Nie dadzą pożyć

Autor: bp Tadeusz Pieronek

Kategoria: Kultura i nauka Artykuł opublikowano w CX News nr 2/40/2012

Człowiek nie zawsze wie po co żyje, a prawie nigdy nie wie, jak długo będzie żył. Jeżeli na pierwsze pytanie potrafi sobie wyrobić jakąś opinię, to co drugiego, wykluczając przypadki nieprzewidziane, albo ewidentne oznaki zbliżającej się śmierci, jest zupełnie bezradny. Wprawdzie można zapytać tych, którzy znają się na wszystkim i reklamują swoje usługi, choćby w Internecie, że są w stanie przewidzieć długość ludzkiego życia, ale radziłbym, by się nie dać nabrać takim naciągaczom.

Jest faktem, że osiągnięcia medycyny są dziś tak zadziwiające, że życie człowieka, zwłaszcza w krajach zamożnych, wydłużyło się przeciętnie o kilkadziesiąt lat. Jeżeli przed stu laty prasa krakowska donosiła, że spłoszony koń zabił pięćdziesięcioletniego staruszka, to był to wyraz powszechnie przyjętej opinii, że ten wiek był kojarzony ze starością. Z tego wcale nie wynika, że w tamtych czasach nikt nie dożywał wieku siedemdziesięciu, czy nawet stu lat.

Niewątpliwie, postępy medycyny stwarzają sytuację, w której, mając pieniądze, można sobie zafundować dłuższe życie. Brzmi to dość cynicznie, ale taka jest prawda. Wydaje się, że to jest dzisiaj problem wielu krajów, które stać na bezpłatną opiekę lekarską, ale nie stać ich na to, by każdemu choremu zapewnić dostęp do najnowszych leków, najlepszej aparatury, najlepszych klinik. Musi istnieć jakaś granica, której państwo, gwarantujące darmową opiekę lekarską (o tyle, o ile, bo przecież obywatele pokrywają, przynajmniej część tych kosztów wpłacanymi składkami), musi powiedzieć, że go na to nie stać.

Nie sądzę, by ktokolwiek, nie będąc demagogiem, domagał się takich świadczeń, których państwo nie jest w stanie pokryć. Marzenie, by każdego pacjenta leczyć sposobami jakie są dostępne na świecie, jest nierealne. Może kiedyś, ale nie dzisiaj. Może w Ameryce (choć tam tego nie ma), ale nie w Polsce. Jednym słowem, nie dają pożyć. Mogliby, a nie tyle nie chcą, ale nie mogą, bo ich na to nie stać.

W tym ambarasie jest jednak promyk nadziei. Leczenie, kiedyś dostępne tylko dla tych, którzy mogli za to prywatnie zapłacić, w wielu przypadkach staje się w miarę upływu czasu, opanowywania skomplikowanych technik, osiągalne dla wielu. Jest tu coś z pomysłu na produkcję taśmową, która pozwala powielać genialne pomysły, czyniąc je dostępnymi za mniejsze pieniądze.

W Polsce pojawia się nowe wyzwanie. Od uchwalenia ustawy o wieku emerytalnym, 67 lat dla mężczyzn i kobiet (chciały równości, to ją mają!), pojawia się pytanie, czy współczesna, polska medycyna jest przygotowana na to, by wszystkim podopiecznym wskazać najpierw taką profilaktykę, by wszyscy, do 67 lat, byli zdolni do pracy i by zapewnić im taką opiekę medyczną, by po przejściu na emeryturę mogli spokojnie korzystać z dóbr tego świata, co najmniej przez dalsze dwadzieścia lat, mając na to wystarczające zabezpieczenie materialne. Oby tak było!
Kraków, dnia 14 maja 2012 r.



Ostatnio opublikowane artykuły w kategorii Kultura i nauka:

Wirus, patogen, antygen. Czyli jak Natura komplikuje testy antygenowe

Trudno zaakceptować, że coś tak znikomego jak wirus, rzuci świat na kolana, osiągając mistrzostwo w zakaźności: obleciał kulę ziemską, przemierzył południki i równoleżniki, odwiedził przedszkola i emerytów oraz zmusił nas do zabawy w kotka i myszkę.

Panta rei

Długie wieczory, pogoda i ogólna sytuacja skłoniły mnie do zadumy. Tym razem nad tym, jak słowa zmieniają znaczenie wraz z upływem czasu. Ludzie uczeni nazywają to dryfem semantycznym. Podryfujmy zatem przez chwilę wspólnie. Zacznijmy od Józefa Ignacego Kraszewskiego, który główną bohaterkę „Starej Baśni” nazwał Dziwą. Dzisiaj facet, który tak zwróciłby się do kobiety, zapewne ryzykowałby kilka razów „z liścia”. A przecież by zostać Dziwą, kobieta musiała odznaczać się nie byle jakimi przymiotami ciała i ducha! Dlaczego dzisiaj to słowo stało się wulgaryzmem? Zapewne przez skojarzenie z podobnie brzmiącą „dziwką”, wywodzącą się wszak ze starosłowiańskiego děvъka (dziewczyna). A, że nieszczęsna Dziwa pochodzi od zupełnie innego, również starosłowiańskiego słowa divъ (podziw, zachwyt, zdumienie), nikogo już dziś nie rusza.

Proroctwa się spełniają, czyli felieton antyklerykalny

Św. Paweł (prywatnie mój ulubiony Apostoł) w jednym ze swoich listów napisał znamienne słowa: „Niech przeto ten, komu się zdaje, że stoi, baczy, aby nie upadł” (1 Kor. 10,12). Wracają one do mnie po tym niezwykłym i zaskakującym 2020 r., który szczęśliwie mamy już za sobą. Roku, który miał być ciekawszy od poprzednich, w którym mieliśmy być cały czas piękni, młodzi i bogaci. Wydawało się, że stoimy na twardym, a tymczasem szybko wszyscy upadliśmy. 

Marchewka

Czytam, że jest ogłoszony konkurs. Konkurs typu „nie kij a marchewka”. Chodzi o to, że w czasie pandemii wprowadzono mnóstwo obostrzeń. Za niestosowanie się do nich, grożą kary. 

„Strategie leczenia jaskry” – długo oczekiwana książka na polskim rynku wydawniczym

Właśnie ukazała się na rynku monografia „Strategie leczenia jaskry”. Książka ta powstała na bazie wieloletniego doświadczenia specjalistów z dwóch wiodących ośrodków okulistycznych w leczeniu jaskry w Polsce i uznawanych na świecie.