Komu przeszkadza Franciszek?

Autor: ks. Kazimierz Sowa

Kategoria: Kultura i nauka Artykuł opublikowano w CX News nr 1/67/2020

Wielu moich znajomych wciąż mnie pyta – kto w polskim Kościele jest przeciwnikiem papieża Franciszka? Trochę żartobliwie odpowiadam, że każdy, kto nie jest dobrym chrześcijaninem. Ale z drugiej strony, piszę to całkiem na poważnie, sprawa nie należy do tematów błahych – chyba pierwszy raz (jak sobie przypominam), zarówno z prawa, jak i lewa można usłyszeć ostrą krytykę Biskupa Rzymu także nad Wisłą. Tradycyjny, polski katolik do niedawna przyjmował głos płynący z Watykanu jako coś oczywistego: zwierzchnik Kościoła ma prawo nie tylko mówić, ale i wymagać od reszty wspólnoty, nawet jeśli nie wszyscy katolicy przejmują się Jego słowami w równym stopniu.
 
Tymczasem w przypadku Franciszka ostry atak, na zgłaszane przez niego postulaty, coraz częściej dotyczy spraw religijnych, a nawet doktrynalnych i eklezjalnych, nie pochodzi z kręgów „starych wrogów Kościoła”, a rodzi się wewnątrz kościelnych instytucji i grup katolików. I to jest ta „nowość”, której wcześniej nigdy nie mieliśmy. Coraz częściej nauka Papieża nie tylko nie zyskuje posłuchu, ze względu na stawianie jakichś nowych i nadzwyczajnych wymagań, ale bywa atakowana i podważana ze względu na swoją inność, do której bierny, polski katolik zwyczajnie nie przywykł. Argumentem, którego wcześniej nigdy nie słyszeliśmy, jest także posądzanie Papieża o jakieś błędy w myśleniu lub świadome odejście od katolickiej tradycji. W skrajnych przypadkach powtarza się brednie o „heretyckim” rodowodzie pomysłów Franciszka na współczesne duszpasterstwo i ewolucję kościelnej doktryny w zakresie miejsca i roli kobiety, ochrony klimatu i środowiska (nowy grzech ekologiczny!), czy nawet debaty nad święceniem na księży żonatych mężczyzn, co często jest fałszywie traktowane jako zniesienie celibatu. Tymczasem wystarczy wyjść ze swoich prowincjonalnych poglądów (a oznacza to także pielęgnowane przez wielu z nas stereotypy), poczytać z jakimi problemami mierzą się misjonarze na świecie oraz dowiedzieć się czym żyje Kościół tam, gdzie jest mniejszością, aby zrozumieć, że Franciszek zwyczajnie otwiera nam oczy i wybudza z naszego słodkiego letargu.
 
Spotykam się z tymi dyskusjami najczęściej poprzez zadawanie sakramentalnego pytania: co ty o tym wszystkim myślisz? Paradoksalnie, większe zainteresowanie (i sympatia!) przychodzi od ludzi, którzy sami określają się jako „katolicy kulturowi” lub stojący gdzieś na obrzeżach Kościoła. Tymczasem katolicy tradycyjni, a zwłaszcza ci, którzy uzurpują sobie prawo do wyrażania jedynie słusznych opinii, ponieważ noszą sutannę czy habit, albo uważają się za bardziej papieskich od papieża, straszą podziałem w Kościele i postępującą laicyzacją.
 
Każdemu zatroskanemu o przyszłość Kościoła i wiary, radzę zapoznać się z tym, co mówi Franciszek w szerszym wymiarze niż tylko na podstawie newsów, czy prasowych notatek albo programów w telewizji. Łatwiej będzie nam wtedy nie tylko go zrozumieć, ale i dostrzec, że jego myślenie zwyczajnie wyprzedza nasze postrzeganie świata. A przede wszystkim należy przestać Papieża podejrzewać, że do końca nie wie co mówi i robi. Wie. I to doskonale. Na szczęście. ♦



Ostatnio opublikowane artykuły w kategorii Kultura i nauka:

