Matrix, Māyā i Uniwersum

Autor: Zbigniew Mazgaj

Kategoria: Kultura i nauka Artykuł opublikowano w CX News nr 2/68/2020

Wielce Szanowni Państwo!
 
Zapewne kojarzycie „Matrix”? Film rozgrywa się w świecie, w którym rzeczywistość wirtualna kreowana przez tytułowy program komputerowy w celu ukrycia prawdy, jest nieodróżnialna od świata realnego. Zyskał on rzeszę fanów, a termin „życie w Matrixie” zadomowił się na dobre w naszym języku. Stało się tak za sprawą fenomenalnych, jak na owe czasy, efektów specjalnych oraz samej fabuły. Rzecz jednak w tym, że idea życia w wirtualnym świecie bynajmniej nie była nowatorska! Wykiełkowała ona bowiem w bardzo, bardzo zamierzchłych czasach, gdzieś między Indusem a Gangesem.
 
Oparty na Wedach1 hinduizm nie jest spójnym systemem wierzeń, stąd jego intrygujące bogactwo i różnorodność. Znajdziemy w nim zarówno święte krowy, sansarę2, jak i 300 000 000 (słownie: trzysta milionów) bóstw, których dorachowali się ponoć uczeni bramini. Nota bene, owa „inflacja boskości” doprowadziła niejakiego Siddharthę3 Gautamę do wniosku, że w osiągnięciu zbawienia liczą się wyłącznie uczynki, bogowie zaś są kompletnie nieistotni. Za tą odkrywczą myśl zyskał on zaszczytne miano Budda Siakjamuni, co można przetłumaczyć jako Oświecony Najwyższy Mędrzec z rodu Siakja.
 
W hinduizmie istnieje też pewien mistyczny nurt, wedle którego są dwa poziomy rzeczywistości: ta która nas otacza oraz wieczny, niezmienny, jedynie prawdziwy absolut. I chociaż ta pierwsza wydaje się realna i namacalna, jest jedynie mirażem, złudzeniem tworzonym przez zmysły. Ten stan rzeczy ma swoją nazwę: Māyā4. Lecz to nie bóstwa nas nią mamią, one również są jej wytworem! Ergo: wszystko czego doświadczamy zmysłami jest czystą ułudą. W filozofii indyjskiej, również w buddyzmie, Māyā to zasłona zakrywająca prawdziwą istotę rzeczy. Sięgnąć poza nią, by osiągnąć oświecenie, można jedynie rozumem. Wymaga to odrzucenia wszelkich doznań zmysłowych i medytacji. Ale, czyż Māyā nie kojarzy Wam się z Matrix’em?
 
Współcześni uczeni, którzy niczym hinduscy muni5 dociekają prawdy czystym rozumem, ostatnio doszli do ciekawych konkluzji. Ale po kolei: zacznijmy od Einsteina. Jednym z wniosków płynących z Teorii Względności jest możliwość istnienia czarnych dziur, czyli obszarów, w których grawitacja jest tak silna, że nic, nawet światło, nie może się z nich wydostać. Przez lata uchodziły one za teoretyczną ciekawostkę, dzisiaj mamy jednak niezbite, naukowe dowody na ich istnienie. Często przywoływaną analogią czarnej dziury jest wodospad. Wyobraźmy sobie, że płynąc kajakiem zbliżamy się do jego krawędzi. Wiosłując dostatecznie szybko możemy uciec, ale tylko dopóki owej krawędzi nie przekroczymy. Potem nie ma już powrotu. W świecie czarnych dziur ta krawędź zwie się horyzontem zdarzeń. A że prędkość ucieczki z horyzontu zdarzeń jest równa prędkości światła, wszystko co znajdzie się po drugiej stronie jest na zawsze stracone dla reszty świata.
 
