Opowiastka N-denna

Autor: Zbigniew Mazgaj

Kategoria: Kultura i nauka Artykuł opublikowano w CX News nr 2/48/2014

Wielce Szanowni Państwo!
Zauważyliście zapewne, że fizycy, czyli ludzie na ogół mądrzy, swoje teorie wszystkiego nader chętnie rozpinają na N-wymiarach? Przyznaję, skusiłem się! Nie mając wszakże ambicji ujęcia natury wszechrzeczy w jednym równaniu, postanowiłem przyjrzeć się pewnej znanej historii i przebijać się przez kolejne jej warstwy aż do sedna. Zaczyna się ona tak: „A gdy chłopcy urośli, Ezaw stał się zręcznym myśliwym, żyjącym w polu, Jakub zaś był człowiekiem spokojnym, mieszkającym w namiocie.”1

Tak, tak! To jedna z najbarwniejszych opowieści biblijnych. Jest tu wszystko: kanty i oszustwa, miłość i nienawiść, ucieczki i pościgi, zdrady i przebaczenie. Ba, jest nawet archetyp szalonego naukowca! Toż w hodowli rogacizny Jakub odniósł, na niwie genetyki stosowanej, sukces tak doskonały, że prawa Mendla2 winny nosić jego imię. Zaś łażący wte i wewte po drabinie aniołowie są dla wyznawców von Dänikena3, udokumentowanym dowodem wizyty Obcych. Uwzględniwszy ponadto oczywistą zagwozdkę natury etycznej (czemu mianowicie Pan nieustannie błogosławił miglancowi i oszustowi?) musicie przyznać, że mamy za sobą kilka den, nawet się nie rozkręciwszy. Nie o tym wszak chcę pisać. W tej historii majaczy dno dużo głębsze, odległe echo jednego z najważniejszych wydarzeń w dziejach – rewolucji neolitycznej4. Cóż może lepiej oddać zachodzące wówczas zmiany niż konflikt bliźniaków: myśliwego - lekkoducha, który za miskę zupy zrzeka się pierworództwa na rzecz statecznego, miłującego pokój pasterza? Nie dajcie się jednak zwieść, Ezaw nie był półgłówkiem! To typowy przedstawiciel odchodzącej formacji, dla którego myśl o posiadaniu na własność ziemi, czy zwierząt była abstrakcyjną niedorzecznością, zaś dojenie kóz - odrażające. Natomiast dla Jakuba i jemu podobnych, własność była warunkiem przetrwania. A historię, jak zwykle, napisali zwycięzcy.

No to drążymy! Osią zachodzących wówczas zmian była woda. Tak, woda! Potrzebna zwierzętom i uprawom w ilościach dotąd niewyobrażalnych, co oznaczało konieczność budowania infrastruktury: studni, kanałów, grobli, tam, cystern. Skala przedsięwzięcia znacznie przekraczała możliwości pojedynczej rodziny czy klanu, niezbędna stała się długotrwała współpraca większych grup. O tym, jak trudno jest cokolwiek zbudować w wodzie wie każdy, kto bawił się w piasku na plaży. A czy wiecie, że spadek kanału powinien wynosić około 2O na całej długości, w przeciwnym wypadku zmienia się on w zatęchłe bajoro, lub rwącą rzekę podmywającą brzegi? Prawidłowe jego poprowadzenie wymagało wykonania starannych pomiarów, szczegółowego wytyczenia trasy i ciągłego nadzoru w trakcie budowy. Zaowocowało to rozwojem metod zarządzania projektami, podziałem zadań i specjalizacją, oraz ukształtowaniem się złożonych struktur społecznych. Przy okazji musiała rozwinąć się inżynieria, matematyka, geometria, no i rzecz jasna astronomia, bo rolnikom niezbędny był kalendarz, by wiedzieć kiedy siać. A wszystko po to, aby zgromadzić nadwyżki żywności na ciężkie czasy. Oczywiście, tam gdzie są zapasy nie brak amatorów darmowej wyżerki. Ludzie zaczęli więc pomieszkiwać blisko siebie w łatwych do obrony osadach, które z czasem przekształciły się w miasta. Przecież ten, kto umie zbudować groblę, bez problemu wzniesie mur.