Demokracja

Klejstenesowi do głowy nie przyszło, że za 2500 lat demokracja, której był ojcem chrzestnym, wciąż będzie najbardziej pożądanym ustrojem na świecie. W wydaniu ateńskim prawo głosu mieli tylko mężczyźni powyżej 18 roku życia, czyli ok. jednej czwartej mieszkańców. Dzisiaj byłaby to demokracja a’la Korwin-Mikke, od lat postulujący odebranie kobietom praw wyborczych. W międzyczasie Eklezję, gdzie podejmowano publicznie najważniejsze decyzje, zastąpiły parlamenty, a tam w naszym imieniu decyzje podejmują wybrańcy narodu - krok w stronę oligarchii? Jednym z fundamentów dzisiejszej demokracji przedstawicielskiej jest monteskiuszowska zasada trójpodziału władzy. Władza ustawodawcza, wykonawcza i sądownicza MUSZĄ pozostać od siebie niezależne. Stany Zjednoczone jako pierwsze zapisały tę zasadę w konstytucji. Niespotykana wcześniej koncentracja kapitału, Internet, rozwój mediów (szczególnie mediów społecznościowych) dając nieograniczony dostęp do informacji, niestety nie gwarantują systemu ich walidacji. Otwiera to rządzącym i oligarchom różnorakie możliwości do manipulacji i szerzenia mitów, ale również do korupcji politycznej - zgodnie z rzymską zasadą „divide et impera”. Pomagają w tym coraz doskonalsze algorytmy, zamykając nas w „bańce informacyjnej”, podpowiadają nam treści zgodne z naszymi  przekonaniami i odcinają od odmiennego punktu widzenia. Paradoksalnie „im bardziej klikasz, tym bardziej jesteś zamknięty”.

Zza kulis. Felieton postpandemiczny. Prawie!

Jeszcze całkiem niedawno pojęcie lockdownu zdawało się być abstrakcyjnym, niewielu o nim słyszało, a jeszcze mniej doświadczyło. Aż przyszedł marzec 2020! Niemalże z dnia na dzień musieliśmy odrobić lekcję ekonomii: wszyscy i od razu w wersji hardcorowej. Liczę jednak, że okres restrykcyjnych obostrzeń już za nami. Teatr Bagatela gra na pełnych obrotach przy komplecie widowni. Szanowna Publiczność tęskniła za sztuką, której może doświadczać bezpośrednio i jest to mocno krzepiąca konstatacja.

Gaduławka. Cykl felietonów

W Krakowie na Kazimierzu ustawiono Gaduławkę. Jest to ławka, jak sama nazwa wskazuje, do gadania. Inicjatorzy tego pomysłu tłumaczą, że ławka jest głównie, jak to się teraz ładnie mówi, dedykowana ludziom starszym i samotnym. Napis na ławce zachęca: „Jeśli masz ochotę na rozmowę, usiądź na tej ławce i poczekaj, aż się ktoś dołączy”. I nic więcej. Nie ma określonego czasu wyczekiwania ani tematu rozmowy. I to błąd. Dobrze by było, określić czas oczekiwania. 

Lodówka i telewizor. Cykl felietonów

Ten felieton miał wyglądać całkiem inaczej. Szczerze mówiąc, chciałem wszystkich pocieszyć, że koniec końców, każdy głupi polityczny numer bardziej otwiera ludziom oczy, niż ich usypia. Widać to najlepiej u nas po efektach tzw. Polskiego Ładu. Ale żeby lepiej to zobrazować, opisałem pewne spotkanie sprzed lat, kiedy znajomi Rosjanie tłumaczyli mi, na czym polega praktyka sprawowania władzy metodą „lodówka i telewizor”. I, niestety, historia ostatnich dni dopisała do tego tragiczną glosę. 

Między sztuką figuratywną a nutką abstrakcji. CX ART

Consultronix SA już po raz drugi wsparł młodych artystów. Artur Wieczerzyński i Robert Nawe zostali laureatami organizowanego przez tę firmę konkursu CX ART, a ich obrazy trafiły do tworzonej od paru lat kolekcji sztuki.