Czym się chwalić?

Autor: Witold Bereś

Kategoria: Kultura i nauka Artykuł opublikowano w CX News nr 1/31/2010

Czy Polacy zawsze na pytanie co słychać, będą odpowiadać: „Stara bida panie, stara bida”? A może czas wreszcie nadszedł, aby starać się zachowywać po amerykańsku: „How are you?”. „Oh great, I’m fine, everything’s OK”?

Kiedy wraz z przyjaciółmi rok temu rozpoczynaliśmy Plebiscyt „20latRP.pl/POCHWALMY_SIĘ!”, który miał służyć podsumowaniu sukcesów dwudziestolecia III RP, marzyliśmy również o tym, by zmieniać – niech będzie, zwolna – polską mentalność opartą o cierpienie, porażkę i narzekanie.

Nie wiem, w jakim stopniu, ale coś pozytywnego udało się zrobić. Już to, że przez kilka miesięcy na naszej stronie www.20latRP.pl padło ponad 380 000 oddanych głosów z całej Polski – tak, z tym już można się pokazać :). A kiedy jeszcze w ostatnim tygodniu stycznia do zabawy finałowej włączył się najpotężniejszy portal Onet.pl i wspólnie wybieraliśmy „Sukces sukcesów wolnej Polski”, to wreszcie udało się pokazać największy sukces wolności – zmieniającą się twarz Polaków. Już nie dziwi, że wedle badań opinii publicznej, należymy do jednego z najbardziej zadowolonych społeczeństw Europy, a zagraniczni turyści coraz częściej opisują nas jako ludzi uśmiechniętych.

Teraz, wspólnie, udało się nam ułożyć bardzo ciekawą i chyba reprezentatywną dla Polski listę „stu sukcesów wolności” – a więc ludzi, dzieł, otoczenia, a tak-że zjawisk społecznych – którymi można się pochwalić przed światem. Lista jest zróżnicowana i bardzo reprezentacyjna: są na niej i małe ośrodki (Uzdrowisko Nałęczów), i uznane oczywistości (rozwój Trasy Turystycznej w Kopalni Soli w Wieliczce), artyści (Leszek Możdżer), przedsiębiorcy (Jan Szynaka), politycy (Lech Wałęsa), ludzie sukcesów sportowych (Bogdan Wenta), odrestaurowane zamki (np. Piastów w Brzegu), przyrodnicze raje, o które w minionym 20-leciu dbali samorządowcy (Kraina Wielkich Jezior), czy tak spektakularne zjawiska polityczne jak wejście Polski do Unii Europejskiej.

Zresztą już zestaw zwycięzców w poszczególnych kategoriach pokazuje ciekawą Polskę.

Sukcesem Sukcesów RP.pl (a przy okazji „Otoczeniem Polski Sukcesów”) została Kraina Wielkich Jezior Mazur-skich (najwięcej głosów we wszystkich kategoriach: 6584). Człowiekiem Polski Sukcesów – Leszek Balcerowicz (najwięcej głosów w kategorii „Człowiek”: 4169). Dziełem Polski Sukcesów – Muzeum Powstania Warszawskiego (najwięcej głosów w kategorii „Dzieło”: 5764), a tuż za nim, uplasował się sklep internetowy Allegro, co dowodzi, że w Polsce liczy się nie tylko historia, ale i najnowsza technologia.

Oczywiście, wiele wspaniałych inicjatyw, mnóstwo ciekawych postaci i jeszcze więcej – niepowtarzalnych, pięknych miejsc z całej Polski, przegrało i siłą rzeczy nie znalazło się na liście „stu sukcesów”. Ale dlatego też nie kończymy zabawy – już wkrótce startujemy z programem nowo powołanej Fundacji „Świat ma Sens”, programem nie przez przypadek zwanym po naszych doświadczeniach z „sukcesami wolności” – Polska ma sens. Tu będą się spotykać ci, którzy patrzą
z optymizmem i uśmiechem, tu będziemy wspierać tych, którzy choćby żyli na dalekiej polskiej prowincji, mają w sobie żar i talent, aby działać i tworzyć. Będziemy im pomagać.

