Gwiazdka

Autor: Zbigniew Mazgaj

Kategoria: Kultura i nauka Artykuł opublikowano w CX News nr 1/61/2018

W dzień Bożego Narodzenia 
Radość wszelkiego stworzenia, 
A już naj-więcej chy-ba 
Cie-szy się in-dyk i ry-ba. 
(J.I. Sztaudynger)
 
 
Wielce Szanowni Państwo!

Przytoczona fraszka to nie jedyna zagwozdka związana z tym świętem. Boże Narodzenie pojawiło się w liturgii późno, bo dopiero w IV wieku. Najwyraźniej pierwsi chrześcijanie nie przywiązywali do niego wielkiej wagi o czym zresztą świadczą skąpe wzmianki pozostawione w Ewangeliach. Niemniej Dionizjusz Mniejszy, uczony mnich i Pater Ecclesiae w jednym, na ich podstawie wykalkulował, iż Chrystus przyszedł na świat 25 grudnia 753 roku, ab Urbe condita. Rok następny uznano więc uroczyście za rok pierwszy nowej, chrześcijańskiej ery. Tyle, że Dionizjusz się pomylił.

Zresztą trudno mu się dziwić, gdyż ss. Ewangeliści są nader lakoniczni. Mateusz wspomina jedynie, że Jezus narodził się w Betlejem w Judei za panowania króla Heroda, natomiast Łukasz powiada: W owym czasie wyszło rozporządzenie Cezara Augusta, żeby przeprowadzić spis ludności w całym państwie. Pierwszy ten spis odbył się wówczas, gdy wielkorządcą Syrii był Kwiryniusz. I to wszystko! Tyle, że Herodowi zmarło się w roku 4 p.n.e., zaś Kwiryniusz został legatem Syrii dopiero dwa lata po zarządzeniu spisu przez Augusta. Ot i mamy zgryz! Skąd więc niezachwiana pewność co do 25 grudnia?

Tu już nie było mowy o pomyłce! Boże Narodzenie zbiega się z dniem zimowego przesilenia, który – odkąd nauczyliśmy się rachować czas – symbolizował zwycięstwo Światła nad Ciemnością i fetowano go we wszystkich kulturach. W tym czasie obchodzono w Rzymie Brumalia i Saturanalia, które z czasem zlały się w trwające tydzień i bardzo lubiane święto o rodzinnym charakterze, podczas którego obdarowywano się prezentami, ucztowano, bawiono się i zawieszano wszelką działalność. Oktawian August skrócił święta do trzech dni, by państwo mogło jakoś funkcjonować, ale i tak większość świętowała po staremu. W dodatku po podbojach na wschodzie do Rzymu dotarł w I w n.e. kult Mitry. Czczony jako Sol Invictus zyskał on olbrzymią popularność wśród rzymskich elit, a zwłaszcza w legionach i szybko rozprzestrzenił się w całym Cesarstwie. Wreszcie Aurelian ogłosił 25 grudnia jako Dies Natali Solis Inviciti, słowem ustanowił dzień bożego narodzenia…

Przy tym Mitra był nietuzinkowym gościem. Powiadają, że narodził się ze skały i jako pierwsi cześć mu oddali pasterze. Nauczał, uzdrawiał, a na pewnym weselu przemienił wodę w wino. Przede wszystkim jednak zabił demona wcielonego w postać byka, odnosząc wszak śmiertelne rany. Pochowany w grocie, po trzech dniach zmartwychwstał, budząc panikę wśród strażników. Zanim zaś wstąpił do nieba jego najwierniejszy uczeń i przyjaciel zaparł się go trzykrotnie. A to nie wszystko! Mitra łączy się z Zaratusztrianizmem, religią państwową potężnego imperium Sasanidów. Jej centralną postacią jest Pan Światła Ahura Mazda, toczący odwieczną walkę ze Złym Duchem Angra Mainju. Ahura Mazda pozostając jednością ma wszak siedem emanacji, stanowiąc Świętą Siódemkę. Najważniejszą z nich jest Spenta Mainju, czyli… Duch Święty. Ludzkie duszyczki po śmierci trafiają zaś podług zasług do piekła, czyśćca lub nieba strzeżonego przez Mitrę. Ten pozbawiony nimbu boskości jest najważniejszym z grona Spenta Jaza (świętych). Wszetecznik Angra ainju nie ma emanacji, dysponuje jednak kohortami Dewów (demonów), do których zaliczane są wszelkie obce bóstwa. Brzmi znajomo? Oczywiście! Wszak współczesny Judaizm ukształtował się w mateczniku owych kultów podczas „niewoli babilońskiej”.

Tak, tak Moiściewy! Oto mój ogląd historii 25 grudnia. Jednakowoż niezależnie czy i co tego dnia świętujecie, niechaj Wam gwiazdka pomyślności niezmiennie jaśnieje.



Ostatnio opublikowane artykuły w kategorii Kultura i nauka:

Wirus, patogen, antygen. Czyli jak Natura komplikuje testy antygenowe

Trudno zaakceptować, że coś tak znikomego jak wirus, rzuci świat na kolana, osiągając mistrzostwo w zakaźności: obleciał kulę ziemską, przemierzył południki i równoleżniki, odwiedził przedszkola i emerytów oraz zmusił nas do zabawy w kotka i myszkę.

Panta rei

Długie wieczory, pogoda i ogólna sytuacja skłoniły mnie do zadumy. Tym razem nad tym, jak słowa zmieniają znaczenie wraz z upływem czasu. Ludzie uczeni nazywają to dryfem semantycznym. Podryfujmy zatem przez chwilę wspólnie. Zacznijmy od Józefa Ignacego Kraszewskiego, który główną bohaterkę „Starej Baśni” nazwał Dziwą. Dzisiaj facet, który tak zwróciłby się do kobiety, zapewne ryzykowałby kilka razów „z liścia”. A przecież by zostać Dziwą, kobieta musiała odznaczać się nie byle jakimi przymiotami ciała i ducha! Dlaczego dzisiaj to słowo stało się wulgaryzmem? Zapewne przez skojarzenie z podobnie brzmiącą „dziwką”, wywodzącą się wszak ze starosłowiańskiego děvъka (dziewczyna). A, że nieszczęsna Dziwa pochodzi od zupełnie innego, również starosłowiańskiego słowa divъ (podziw, zachwyt, zdumienie), nikogo już dziś nie rusza.

Proroctwa się spełniają, czyli felieton antyklerykalny

Św. Paweł (prywatnie mój ulubiony Apostoł) w jednym ze swoich listów napisał znamienne słowa: „Niech przeto ten, komu się zdaje, że stoi, baczy, aby nie upadł” (1 Kor. 10,12). Wracają one do mnie po tym niezwykłym i zaskakującym 2020 r., który szczęśliwie mamy już za sobą. Roku, który miał być ciekawszy od poprzednich, w którym mieliśmy być cały czas piękni, młodzi i bogaci. Wydawało się, że stoimy na twardym, a tymczasem szybko wszyscy upadliśmy. 

Marchewka

Czytam, że jest ogłoszony konkurs. Konkurs typu „nie kij a marchewka”. Chodzi o to, że w czasie pandemii wprowadzono mnóstwo obostrzeń. Za niestosowanie się do nich, grożą kary. 

„Strategie leczenia jaskry” – długo oczekiwana książka na polskim rynku wydawniczym

Właśnie ukazała się na rynku monografia „Strategie leczenia jaskry”. Książka ta powstała na bazie wieloletniego doświadczenia specjalistów z dwóch wiodących ośrodków okulistycznych w leczeniu jaskry w Polsce i uznawanych na świecie.