Kolega

Autor: Krzysztof Piasecki

Kategoria: Kultura i nauka Artykuł opublikowano w CX News nr 2/44/2013

Był taki żart żydowski. W wypożyczalni DVD spotyka się dwóch starszych panów. Jeden z nich widzi, że drugi pożycza film pornograficzny. „Ty pożyczasz pornograficzny film? W twoim wie­ku?”. „Tak, bo ja sobie go puszczam od tyłu” „Czemu od tyłu?” „Bo uwielbiam widzieć jak ona jemu oddaje pieniądze.” 
 
I to mi nasunęło myśl, że teraz gdy wszystko uwieczniamy przy pomocy kamer jest antidotum na stres. Są wybory i jakaś partia nie jest zadowolona z wyników wyborów. Są takie partie! Siadają sobie jej członkowie na konwencji i puszczają od tyłu film z wy­borów. Widać jak elektorat wyciąga niesłuszne karty z urny. Ktoś niezadowolony jest z małżeństwa. Puszcza sobie film ze ślubu i widać jak ściągają sobie obrączki i jak się odpychają żeby się nie pocałować. I dlatego zapewne pojawiła się moda, jak gdzieś prze­czytałem, że zamawia się operatora na noc poślubną. Rodzi się dziecko. Jest niegrzeczne i źle się uczy to dla relaksu puszczamy sobie tę noc poślubną od tyłu. Widać jak para wyskakuje z łóżka. Nie ma poczęcia. 
 
Bardzo ten pomysł spodobał się pewnemu mojemu koledze. „Jaka szkoda, zmartwił się, że tak późno wymyślili to DVD. Całą historię można by puszczać od tyłu dla pokrzepienia serc. Rozbiory. Bitwa pod Grunwaldem.” „Zaraz, zaprotestowałem, przecież bitwę pod Grunwaldem wygraliśmy.” „Właśnie. I to był błąd. Patrz gdzie teraz są Niemcy, a gdzie my. Ale można by, rozmarzył się, tak puszczać od tyłu wszystko. Deszcz by nie padał, Noe nie musiałby budo­wać Arki, Kain nie zabiłby Abla, no i Adam.” „Co Adam?” „Miałby wszystkie żebra”. „I to by ci się podobało?” „Przecież mnie znasz, mnie tak”. Taki jest ten mój kolega. Nawet go lubię. I dlatego mu nie powiedziałem, że gdyby Adam miał wszystkie żebra to by go nie było na świecie. Zresztą mnie też. 



Ostatnio opublikowane artykuły w kategorii Kultura i nauka:

Influencerka

Do napisania tego tekstu skłoniła mnie taka oto informacja: „nasza 15-letnia córka całkiem nieźle się urządziła, jest influencerką, ma 160 tys. followersów i od samych tylko firm kosmetycznych co tydzień dostaje parotysięczne prezenty, byle by tylko tą, a nie inną szminką przed kamerką usmarowała sobie usta". Zacząłem drążyć temat i okazało się, że aby dziś stać się autorytetem dla 160 tysięcy nastolatków, należy najpierw przez parę lat coś trenować, na przykład taniec albo pływanie, a gdy już się znudzi, zacząć gwałtownie odrabiać zaległości imprezowe, by wreszcie z pomocą rodziców przestać ćpać i skończyć szkołę podstawową - podziwu godny sukces!!!

Czysta Wisła - Why Not

Pandemia pokazała jasno, jak negatywny wpływ na planetę ma globalna gospodarka. Przyszedł czas walki o poprawę warunków naszego wspólnego środowiska naturalnego. Jako Fundacja Why Not chcemy aktywnie się w nią włączyć. Stąd projekt związany z Wisłą, największą dziką (nieuregulowaną) rzeką w Europie. Najwyższy czas, by rozpocząć systematyczne działania, dążące do poprawy czystości jej wód. 

Czysta Wisła - Why Not - Dr hab. Andrzej Woźnica

Celem wyprawy było przyjrzenie się całej Wiśle i zebranie danych na temat jakości i ilości wód na całym jej przebiegu. Obecnie woda z rzeki jest pobierana i badana tylko w ok. 20 stałych punktach, ale my w trakcie spływu, w ramach akcji „Czysta Wisła – Why Not”, analizowaliśmy ją co kilometr na jej całej ok. 1000-kilometrowej długości. Już po przepłynięciu pierwszych odcinków naukowcy zauważyli sterty śmieci. Zaobserwowaliśmy niesamowitą ilość plastiku wyrzuconego w różnych miejscach. ♦

Czysta Wisła - Why Not - Dr hab. Damian Absalon

Nasze badania są unikatowe, ponieważ jesteśmy w stanie zatrzymać rzekę w jednym kadrze, w krótkim czasie. Ich idea jest taka, że chcemy pokazać hot spoty, czyli miejsca najbardziej zagrożone i zanieczyszczone. Czasami na punktach monitoringowych nie widać, kto jest odpowiedzialny za to, że na danym odcinku rzeki jakość wody jest taka kiepska. ♦ 

Czysta Wisła - Why Not - Agnieszka Sotoła

Akcja „Czysta Wisła - Why Not” od razu mnie zainteresowała. Czemu? Po okresie pandemicznej izolacji wreszcie coś się dzieje, mamy szansę na spotkania towarzyskie, a ja lubię ludzi! Do tego bliska mi jest kwestia ochrony środowiska i jestem przekonana, że trzeba o tym mówić głośno i na wiele sposobów. Aneta Sotoła była uprzejma stworzyć ze mną team, nie tylko rodzinny i zawodowy, ale też kajakowy. W oczekiwaniu na godzinę „zero” przyglądałyśmy się prognozie pogody — pełne optymizmu, bo w końcu poniedziałek był skąpany w słońcu. O 3:30 ze snu wyrwał mnie dźwięk budzika, otworzyłam oczy i byłam pewna, że śnię. Strugi deszczu za oknem i pytanie — co dalej... Kawa i decyzja. Mamy plan, działamy! I tak w ulewnym deszczu, zaczynając po godz. 4 (dodam w nocy!), przepłynęłyśmy najdłuższy odcinek — 27 km. Było fantastycznie i piszemy się na kolejne takie lub inne akcje! ♦