Brnijmy głębiej. Koncentracja dużej ilości zwierząt, ludzi i ówczesnego przemysłu (choćby serowarnie czy garbarnie) na małej przestrzeni nieuchronnie prowadziła do bakteryjnego skażenia wód powierzchniowych. Mycie się w takiej wodzie, o piciu nie wspominając, oznaczało pewną chorobę, często śmierć. Skalę problemu znakomicie ilustrują ruiny akweduktów rozrzucone po całym terytorium Imperium Romanum. A przecież to tylko wierzchołek góry lodowej, równie ważne było to, czego turyści zwykle nie oglądają: kanały odprowadzające nieczystości. Rzymska Cloaca Maxima istnieje od VII w p.n.e. i funkcjonuje do dzisiaj! Ich budowa i utrzymanie musiały kosztować fortunę, co świadczy o powadze z jaką traktowano problem wody.

Ale to nie koniec! Ludzie musieli coś wymyślić, zanim nauczyli się budować akwedukty. I wymyślili! W basenie Morza Śródziemnego rozwinęła się cywilizacja wina wytwarzająca napoje z moszczu owoców. Są bezpieczne, bowiem zawierają naturalne antybiotyki, zaś po fermentacji zyskują dodatkowy walor bakteriostatyczny. Biedniejszym przypadło w udziale sfermentowane zboże, czyli piwo. Jego przygotowanie wymaga długotrwałego ogrzewania brzeczki, by skrobia przekształciła się w cukry proste zjadliwe dla drożdży, a przy okazji zachodzi pasteryzacja. Dawno, dawno temu jakiś głodny tatuś zjadł sfermentowaną kaszkę i tak się zaczęło... W każdym razie wykopaliska archeologiczne świadczą, że wszędzie wraz z rozwojem rolnictwa pojawiała się produkcja alkoholu na masową skalę. Z konieczności pili go wszyscy, od dzieci po starców i od świtu do nocy. Na Dalekim Wschodzie z kolei rozkwitła cywilizacja herbaty, której przyrządzenie wymaga wrzątku. I chociaż znano tam również wino ryżowe, to alkohol nigdy nie zyskał takiej popularności jak na Zachodzie. Kto wie, może dlatego, że w tamtejszej populacji częsty jest brak genów odpowiadających za syntezę enzymów rozkładających alkohol? Dla nieszczęśników dotkniętych tą przypadłością byle bibka oznacza katzenjammer na miarę Muru Chińskiego. I może właśnie dlatego poza zwyczajem picia herbaty z Dalekiego Wschodu dotarły do Europy palarnie opium? Nota bene, w starożytności ośrodkiem jego produkcji był Cypr, skąd je masowo eksportowano w naczyniach o niedwuznacznym kształcie makówek… Nie miejcie złudzeń, w Nowym Świecie też nie było inaczej. Toż alkohol z kukurydzy, meskalina i koka stanowią nieprzemijający wkład rdzennych Amerykanów w nasze dziedzictwo.

Tak, tak Moiściewy! Trzeba to wreszcie jasno i bez ogródek powiedzieć: zręby cywilizacji zbudowano na rauszu i na haju. Może dlatego świat bywa taki pokręcony?

Z.M.
 
Bibliografia:
  1. Biblia Tysiąclecia, Gen 25:27
  2. Gregor Mendel (1822 – 1884) pionier badań nad dziedziczeniem, prekursor genetyki.
  3. Erich von Däniken, (ur. 1935) pisarz, autor koncepcji wpływu istot pozaziemskich na prehistorię. 
  4. Rewolucja neolityczna – Proces przechodzenia ludzkości od koczowniczego, zbieracko-łowieckiego trybu życia do osiadłego pastersko-rolniczego (ok. 10 000 – 4 000 r p.n.e.).