Kiedy Hawking6 podjął próbę opisania czarnych dziur przy pomocy mechaniki kwantowej, doszedł do wręcz katastroficznego wniosku: czarne dziury niszczą informacje7 o pochłoniętych obiektach! W fizyce powiało grozą. U jej podstaw leży bowiem fundamentalna zasada zachowania informacji. Dzięki niej, znając stan układu8 możemy zarówno przewidzieć jego przyszłość, jak i odtworzyć historię. I to działa! Ot, choćby sonda New Horizons przebywszy 5 miliardów kilometrów w ciągu niemal 10 lat, dotarła do Plutona z dokładnością do sekund w stosunku do estymacji! Czarne dziury zaś niszcząc informację, zrywałyby zależności przyczynowo–skutkowe. A to oznaczało, że nie tylko pruje się fizyka, ale też cała nasza historia stoi pod znakiem zapytania! Nazwano to paradoksem informacyjnym.
 
Pod koniec życia Hawking zaproponował pewne jego rozwiązanie: otóż informacja o pochłoniętych przez czarną dziurę obiektach nie znika, lecz zostaje zapisana na jej powierzchni w postaci tak zwanych supertranslacji horyzontu zdarzeń. Nie pytajcie mnie proszę, co to znaczy! Pozwólcie natomiast, że przywołam kolejną analogię: hologram. Na płaskiej, dwuwymiarowej płytce można zapisać, a następnie odtworzyć wierny obraz trójwymiarowego przedmiotu. Obliczenia wykazały, że po pochłonięciu obiektu powierzchnia czarnej dziury rośnie dokładnie o tyle, by pomieścić informację o jego stanie. A powierzchnia horyzontu zdarzeń jest dostępna dla obserwatorów z zewnątrz. Ufff…
 
Lecz natychmiast pojawiła się kwestia fundamentalna: nie ma wszak żadnych podstaw by sądzić, że czarnymi dziurami rządzą inne prawa niż resztą Wszechświata. A skoro tak, to być może cała informacja o Uniwersum jest zapisana na jakiejś sferze leżącej gdzieś na jego krańcach? A reszta to jedynie swoisty hologram, jakaś kwantowa Māyā? Jest to hipoteza Wszechświata holograficznego, stanowiąca obecnie przedmiot poważnych rozważań naukowych. Serio, serio!
 
Tak, tak Moiściewy! Być może wypadnie nam pogodzić się z faktem, że jesteśmy jedynie zbiorem supertranslacji rozsmarowanych na powierzchni jakiegoś bąbla. A wszystko czego doświadczamy to tylko Matrix. Kosmiczny, ale jednak…
Vanitas vanitatum et omnia vanitas!
 
Tak czy owak, pozdrawiam serdecznie wszystkich P.T. Czytelników!
Z.M.
 
 
1 Wedy – święte księgi hinduizmu, przyjmuje się że powstały ok. 1800 – 500 r p.n.e.
2 sansara [sanskr.] – dosł. nieustanne wędrowanie – krąg reinkarnacji.
3 Siddhartha [sanskr.] – ten, który osiągnął cel – Budda (563–483 p.n.e.) sam sobie nadał to imię.
4 māyā [sanskr.] – coś, czego nie ma – ułuda zasłaniająca rzeczywistość, również iluzja, kuglarstwo, sztuczki.
5 muni [sanskr.] – dosł. milczący – w hinduizmie
mędrzec-asceta.
6 sir Steven Hawking (1942 – 2018) – jeden z największych fizyków przełomu wieków, zajmował się głównie czarnymi dziurami i grawitacją kwantową.
7 Informacja w fizyce to dane o położeniu,
masie i prędkości obiektów.
8 Stan układu to informacja o wszystkich jego elementach. 



