Jak zwał tak zwał

Autor: Krzysztof Piasecki

Kategoria: Kultura i nauka Artykuł opublikowano w CX News nr 3/25/2008

Jak zwał tak zwał

Jest takie stare powiedzenie dotyczące roli nazwiska w kreowaniu osoby noszącej to nazwisko . Brzmi ono : "nie ważne jak, byle nazwiska nie przekręcili". Nie wiem kto jest autorem tego powiedzenia, ale podziwiam go (lub ją), za przenikliwość i umiejętność przewidywania, w jakim kierunku podąża nasza rzeczywistość. Trzeba być znanym. Nie ważne z czego. Stąd kariera różnych Big Brotherów. Ludzie wyżej cenią kogoś, kogo znają z tego, że ładnie myje się pod prysznicem od tego, kto ten prysznic skonstruował. Są różne metody by mieć zapamiętywane nazwisko. Ludzie pamiętają, na przykład, te nazwiska, które się kojarzą z wódką. Chopin. Podobno ta wódka nazywa się Chopin, bo trzeba mieć żelazową wolę, żeby to wypić. Ludzie nawet pamiętają te nazwiska, które pośrednio wiążą się z gorzałą. Z tym, gdzie się tę wódkę pije. Krzaklewski. Lub z tym, co się po wypiciu robi. Wałęsa. Lub ze stanem na drugi dzień. Kaczor. O tym, jak istotne jest to by inni znali nasze nazwisko, wiedzą już politycy. Stąd wybierają sobie nazwiska znaczące. Palikot. Lub nazwiska zawierające przeczenia. Pan Siołowski? Nie siołowski. To kto? Nie Siołowski . No więc jeśli nie Siołowski to kto? Pawlak. Nosząc nazwisko Pawlak można pełnić różne funkcje rządowe i nie tylko. Bo nazwisko to samo w sobie nic nie znaczy. Ale jeśli się jest ministrem zdrowia nie można nazywać się Religa. Religa to prawie religia. O religii pacjent nie przypomina sobie wtedy, kiedy zdrowieje, a wręcz przeciwnie. Dobrze więc, że pan Religa już ministrem zdrowia nie jest. No, ale Kopacz?