E

Autor: Krzysztof Piasecki

Kategoria: Kultura i nauka Artykuł opublikowano w CX News nr 3/19/2006

„E” czyta się po angielsku jako „i”. To jest pewna ułomność języka angielskiego, który poza tym jest dla Polaka prosty. Wyrazy oznaczający to samo, po prostu, się rymują. Home (hom) to dom, woman (łumen) umiem, man (men) nie umiem. Ten ostatni przykład - „men” – to skrót od Ministerstwo Edukacji Narodowej i chodzi o to, że minister Giertych jeszcze nie umie, ale się nauczy. „E” angielskie, czyli nasze „i” to skrót od „electronic”. Stąd e-mail, e-bank czy e-dukacja (jąkanie). „E” jest synonimem nowoczesności.

Niedawno usłyszałem jak pan Sośnierz szef NFZ zapowiedział,że chce wprowadzić karty elektroniczne dla klientów Narodowego Funduszu Zdrowia, czyli dla nas wszystkich. Więc „e”!

Zaraz potem zobaczyłem w telewizorze jak wypowiadał się przedstawiciel Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. Stwierdził on, że kategorycznie nie mogą się na to zgodzić, bo system „e” NFZ nie przystaje do systemu „e” ogólnopolskiego. To my mamy jakiś system „ e” ogólnopolski? Mamy mieć. Na razie dla skazanych. Uruchamia się, bowiem sieć namierzania skazanych na lżejsze przestępstwa. Będą oni mieli opaski pozwalające na określenie w każdym momencie gdzie są i jak długo. Przecież można te systemy połączyć! Wszyscy miejmy opaski. I do bazy niech spływają dane o naszym ciśnieniu, temperaturze i jakich używamy lekarstw. A przy okazji można sprawdzić gdzie jesteśmy, z kim i jak długo.

To jest pomysł dla państwa Prawa „e” Sprawiedliwości!