Numerologia

Autor: Krzysztof Piasecki

Kategoria: Kultura i nauka Artykuł opublikowano w CX News nr 3/29/2009

Podobno Bóg siódmego dnia podczas tworzenia świata, odpoczął. No dobrze. Był zmęczony. A niedziela jest od tego by wypocząć. I co dalej? Wrócił do pracy w poniedziałek? Nic nam o tym nie wiadomo. Czyli odpoczywa do dziś. Zatem najdłuższy długi weekend świata został wynaleziony na samym początku. I dziwić się, że ten świat jest taki udany jaki jest. Na pamiątkę tego, że Bóg nie wrócił do pracy, mamy siedmiodniowy tydzień.I siedem grzechów głównych. Bo to chyba nie może być przypadek, że jest siedem dni tygodnia i siedem grzechów głównych. A więc może to i lepiej, że mamy tylko siedem dni tygodnia. Gdyby było inaczej mielibyśmy może więcej grzechów głównych. Boże (o pardon!) jeszcze więcej!? Pewnie tak.

Ludzie są bardzo przywiązani do liczb i cyfr. Usłyszałem, że we Włoszech jest do wygrania w Lotto 100 mln euro. Tłumy w kolekturach. Ludzie,po co wam tyle?! Milion nie starczy? Nie, bo co tydzień tłumów nie ma. U nas była też kumulacja, 40 mln złotych. I też tłumy. Następnego dnia po losowaniu spotykam kolegę. „Nie wiesz, wygrał ktoś te 40 mln?”- pyta. „Pięć osób wygrało”- odpowiadam. Na to kumpel z rozczarowaniem „E, po osiem...”

Są tacy, którzy uważają, że liczby rządzą naszym życiem. Akurat dziś ja też tak uważam, bo dziś (19 lipca 2009) kiedy to piszę, mam, tak zwane okrągłe, urodziny. Nie wiem dlaczego to się nazywa okrągłe, chyba żeby ten dzień człowiekowi osłodzić. A od osłodzenia człowiek często robi się okrągły. Na sam koniec udało mi się jakoś nawiązać do zdrowia.Czyli mogę skończyć. W sumie 301 wyrazów.



Ostatnio opublikowane artykuły w kategorii Kultura i nauka:

Influencerka

Do napisania tego tekstu skłoniła mnie taka oto informacja: „nasza 15-letnia córka całkiem nieźle się urządziła, jest influencerką, ma 160 tys. followersów i od samych tylko firm kosmetycznych co tydzień dostaje parotysięczne prezenty, byle by tylko tą, a nie inną szminką przed kamerką usmarowała sobie usta". Zacząłem drążyć temat i okazało się, że aby dziś stać się autorytetem dla 160 tysięcy nastolatków, należy najpierw przez parę lat coś trenować, na przykład taniec albo pływanie, a gdy już się znudzi, zacząć gwałtownie odrabiać zaległości imprezowe, by wreszcie z pomocą rodziców przestać ćpać i skończyć szkołę podstawową - podziwu godny sukces!!!

Czysta Wisła - Why Not

Pandemia pokazała jasno, jak negatywny wpływ na planetę ma globalna gospodarka. Przyszedł czas walki o poprawę warunków naszego wspólnego środowiska naturalnego. Jako Fundacja Why Not chcemy aktywnie się w nią włączyć. Stąd projekt związany z Wisłą, największą dziką (nieuregulowaną) rzeką w Europie. Najwyższy czas, by rozpocząć systematyczne działania, dążące do poprawy czystości jej wód. 

Czysta Wisła - Why Not - Dr hab. Andrzej Woźnica

Celem wyprawy było przyjrzenie się całej Wiśle i zebranie danych na temat jakości i ilości wód na całym jej przebiegu. Obecnie woda z rzeki jest pobierana i badana tylko w ok. 20 stałych punktach, ale my w trakcie spływu, w ramach akcji „Czysta Wisła – Why Not”, analizowaliśmy ją co kilometr na jej całej ok. 1000-kilometrowej długości. Już po przepłynięciu pierwszych odcinków naukowcy zauważyli sterty śmieci. Zaobserwowaliśmy niesamowitą ilość plastiku wyrzuconego w różnych miejscach. ♦

Czysta Wisła - Why Not - Dr hab. Damian Absalon

Nasze badania są unikatowe, ponieważ jesteśmy w stanie zatrzymać rzekę w jednym kadrze, w krótkim czasie. Ich idea jest taka, że chcemy pokazać hot spoty, czyli miejsca najbardziej zagrożone i zanieczyszczone. Czasami na punktach monitoringowych nie widać, kto jest odpowiedzialny za to, że na danym odcinku rzeki jakość wody jest taka kiepska. ♦ 

Czysta Wisła - Why Not - Agnieszka Sotoła

Akcja „Czysta Wisła - Why Not” od razu mnie zainteresowała. Czemu? Po okresie pandemicznej izolacji wreszcie coś się dzieje, mamy szansę na spotkania towarzyskie, a ja lubię ludzi! Do tego bliska mi jest kwestia ochrony środowiska i jestem przekonana, że trzeba o tym mówić głośno i na wiele sposobów. Aneta Sotoła była uprzejma stworzyć ze mną team, nie tylko rodzinny i zawodowy, ale też kajakowy. W oczekiwaniu na godzinę „zero” przyglądałyśmy się prognozie pogody — pełne optymizmu, bo w końcu poniedziałek był skąpany w słońcu. O 3:30 ze snu wyrwał mnie dźwięk budzika, otworzyłam oczy i byłam pewna, że śnię. Strugi deszczu za oknem i pytanie — co dalej... Kawa i decyzja. Mamy plan, działamy! I tak w ulewnym deszczu, zaczynając po godz. 4 (dodam w nocy!), przepłynęłyśmy najdłuższy odcinek — 27 km. Było fantastycznie i piszemy się na kolejne takie lub inne akcje! ♦