Niech ci, którzy wierzą w siłę pozytywnego spojrzenia na życie, mogą nadal trzymać się razem!

Witold Bereś – niezależny publicysta, producent filmowy („Anioł w Krakowie”, „Dowódca Edelman” – szczegóły: www.BeresBaron.com), autor bądź współautor kilkunastu książek, w tym bestsellera „Kapuściński: nie ogarniam świata”, a ostatnio „Nasza historia_20latRP.pl”.



Ostatnio opublikowane artykuły w kategorii Kultura i nauka:

Influencerka

Do napisania tego tekstu skłoniła mnie taka oto informacja: „nasza 15-letnia córka całkiem nieźle się urządziła, jest influencerką, ma 160 tys. followersów i od samych tylko firm kosmetycznych co tydzień dostaje parotysięczne prezenty, byle by tylko tą, a nie inną szminką przed kamerką usmarowała sobie usta". Zacząłem drążyć temat i okazało się, że aby dziś stać się autorytetem dla 160 tysięcy nastolatków, należy najpierw przez parę lat coś trenować, na przykład taniec albo pływanie, a gdy już się znudzi, zacząć gwałtownie odrabiać zaległości imprezowe, by wreszcie z pomocą rodziców przestać ćpać i skończyć szkołę podstawową - podziwu godny sukces!!!

Czysta Wisła - Why Not

Pandemia pokazała jasno, jak negatywny wpływ na planetę ma globalna gospodarka. Przyszedł czas walki o poprawę warunków naszego wspólnego środowiska naturalnego. Jako Fundacja Why Not chcemy aktywnie się w nią włączyć. Stąd projekt związany z Wisłą, największą dziką (nieuregulowaną) rzeką w Europie. Najwyższy czas, by rozpocząć systematyczne działania, dążące do poprawy czystości jej wód. 

Czysta Wisła - Why Not - Dr hab. Andrzej Woźnica

Celem wyprawy było przyjrzenie się całej Wiśle i zebranie danych na temat jakości i ilości wód na całym jej przebiegu. Obecnie woda z rzeki jest pobierana i badana tylko w ok. 20 stałych punktach, ale my w trakcie spływu, w ramach akcji „Czysta Wisła – Why Not”, analizowaliśmy ją co kilometr na jej całej ok. 1000-kilometrowej długości. Już po przepłynięciu pierwszych odcinków naukowcy zauważyli sterty śmieci. Zaobserwowaliśmy niesamowitą ilość plastiku wyrzuconego w różnych miejscach. ♦

Czysta Wisła - Why Not - Dr hab. Damian Absalon

Nasze badania są unikatowe, ponieważ jesteśmy w stanie zatrzymać rzekę w jednym kadrze, w krótkim czasie. Ich idea jest taka, że chcemy pokazać hot spoty, czyli miejsca najbardziej zagrożone i zanieczyszczone. Czasami na punktach monitoringowych nie widać, kto jest odpowiedzialny za to, że na danym odcinku rzeki jakość wody jest taka kiepska. ♦ 

Czysta Wisła - Why Not - Agnieszka Sotoła

Akcja „Czysta Wisła - Why Not” od razu mnie zainteresowała. Czemu? Po okresie pandemicznej izolacji wreszcie coś się dzieje, mamy szansę na spotkania towarzyskie, a ja lubię ludzi! Do tego bliska mi jest kwestia ochrony środowiska i jestem przekonana, że trzeba o tym mówić głośno i na wiele sposobów. Aneta Sotoła była uprzejma stworzyć ze mną team, nie tylko rodzinny i zawodowy, ale też kajakowy. W oczekiwaniu na godzinę „zero” przyglądałyśmy się prognozie pogody — pełne optymizmu, bo w końcu poniedziałek był skąpany w słońcu. O 3:30 ze snu wyrwał mnie dźwięk budzika, otworzyłam oczy i byłam pewna, że śnię. Strugi deszczu za oknem i pytanie — co dalej... Kawa i decyzja. Mamy plan, działamy! I tak w ulewnym deszczu, zaczynając po godz. 4 (dodam w nocy!), przepłynęłyśmy najdłuższy odcinek — 27 km. Było fantastycznie i piszemy się na kolejne takie lub inne akcje! ♦