - nieznajomość czegoś lub brak wiedzy z jakiejś dziedziny (Słownik języka polskiego PWN)
4arogancja - zuchwała pewność siebie połączona z lekceważeniem innych (Słownik języka polskiego PWN)



Ostatnio opublikowane artykuły w kategorii Kultura i nauka:

Wirus, patogen, antygen. Czyli jak Natura komplikuje testy antygenowe

Trudno zaakceptować, że coś tak znikomego jak wirus, rzuci świat na kolana, osiągając mistrzostwo w zakaźności: obleciał kulę ziemską, przemierzył południki i równoleżniki, odwiedził przedszkola i emerytów oraz zmusił nas do zabawy w kotka i myszkę.

Panta rei

Długie wieczory, pogoda i ogólna sytuacja skłoniły mnie do zadumy. Tym razem nad tym, jak słowa zmieniają znaczenie wraz z upływem czasu. Ludzie uczeni nazywają to dryfem semantycznym. Podryfujmy zatem przez chwilę wspólnie. Zacznijmy od Józefa Ignacego Kraszewskiego, który główną bohaterkę „Starej Baśni” nazwał Dziwą. Dzisiaj facet, który tak zwróciłby się do kobiety, zapewne ryzykowałby kilka razów „z liścia”. A przecież by zostać Dziwą, kobieta musiała odznaczać się nie byle jakimi przymiotami ciała i ducha! Dlaczego dzisiaj to słowo stało się wulgaryzmem? Zapewne przez skojarzenie z podobnie brzmiącą „dziwką”, wywodzącą się wszak ze starosłowiańskiego děvъka (dziewczyna). A, że nieszczęsna Dziwa pochodzi od zupełnie innego, również starosłowiańskiego słowa divъ (podziw, zachwyt, zdumienie), nikogo już dziś nie rusza.

Proroctwa się spełniają, czyli felieton antyklerykalny

Św. Paweł (prywatnie mój ulubiony Apostoł) w jednym ze swoich listów napisał znamienne słowa: „Niech przeto ten, komu się zdaje, że stoi, baczy, aby nie upadł” (1 Kor. 10,12). Wracają one do mnie po tym niezwykłym i zaskakującym 2020 r., który szczęśliwie mamy już za sobą. Roku, który miał być ciekawszy od poprzednich, w którym mieliśmy być cały czas piękni, młodzi i bogaci. Wydawało się, że stoimy na twardym, a tymczasem szybko wszyscy upadliśmy. 

Marchewka

Czytam, że jest ogłoszony konkurs. Konkurs typu „nie kij a marchewka”. Chodzi o to, że w czasie pandemii wprowadzono mnóstwo obostrzeń. Za niestosowanie się do nich, grożą kary. 

„Strategie leczenia jaskry” – długo oczekiwana książka na polskim rynku wydawniczym

Właśnie ukazała się na rynku monografia „Strategie leczenia jaskry”. Książka ta powstała na bazie wieloletniego doświadczenia specjalistów z dwóch wiodących ośrodków okulistycznych w leczeniu jaskry w Polsce i uznawanych na świecie.