Najpiękniejsze polski słowo?

Autor: Witold Bereś

Kategoria: Kultura i nauka Artykuł opublikowano w CX News nr 3/33/2010

Gazeta Wyborcza uruchomiła w wakacje niezwykły projekt: przegląd najpiękniejszych polskich słów. Rzecz fascynująca. Czegóż my tam nie mamy!

Marek Kondrat zgłosił „dupę”, Claudia Florea z Rumunii, doktorantka polonistyki, - „policzek”, a Ewa Bem „przepióreczkę”. Tomaszowi Jastrunowi najpiękniej brzmi „czułość”. Michała Ogórka zachwyca „poniekąd”. Dla Krzysztofa Skiby będzie to „obiad”. Za to gracze w słówka, zwani u nas obrzydliwie scrabblistami, mają słówko, które przydaje się do wszystkiego: „Polanie”.

Jest polityczno-obyczajowa poprawność: tęsknota, matka, ojczyzna, honor, dobroć, Solidarność, szczęście, Dzieciątko.

Jest poezja in statu nascendi :). Westchnienie. Widnokrąg. Ukojenie. Marność i próżnowanie. Czułość. Jabłuszko. Kołysanka. Pierzyna. Niezapominajka. Przepióreczka. Filiżanka. Subtelny. Nastrój. Ruczaj.

Jest ogromny wkład słów zapomnianych lub staropolskich. Ździebko. Feblik (skłonność, słabość do kogoś, czegoś). Chętka. Birbant (jako utracjusz, hulaka, lekkoduch, ale ładniej brzmiący). Emablować. Fintifluszki (drobiazgi niekoniecznie potrzebne). Pantałyk (jak pisał czytelnik „Gazety”: „Polaka można zbić z pantałyku: jak nie knutem, to hakenkrojcem). Urwipołeć. Lafirynda (uwaga: świetnie oddaje wulgarność, wulgarnym nie będąc!)

Są słówka dziwaczne lekko. Gzik - ser biały z pieprzem, solą i cebulą, dodatek do ziemniaków, z Poznańskiego.

Są słowa dziwaczne, zważywszy na kontekst, a ciekawe. Ot, choćby, „cielęcina”.

Zaskakujące i właściwie nie mające swego obcojęzycznego odpowiednika – jak choćby „trudno” - w sensie: „w porządku”. („Nie udało się! Trudno, spróbujemy jeszcze raz”).

Są słowa pochodzące z nowej epoki. Spoko. Przekręty. Wuwuzela. Myk (w sensie „tu jest taki myk”). Masakra. Dyplomatołek (copyright by prof. Bartoszewski).

Ale nie czarujmy się, te słowa to tylko część polszczyzny. To jak w anegdocie opowiadanej przez Antoniego Słonimskiego, który przetestował znajomą Amerykankę na okoliczność piękna naszego języka. Najpierw było zdanie „hulali po polu i pili kakao”, przy którym obywatelka USA się popłakała z estetycznego wzruszenia. A potem przyszła klasyczna zabawa ze Szczebrzeszynem i tym chrząszczem, i tak nastąpił koniec znajomości.

Więc proponowałbym by nie nurzać się w odmętach kremu, tylko rzucić okiem na polszczyznę, którą słyszymy, czujemy i widzimy codziennie.

I nie chodzi mi tutaj o banalne słowa na „ch”, „p”, czy słowo-przecinek „kur…”,   z którym na ustach giną piloci.

O dizajn. Menadżera. Biznesmena. O pi-ar. I masę paskudnych, nawet nie dość poprawnie spolonizowanych anglicyzmów.

Bo tak naprawdę niezwykła zabawa „Wyborczej” mówi przede wszystkim o nas samych.

Ja więc zachwycam się słowem „załatwić” (coś). Spróbujcie znaleźć dla niego angielski synonim. Nie, to nie jest „to fix”. Chodzi bowiem o załatwienie czegoś, co ci się należy i jest jak najbardziej legalne, a jednak – bez znajomości – szans nie ma.

To dlatego nieoceniony Słonimski lubił powtarzać „Sitwo – ojczyzno moja!”.



Ostatnio opublikowane artykuły w kategorii Kultura i nauka:

Wirus, patogen, antygen. Czyli jak Natura komplikuje testy antygenowe

Trudno zaakceptować, że coś tak znikomego jak wirus, rzuci świat na kolana, osiągając mistrzostwo w zakaźności: obleciał kulę ziemską, przemierzył południki i równoleżniki, odwiedził przedszkola i emerytów oraz zmusił nas do zabawy w kotka i myszkę.

Panta rei

Długie wieczory, pogoda i ogólna sytuacja skłoniły mnie do zadumy. Tym razem nad tym, jak słowa zmieniają znaczenie wraz z upływem czasu. Ludzie uczeni nazywają to dryfem semantycznym. Podryfujmy zatem przez chwilę wspólnie. Zacznijmy od Józefa Ignacego Kraszewskiego, który główną bohaterkę „Starej Baśni” nazwał Dziwą. Dzisiaj facet, który tak zwróciłby się do kobiety, zapewne ryzykowałby kilka razów „z liścia”. A przecież by zostać Dziwą, kobieta musiała odznaczać się nie byle jakimi przymiotami ciała i ducha! Dlaczego dzisiaj to słowo stało się wulgaryzmem? Zapewne przez skojarzenie z podobnie brzmiącą „dziwką”, wywodzącą się wszak ze starosłowiańskiego děvъka (dziewczyna). A, że nieszczęsna Dziwa pochodzi od zupełnie innego, również starosłowiańskiego słowa divъ (podziw, zachwyt, zdumienie), nikogo już dziś nie rusza.

Proroctwa się spełniają, czyli felieton antyklerykalny

Św. Paweł (prywatnie mój ulubiony Apostoł) w jednym ze swoich listów napisał znamienne słowa: „Niech przeto ten, komu się zdaje, że stoi, baczy, aby nie upadł” (1 Kor. 10,12). Wracają one do mnie po tym niezwykłym i zaskakującym 2020 r., który szczęśliwie mamy już za sobą. Roku, który miał być ciekawszy od poprzednich, w którym mieliśmy być cały czas piękni, młodzi i bogaci. Wydawało się, że stoimy na twardym, a tymczasem szybko wszyscy upadliśmy. 

Marchewka

Czytam, że jest ogłoszony konkurs. Konkurs typu „nie kij a marchewka”. Chodzi o to, że w czasie pandemii wprowadzono mnóstwo obostrzeń. Za niestosowanie się do nich, grożą kary. 

„Strategie leczenia jaskry” – długo oczekiwana książka na polskim rynku wydawniczym

Właśnie ukazała się na rynku monografia „Strategie leczenia jaskry”. Książka ta powstała na bazie wieloletniego doświadczenia specjalistów z dwóch wiodących ośrodków okulistycznych w leczeniu jaskry w Polsce i uznawanych na świecie.