Ostatnio opublikowane artykuły w kategorii Kultura i nauka:

Demokracja

Klejstenesowi do głowy nie przyszło, że za 2500 lat demokracja, której był ojcem chrzestnym, wciąż będzie najbardziej pożądanym ustrojem na świecie. W wydaniu ateńskim prawo głosu mieli tylko mężczyźni powyżej 18 roku życia, czyli ok. jednej czwartej mieszkańców. Dzisiaj byłaby to demokracja a’la Korwin-Mikke, od lat postulujący odebranie kobietom praw wyborczych. W międzyczasie Eklezję, gdzie podejmowano publicznie najważniejsze decyzje, zastąpiły parlamenty, a tam w naszym imieniu decyzje podejmują wybrańcy narodu - krok w stronę oligarchii? Jednym z fundamentów dzisiejszej demokracji przedstawicielskiej jest monteskiuszowska zasada trójpodziału władzy. Władza ustawodawcza, wykonawcza i sądownicza MUSZĄ pozostać od siebie niezależne. Stany Zjednoczone jako pierwsze zapisały tę zasadę w konstytucji. Niespotykana wcześniej koncentracja kapitału, Internet, rozwój mediów (szczególnie mediów społecznościowych) dając nieograniczony dostęp do informacji, niestety nie gwarantują systemu ich walidacji. Otwiera to rządzącym i oligarchom różnorakie możliwości do manipulacji i szerzenia mitów, ale również do korupcji politycznej - zgodnie z rzymską zasadą „divide et impera”. Pomagają w tym coraz doskonalsze algorytmy, zamykając nas w „bańce informacyjnej”, podpowiadają nam treści zgodne z naszymi  przekonaniami i odcinają od odmiennego punktu widzenia. Paradoksalnie „im bardziej klikasz, tym bardziej jesteś zamknięty”.

Zza kulis. Felieton postpandemiczny. Prawie!

Jeszcze całkiem niedawno pojęcie lockdownu zdawało się być abstrakcyjnym, niewielu o nim słyszało, a jeszcze mniej doświadczyło. Aż przyszedł marzec 2020! Niemalże z dnia na dzień musieliśmy odrobić lekcję ekonomii: wszyscy i od razu w wersji hardcorowej. Liczę jednak, że okres restrykcyjnych obostrzeń już za nami. Teatr Bagatela gra na pełnych obrotach przy komplecie widowni. Szanowna Publiczność tęskniła za sztuką, której może doświadczać bezpośrednio i jest to mocno krzepiąca konstatacja.

Gaduławka. Cykl felietonów

W Krakowie na Kazimierzu ustawiono Gaduławkę. Jest to ławka, jak sama nazwa wskazuje, do gadania. Inicjatorzy tego pomysłu tłumaczą, że ławka jest głównie, jak to się teraz ładnie mówi, dedykowana ludziom starszym i samotnym. Napis na ławce zachęca: „Jeśli masz ochotę na rozmowę, usiądź na tej ławce i poczekaj, aż się ktoś dołączy”. I nic więcej. Nie ma określonego czasu wyczekiwania ani tematu rozmowy. I to błąd. Dobrze by było, określić czas oczekiwania. 

Lodówka i telewizor. Cykl felietonów

Ten felieton miał wyglądać całkiem inaczej. Szczerze mówiąc, chciałem wszystkich pocieszyć, że koniec końców, każdy głupi polityczny numer bardziej otwiera ludziom oczy, niż ich usypia. Widać to najlepiej u nas po efektach tzw. Polskiego Ładu. Ale żeby lepiej to zobrazować, opisałem pewne spotkanie sprzed lat, kiedy znajomi Rosjanie tłumaczyli mi, na czym polega praktyka sprawowania władzy metodą „lodówka i telewizor”. I, niestety, historia ostatnich dni dopisała do tego tragiczną glosę. 

Między sztuką figuratywną a nutką abstrakcji. CX ART

Consultronix SA już po raz drugi wsparł młodych artystów. Artur Wieczerzyński i Robert Nawe zostali laureatami organizowanego przez tę firmę konkursu CX ART, a ich obrazy trafiły do tworzonej od paru lat kolekcji sztuki.

W CX News nr 2/68/2020 opublikowano również: