Jaja w meandrach

Autor: Zbigniew Mazgaj

Kategoria: Kultura i nauka Artykuł opublikowano w CX News nr 1/35/2011

Wielce szanowni Państwo!

Szukając weny, jak zwykle zaordynowałem sobie prasówkę. Aż tu nagle, olśnienie! Z pewnym niedowierzaniem sprawdziłem raz i drugi, ułożyłem tabelkę[1], wziąłem kalkulator, policzyłem. Nie ma cienia wątpliwości: ewidentnie Scientifc American rozwija tematy moich felietonów. Statystycznie[2] rzecz ujmując: w przedziale ufności (uwaga – Polish connection!)[3] od dwu do czterech miesięcy po publikacji w CX News, artykuł poruszający podobną tematykę ukazuje się z prawdopodobieństwem 95%. I co Wy na to? Przypadek???

Powiecie zapewne, że to kwietniowy numerek, więc mogę wypisywać androny. A jakże! Tyle, że obliczenia są prawidłowe. Zatem, co jest nie tak? Próba, rzecz jasna! Pominąłem artykuły, które mnie zainspirowały do napisania własnych...  Parafrazując niesławne powiedzenie można by rzec: dajcie mi dane, a znajdę dowolną statystykę. Sprawa nie jest błaha, bowiem publikatory nieustannie zalewają nas wszelkiej maści zestawieniami i wynikami sondaży, mającymi uwiarygodnić bełkot informacyjny.

Problem w tym, że dziennikarze nie potrafą ich interpretować. Bo i po co? Przecież  „humaniści” wszelkiego autoramentu szczycą się nieznajomością matematyki. Wspomnijcie  lament jaki podnieśli, kiedy przywracano królową nauk na egzaminach maturalnych. Kiedy więc ujrzycie/usłyszycie artykuł/redaktora perorującego z emfazą, że oto komuś tam spadło/wzrosło (niepotrzebne skreślić) o jeden czy dwa punkty – uśmiechnijcie się!  Z politowaniem, albowiem nieborak nie wie, co czyni. Mówienie o zmianach mniejszych niż błąd pomiaru to, wybaczcie kolokwializm, bicie piany w urynale. Błąd rzetelnie przeprowadzonego sondażu na tysiącosobowej, reprezentatywnej próbie (w której rozkład zmienności cech odzwierciedla rozkład Wielce Szanowni Państwo! w całej populacji), wynosi 3 punkty procentowe.  Takie badanie nie jest łatwe do wykonania, więc ankiety często są prowadzone na mniejszych,  w dodatku niereprezentatywnych grupach, bo wynik musi być szybko, na dzisiaj,  przed wieczornym wydaniem. Błędy takich prognoz, w przeciwieństwie do naszych żurnalistów, szybują w chmurach niczym orły. A teraz przypomnijcie sobie, ile razy wraz z wynikami podano błąd oszacowania? Zdecydowanie więcej informacji niosą długofalowe trendy, ale kogo obchodzi co działo się tydzień temu? No, chyba że tąpnęło na całego, wówczas  zmiany w sondażach mogą przekroczyć błąd pomiaru, ale i tak zginą w jazgocie wokół afery.

Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze  specyfczny polski smaczek, dający o sobie znać przy okazji każdych wyborów: wyniki rozmijają się z prognozami, czasem nawet o kilkanaście punktów. Nie wierzę w tezę o celowym fałszowaniu sondaży przez frmy ankietujące, propagowaną przez zwolenników teorii spiskowych. Po co mieliby oszukiwać? Przecież jedynym ich kapitałem jest wiarygodność. Dokąd rzetelnie podają wyniki i błędy oszacowań, wszystko jest w porządku. A może, tak po prostu, elektorat bezwstydnie łże ankieterom? Jeżeli nie, to pozostaje tylko metafzyka. Ale to już, na szczęście, nie moja działka.

Musimy być czujni, Moiściewy! W meandrach statystyki obok złotych jaj pływają też zbuki. W każdym razie świadomość, że wiem kto za cały ten pasztet odpowiada[4], jak zwykle pozwoli mi spędzić Święta w pogodnym i radosnym nastroju.


Czego i Państwu z całego serca życzę.
ZM

 tabela danych


 



Ostatnio opublikowane artykuły w kategorii Kultura i nauka:

Wirus, patogen, antygen. Czyli jak Natura komplikuje testy antygenowe

Trudno zaakceptować, że coś tak znikomego jak wirus, rzuci świat na kolana, osiągając mistrzostwo w zakaźności: obleciał kulę ziemską, przemierzył południki i równoleżniki, odwiedził przedszkola i emerytów oraz zmusił nas do zabawy w kotka i myszkę.

Panta rei

Długie wieczory, pogoda i ogólna sytuacja skłoniły mnie do zadumy. Tym razem nad tym, jak słowa zmieniają znaczenie wraz z upływem czasu. Ludzie uczeni nazywają to dryfem semantycznym. Podryfujmy zatem przez chwilę wspólnie. Zacznijmy od Józefa Ignacego Kraszewskiego, który główną bohaterkę „Starej Baśni” nazwał Dziwą. Dzisiaj facet, który tak zwróciłby się do kobiety, zapewne ryzykowałby kilka razów „z liścia”. A przecież by zostać Dziwą, kobieta musiała odznaczać się nie byle jakimi przymiotami ciała i ducha! Dlaczego dzisiaj to słowo stało się wulgaryzmem? Zapewne przez skojarzenie z podobnie brzmiącą „dziwką”, wywodzącą się wszak ze starosłowiańskiego děvъka (dziewczyna). A, że nieszczęsna Dziwa pochodzi od zupełnie innego, również starosłowiańskiego słowa divъ (podziw, zachwyt, zdumienie), nikogo już dziś nie rusza.

Proroctwa się spełniają, czyli felieton antyklerykalny

Św. Paweł (prywatnie mój ulubiony Apostoł) w jednym ze swoich listów napisał znamienne słowa: „Niech przeto ten, komu się zdaje, że stoi, baczy, aby nie upadł” (1 Kor. 10,12). Wracają one do mnie po tym niezwykłym i zaskakującym 2020 r., który szczęśliwie mamy już za sobą. Roku, który miał być ciekawszy od poprzednich, w którym mieliśmy być cały czas piękni, młodzi i bogaci. Wydawało się, że stoimy na twardym, a tymczasem szybko wszyscy upadliśmy. 

Marchewka

Czytam, że jest ogłoszony konkurs. Konkurs typu „nie kij a marchewka”. Chodzi o to, że w czasie pandemii wprowadzono mnóstwo obostrzeń. Za niestosowanie się do nich, grożą kary. 

„Strategie leczenia jaskry” – długo oczekiwana książka na polskim rynku wydawniczym

Właśnie ukazała się na rynku monografia „Strategie leczenia jaskry”. Książka ta powstała na bazie wieloletniego doświadczenia specjalistów z dwóch wiodących ośrodków okulistycznych w leczeniu jaskry w Polsce i uznawanych na świecie.