Historia kołem się toczy? oby nie...

Autor: Krzysztof Smolarski

Kategoria: Kultura i nauka Artykuł opublikowano w CX News nr 3/49/2014

Kto wie, czy Ronald Reagan wraz z Michaiłem Gorbaczowem, doprowadzając do zakończenia zimnej wojny nie stali się głównymi winowajcami tego, co dziś dzieje się na Ukrainie. Dopóki wyścig zbrojeń utrzymywał Rosję (Związek Radziecki) na granicy zawału serca, kolejni radzieccy przywódcy tylko pomrukiwali i robili groźne miny, mając pełną jasność przepaści dzielącej ich od Zachodu.

Najpierw Gorbaczow, a potem Jelcyn, wprawdzie z niewielkim skutkiem, ale próbowali zmienić Rosję na wzór demokracji europejskich. Po „intronizacji cara” Putina Zachód nie zauważył, albo raczej nie chciał widzieć, że wraca Rosja imperialna. Putin spokojnie zbroił się i modernizował armię, nie mówiąc o tym, że cały świat sprzedawał mu potrzebne technologie. Gdy uznał, że jest wystarczająco silny, rozpoczął odbudowę Związku Radzieckiego.

Krym pokazał, że jego siły zbrojne to już nie zdemoralizowane i zapijaczone, fatalnie uzbrojone oddziały, ale dobrze zorganizowane wojsko. Proszę zwrócić uwagę, że inwazja na Krym nie spowodowała żadnych strat w ludziach, chociażby w wypadkach drogowych, co pozwala przypuszczać, że logistycznie była przygotowana bezbłędnie. Wojsko, które dziś zajmuje Ukrainę, jutro sięgnie po kraje bałtyckie, a pojutrze?

Historia lubi się powtarzać, podobnie jak w 1934 roku, kiedy to nikt nie posłuchał marszałka Piłsudskiego, gdy ten proponował prewencyjne uderzenie na Niemcy Hitlerowskie. Tak i dziś, jestem przekonany, nikt się nie zdecyduje na działania militarne przeciw Rosji, nawet gdyby zaanektowała Litwę, Łotwę czy Mołdawię. Podobno cuda się zdarzają, ale czy możemy liczyć na drugi Cud nad Wisłą?



Ostatnio opublikowane artykuły w kategorii Kultura i nauka:

Wirus, patogen, antygen. Czyli jak Natura komplikuje testy antygenowe

Trudno zaakceptować, że coś tak znikomego jak wirus, rzuci świat na kolana, osiągając mistrzostwo w zakaźności: obleciał kulę ziemską, przemierzył południki i równoleżniki, odwiedził przedszkola i emerytów oraz zmusił nas do zabawy w kotka i myszkę.

Panta rei

Długie wieczory, pogoda i ogólna sytuacja skłoniły mnie do zadumy. Tym razem nad tym, jak słowa zmieniają znaczenie wraz z upływem czasu. Ludzie uczeni nazywają to dryfem semantycznym. Podryfujmy zatem przez chwilę wspólnie. Zacznijmy od Józefa Ignacego Kraszewskiego, który główną bohaterkę „Starej Baśni” nazwał Dziwą. Dzisiaj facet, który tak zwróciłby się do kobiety, zapewne ryzykowałby kilka razów „z liścia”. A przecież by zostać Dziwą, kobieta musiała odznaczać się nie byle jakimi przymiotami ciała i ducha! Dlaczego dzisiaj to słowo stało się wulgaryzmem? Zapewne przez skojarzenie z podobnie brzmiącą „dziwką”, wywodzącą się wszak ze starosłowiańskiego děvъka (dziewczyna). A, że nieszczęsna Dziwa pochodzi od zupełnie innego, również starosłowiańskiego słowa divъ (podziw, zachwyt, zdumienie), nikogo już dziś nie rusza.

Proroctwa się spełniają, czyli felieton antyklerykalny

Św. Paweł (prywatnie mój ulubiony Apostoł) w jednym ze swoich listów napisał znamienne słowa: „Niech przeto ten, komu się zdaje, że stoi, baczy, aby nie upadł” (1 Kor. 10,12). Wracają one do mnie po tym niezwykłym i zaskakującym 2020 r., który szczęśliwie mamy już za sobą. Roku, który miał być ciekawszy od poprzednich, w którym mieliśmy być cały czas piękni, młodzi i bogaci. Wydawało się, że stoimy na twardym, a tymczasem szybko wszyscy upadliśmy. 

Marchewka

Czytam, że jest ogłoszony konkurs. Konkurs typu „nie kij a marchewka”. Chodzi o to, że w czasie pandemii wprowadzono mnóstwo obostrzeń. Za niestosowanie się do nich, grożą kary. 

„Strategie leczenia jaskry” – długo oczekiwana książka na polskim rynku wydawniczym

Właśnie ukazała się na rynku monografia „Strategie leczenia jaskry”. Książka ta powstała na bazie wieloletniego doświadczenia specjalistów z dwóch wiodących ośrodków okulistycznych w leczeniu jaskry w Polsce i uznawanych na świecie.