Marchewka

Autor: Krzysztof Piasecki

Kategoria: Kultura i nauka Artykuł opublikowano w CX News nr 1/69/2021

Czytam, że jest ogłoszony konkurs. Konkurs typu „nie kij a marchewka”. Chodzi o to, że w czasie pandemii wprowadzono mnóstwo obostrzeń. Za niestosowanie się do nich, grożą kary. 


Nawet ostatnio gdzieś przeczytałem, że jest rozważany zakaz sprzedawania alkoholu po 19-tej. Motywowano to tym, że w ten sposób będzie mniej spotkań towarzyskich. Świadczy to o pewnych preferencjach pomysłodawcy. Uważa, że bez alkoholu się nie spotykamy i że nie wcześniej niż o 19-tej. Przepraszam a seniorzy? Emeryci? Mają sporo czasu dużo wcześniej. Wprowadzono znów godziny dla seniorów w sklepach. Mocno krytykowane. Może i słusznie. Przecież ludzie starsi na ogół nie śpią rano do Bóg wie której. Te godziny dla nich, pardon, dla nas mogłyby być wcześniejsze. Czyli seniorzy rano by robili zakupy, potem spotykali się towarzysko i po 19-tej szli by już spać. Wtedy, kiedy już nie można kupić alkoholu. Pozostała część społeczeństwa oglądałaby na trzeźwo Fakty TVN i zaraz potem, lub zamiast, Wiadomości. Optymistyczne w odróżnieniu od Faktów. Zadałem sobie trud obejrzenia Wiadomości. Trud nie był jakiś wielki – w końcu mam pilota – prócz konieczności wyłączenia części komórek mózgowych. Ciekaw byłem, o czym mówią w Wiadomościach po tym, jak usłyszałem w Faktach, jakie mamy problemy z pandemią. Wiadomości na temat tego, co się dzieje w kraju pod rządami wicepremiera Jarosława, mówią wyłącznie dobrze. W jaki sposób powiedzą o tym, że nam dramatycznie rośnie przyrost zachorowań? Otóż najpierw przedstawili tragiczną sytuację w innych krajach Europy. Po kolei. Włochy, Grecja, Francja, Hiszpania, Czechy i tak dalej. Dopiero potem przedstawili sytuację w Polsce. Po poprzednich komunikatach o tym, jak pandemia ma się w innych krajach, nasz przyrost zachorowań wydaje się nie wart uwagi.

 

Wracam do początku tekstu. Zarzucają mi, że sporo miejsca w moich tekstach poświęcam dygresjom odchodząc od głównego wątku. Przecież… o rany znów dygresja mi się nasuwa… Na początku napisałem, że grożą kary za nieprzestrzeganie obostrzeń związanych z pandemią. A w galerii - Serenada nagradzają za stosowanie się do zaleceń pandemicznych. Ogłoszono konkurs fotograficzny, w którym można wygrać bon nawet na 400 zł za zdjęcie przedstawiające, jak dbamy o siebie lub innych podczas epidemii. 

 

Postanowiłem wziąć w nim udział. Tylko co sfotografować? Pierwszy pomysł, jaki mi przyszedł do głowy, to zdjęcie tabliczki z tramwaju. Tylko nie wiem, czy takie tabliczki jeszcze są. Kiedyś były z napisem: „zabrania się rozmawiać z motorniczym”. Należałoby dopisać: „oraz z pasażerami”, i już. Potem przyszedł mi do głowy pomysł zdjęcia leżącego człowieka w wannie z napisem: „lepiej leżeć w wannie, niż być na kwarantannie”. Później pomyślałem, że zrobię sobie zdjęcie rozebranego do pasa z napisem: „nie korzystam z siłowni”. Nie mogłem się zdecydować. Aż wymyśliłem. Zrobię zdjęcie bonu na 400 złotych do wykorzystania w Serenadzie z podpisem: „Nawet jeśli wygram ten bon, nie zgłoszę się po odbiór – by nie stwarzać zagrożenia pandemicznego”.

 

Problemem tylko jest, że zdjęcie bonu można zrobić dopiero, jak się go ma. A jak go mieć? Wygrać. A jak wygrać, jeśli się go nie ma do zdjęcia? Czyli sprawa jest nie do rozwiązania. I z tym Państwa zostawiam… ♦



Ostatnio opublikowane artykuły w kategorii Kultura i nauka:

Influencerka

Do napisania tego tekstu skłoniła mnie taka oto informacja: „nasza 15-letnia córka całkiem nieźle się urządziła, jest influencerką, ma 160 tys. followersów i od samych tylko firm kosmetycznych co tydzień dostaje parotysięczne prezenty, byle by tylko tą, a nie inną szminką przed kamerką usmarowała sobie usta". Zacząłem drążyć temat i okazało się, że aby dziś stać się autorytetem dla 160 tysięcy nastolatków, należy najpierw przez parę lat coś trenować, na przykład taniec albo pływanie, a gdy już się znudzi, zacząć gwałtownie odrabiać zaległości imprezowe, by wreszcie z pomocą rodziców przestać ćpać i skończyć szkołę podstawową - podziwu godny sukces!!!

Czysta Wisła - Why Not

Pandemia pokazała jasno, jak negatywny wpływ na planetę ma globalna gospodarka. Przyszedł czas walki o poprawę warunków naszego wspólnego środowiska naturalnego. Jako Fundacja Why Not chcemy aktywnie się w nią włączyć. Stąd projekt związany z Wisłą, największą dziką (nieuregulowaną) rzeką w Europie. Najwyższy czas, by rozpocząć systematyczne działania, dążące do poprawy czystości jej wód. 

Czysta Wisła - Why Not - Dr hab. Andrzej Woźnica

Celem wyprawy było przyjrzenie się całej Wiśle i zebranie danych na temat jakości i ilości wód na całym jej przebiegu. Obecnie woda z rzeki jest pobierana i badana tylko w ok. 20 stałych punktach, ale my w trakcie spływu, w ramach akcji „Czysta Wisła – Why Not”, analizowaliśmy ją co kilometr na jej całej ok. 1000-kilometrowej długości. Już po przepłynięciu pierwszych odcinków naukowcy zauważyli sterty śmieci. Zaobserwowaliśmy niesamowitą ilość plastiku wyrzuconego w różnych miejscach. ♦

Czysta Wisła - Why Not - Dr hab. Damian Absalon

Nasze badania są unikatowe, ponieważ jesteśmy w stanie zatrzymać rzekę w jednym kadrze, w krótkim czasie. Ich idea jest taka, że chcemy pokazać hot spoty, czyli miejsca najbardziej zagrożone i zanieczyszczone. Czasami na punktach monitoringowych nie widać, kto jest odpowiedzialny za to, że na danym odcinku rzeki jakość wody jest taka kiepska. ♦ 

Czysta Wisła - Why Not - Agnieszka Sotoła

Akcja „Czysta Wisła - Why Not” od razu mnie zainteresowała. Czemu? Po okresie pandemicznej izolacji wreszcie coś się dzieje, mamy szansę na spotkania towarzyskie, a ja lubię ludzi! Do tego bliska mi jest kwestia ochrony środowiska i jestem przekonana, że trzeba o tym mówić głośno i na wiele sposobów. Aneta Sotoła była uprzejma stworzyć ze mną team, nie tylko rodzinny i zawodowy, ale też kajakowy. W oczekiwaniu na godzinę „zero” przyglądałyśmy się prognozie pogody — pełne optymizmu, bo w końcu poniedziałek był skąpany w słońcu. O 3:30 ze snu wyrwał mnie dźwięk budzika, otworzyłam oczy i byłam pewna, że śnię. Strugi deszczu za oknem i pytanie — co dalej... Kawa i decyzja. Mamy plan, działamy! I tak w ulewnym deszczu, zaczynając po godz. 4 (dodam w nocy!), przepłynęłyśmy najdłuższy odcinek — 27 km. Było fantastycznie i piszemy się na kolejne takie lub inne akcje! ♦

W CX News nr 1/69/2021 opublikowano również: