Lądowanie

Autor: Krzysztof Piasecki

Kategoria: Kultura i nauka Artykuł opublikowano w CX News nr 2/36/2011

W końcu stało się. Wylądowałem w szpitalu. Jak to się ładnie określa! Wylądowałem. To tak jakby się coś udało. Podobno tylko Polacy klaszczą na pokładzie samolotu kiedy szczęśliwie wyląduje. Nie spotkałem się z tym zwyczajem nigdzie indziej. Albo my (Polacy) najbardziej się boimy i w ten sposób (oklaskami) wyrażamy swą radość, albo myślimy, że wylądowanie załatwia wszystkie nasze sprawy. A nie załatwia. Przynajmniej w szpitalu.

Wylądowanie w szpitalu to dopiero początek. Człowiek znajduje się w innej rzeczywistości. Sprawy dotychczas nieistotne stają się istotne i odwrotnie. Nagle nic mnie nie obchodzi, na przykład, los szefa Międzynarodowego Funduszu Walutowego.  Tylko Andrzej Lepper zaciera ręce. Wygląda na to, że posłowie jego partii jednak wyznaczają standardy zachowań w polityce. Oczywiście, pod warunkiem, że pan z Francji jest winny. A oto jak do szpitala trafłem:

Jadę sobie samochodem. Słyszę, że dostałem esemesa. Nie odbieram esemesów podczas jazdy samochodem. Rzucam tylko okiem na nadawcę. Rzucam okiem. Rany Boskie! Nadawca „Policja". Naprawdę! Tak było napisane! Patrzę do lusterka. Nie ma za mną charakterystycznego samochodu. Jeszcze raz rzucam okiem. No Policja, jak byk napisane!

Na światłach wyciągam okulary i zaczynam czytać esemesa: „Kierowco! Nie wszystko naraz!"… nie rozumiem… o co chodzi? Nie dowiem się, bo światło zmieniło się na  zielone, więc schowałem okulary i ruszyłem. Na następnych światłach znów trafam na zielone światło… a napięcie rośnie! Nareszcie! Mam czerwone światło! Staję. Czytam dalej. Okularów już nie chowam – mam je na czole – Jedziesz? pyta mnie esemes –nie klikaj. Boże, przecież ja nie klikam tylko jadę, bo znów mam zielone. Stanąłem. Czytam dalej: sms + jazda samochodem = wypadek. Zastanów się! Nie mogłem. Bo już zaczęli na mnie trąbić, że stoję na zielonym. Na następnym skrzyżowaniu czytam dalej. Ostrzega twój operator sieci Plus i mazowiecka policja. Dlaczego mnie ostrzega mazowiecka policja nie dowiedziałem się, bo rąbnąłem w poprzedzający mnie samochód i  wylądowałem.



Ostatnio opublikowane artykuły w kategorii Kultura i nauka:

Wirus, patogen, antygen. Czyli jak Natura komplikuje testy antygenowe

Trudno zaakceptować, że coś tak znikomego jak wirus, rzuci świat na kolana, osiągając mistrzostwo w zakaźności: obleciał kulę ziemską, przemierzył południki i równoleżniki, odwiedził przedszkola i emerytów oraz zmusił nas do zabawy w kotka i myszkę.

Panta rei

Długie wieczory, pogoda i ogólna sytuacja skłoniły mnie do zadumy. Tym razem nad tym, jak słowa zmieniają znaczenie wraz z upływem czasu. Ludzie uczeni nazywają to dryfem semantycznym. Podryfujmy zatem przez chwilę wspólnie. Zacznijmy od Józefa Ignacego Kraszewskiego, który główną bohaterkę „Starej Baśni” nazwał Dziwą. Dzisiaj facet, który tak zwróciłby się do kobiety, zapewne ryzykowałby kilka razów „z liścia”. A przecież by zostać Dziwą, kobieta musiała odznaczać się nie byle jakimi przymiotami ciała i ducha! Dlaczego dzisiaj to słowo stało się wulgaryzmem? Zapewne przez skojarzenie z podobnie brzmiącą „dziwką”, wywodzącą się wszak ze starosłowiańskiego děvъka (dziewczyna). A, że nieszczęsna Dziwa pochodzi od zupełnie innego, również starosłowiańskiego słowa divъ (podziw, zachwyt, zdumienie), nikogo już dziś nie rusza.

Proroctwa się spełniają, czyli felieton antyklerykalny

Św. Paweł (prywatnie mój ulubiony Apostoł) w jednym ze swoich listów napisał znamienne słowa: „Niech przeto ten, komu się zdaje, że stoi, baczy, aby nie upadł” (1 Kor. 10,12). Wracają one do mnie po tym niezwykłym i zaskakującym 2020 r., który szczęśliwie mamy już za sobą. Roku, który miał być ciekawszy od poprzednich, w którym mieliśmy być cały czas piękni, młodzi i bogaci. Wydawało się, że stoimy na twardym, a tymczasem szybko wszyscy upadliśmy. 

Marchewka

Czytam, że jest ogłoszony konkurs. Konkurs typu „nie kij a marchewka”. Chodzi o to, że w czasie pandemii wprowadzono mnóstwo obostrzeń. Za niestosowanie się do nich, grożą kary. 

„Strategie leczenia jaskry” – długo oczekiwana książka na polskim rynku wydawniczym

Właśnie ukazała się na rynku monografia „Strategie leczenia jaskry”. Książka ta powstała na bazie wieloletniego doświadczenia specjalistów z dwóch wiodących ośrodków okulistycznych w leczeniu jaskry w Polsce i uznawanych na świecie.