Ostatnio opublikowane artykuły w kategorii Kultura i nauka:

Influencerka

Do napisania tego tekstu skłoniła mnie taka oto informacja: „nasza 15-letnia córka całkiem nieźle się urządziła, jest influencerką, ma 160 tys. followersów i od samych tylko firm kosmetycznych co tydzień dostaje parotysięczne prezenty, byle by tylko tą, a nie inną szminką przed kamerką usmarowała sobie usta". Zacząłem drążyć temat i okazało się, że aby dziś stać się autorytetem dla 160 tysięcy nastolatków, należy najpierw przez parę lat coś trenować, na przykład taniec albo pływanie, a gdy już się znudzi, zacząć gwałtownie odrabiać zaległości imprezowe, by wreszcie z pomocą rodziców przestać ćpać i skończyć szkołę podstawową - podziwu godny sukces!!!

Czysta Wisła - Why Not

Pandemia pokazała jasno, jak negatywny wpływ na planetę ma globalna gospodarka. Przyszedł czas walki o poprawę warunków naszego wspólnego środowiska naturalnego. Jako Fundacja Why Not chcemy aktywnie się w nią włączyć. Stąd projekt związany z Wisłą, największą dziką (nieuregulowaną) rzeką w Europie. Najwyższy czas, by rozpocząć systematyczne działania, dążące do poprawy czystości jej wód. 

Czysta Wisła - Why Not - Dr hab. Andrzej Woźnica

Celem wyprawy było przyjrzenie się całej Wiśle i zebranie danych na temat jakości i ilości wód na całym jej przebiegu. Obecnie woda z rzeki jest pobierana i badana tylko w ok. 20 stałych punktach, ale my w trakcie spływu, w ramach akcji „Czysta Wisła – Why Not”, analizowaliśmy ją co kilometr na jej całej ok. 1000-kilometrowej długości. Już po przepłynięciu pierwszych odcinków naukowcy zauważyli sterty śmieci. Zaobserwowaliśmy niesamowitą ilość plastiku wyrzuconego w różnych miejscach. ♦

Czysta Wisła - Why Not - Dr hab. Damian Absalon

Nasze badania są unikatowe, ponieważ jesteśmy w stanie zatrzymać rzekę w jednym kadrze, w krótkim czasie. Ich idea jest taka, że chcemy pokazać hot spoty, czyli miejsca najbardziej zagrożone i zanieczyszczone. Czasami na punktach monitoringowych nie widać, kto jest odpowiedzialny za to, że na danym odcinku rzeki jakość wody jest taka kiepska. ♦ 

Czysta Wisła - Why Not - Agnieszka Sotoła

Akcja „Czysta Wisła - Why Not” od razu mnie zainteresowała. Czemu? Po okresie pandemicznej izolacji wreszcie coś się dzieje, mamy szansę na spotkania towarzyskie, a ja lubię ludzi! Do tego bliska mi jest kwestia ochrony środowiska i jestem przekonana, że trzeba o tym mówić głośno i na wiele sposobów. Aneta Sotoła była uprzejma stworzyć ze mną team, nie tylko rodzinny i zawodowy, ale też kajakowy. W oczekiwaniu na godzinę „zero” przyglądałyśmy się prognozie pogody — pełne optymizmu, bo w końcu poniedziałek był skąpany w słońcu. O 3:30 ze snu wyrwał mnie dźwięk budzika, otworzyłam oczy i byłam pewna, że śnię. Strugi deszczu za oknem i pytanie — co dalej... Kawa i decyzja. Mamy plan, działamy! I tak w ulewnym deszczu, zaczynając po godz. 4 (dodam w nocy!), przepłynęłyśmy najdłuższy odcinek — 27 km. Było fantastycznie i piszemy się na kolejne takie lub inne akcje! ♦