Po prostu, bosko!

Autor: Zbigniew Mazgaj

Kategoria: Kultura i nauka Artykuł opublikowano w CX News nr 2/32/2010

Sądzę, iż mogę bezpiecznie powiedzieć, że nikt nie rozumie mechaniki kwantowej.

Richard Feynman,
twórca elektrodynamiki kwantowej, laureat nagrody Nobla.

Wielce Szanowni Państwo!

Jak doniosły publikatory, 30 marca roku Pańskiego 2010 w siedzibie Organisation Européenne pour la Recherche Nucléaire, znanej jako CERN pod Genewą, inżynierom i fizykom udało się reaktywować super-zabawkę Large Hadron Collider (LHC). Reaktywować, bowiem pierwsze podejście dosłownie spalili. Remont zajął dwa lata. Jako, że wydano już grube miliardy, a sprawa dotyka trzewi jestestwa, postanowiłem rzucić na nią krytycznym okiem.

Trzeba przyznać, że w określeniu „wielki” nie ma cienia przesady. Jest to bezapelacyjnie największe urządzenie zbudowane przez Człowieka. W kolistym tunelu o obwodzie 27 kilometrów, wydrążonym na średniej głębokości 100 metrów pod ziemią, upchano aparaturę wartości jakichś sześciu miliardów franków szwajcarskich. Znalazło się tam nawet miejsce dla kolejki elektrycznej oraz, zapewne najdroższej na świecie, ścieżki rowerowej dla personelu. Cóż, ekologia kosztuje. To monstrum pożera 120 MW energii elektrycznej (elektrownia wodna w Niedzicy na Dunajcu ma moc 90 MW) rozpędzając dwie przeciwbieżne wiązki protonów do 99.99% prędkości światła. Pomyślcie! Jedna setna procenta od Absolutu!

Ale po co to wszystko? Mówiąc najprościej... żeby zderzać hadrony*. Ale z fasonem, ułańsko! Tak, że kiedy już w siebie przypieprzą, to temperatura skacze do miliona miliardów (1015) Kelwinów, aż kwarki skwierczą w gluonowym sosie! Tak właśnie wyglądały narodziny Wszechświata. Teoretycznie, rzecz jasna.

Wtedy też miał się pojawić święty Graal fizyki, niejaki bozon Higgsa, zwany też boską cząstką. Pojawił się, tchnął masę w materię i zniknął. Tyle, że bez tego „boskiego tchnienia” Wszechświat wypełniałoby wyłącznie promieniowanie, zaś nas by po prostu nie było! Trzeba Wam też wiedzieć, że jest to jedyna cząstka przewidziana przez Model Standardowy, której istnienia nie potwierdzono eksperymentalnie! Teraz rozumiecie niecierpliwość i podniecenie fizyków?

Podnóżek tronu Demiurga już zaczyna majaczyć. A któż, Moiściewy, może wiedzieć, co kryje się w jego cieniu? Może tropy prowadzące do Sił Ciemności, o których miałem przyjem-
ność pisać w jednym z felietonów? A może nawet do Wielkiej Teorii Wszystkiego? Nadchodzą ciekawe czasy, trzymajmy zatem kciuki!

A póki co, życzę Państwu boskich wakacji. Może gdzieś w Alpach, nad Jeziorem Genewskim?

ZM

 

Post scriptum

P.T. Szanowni Czytelnicy! Nie dawajcie wiary pogłoskom, jakoby szaleni naukowcy oddawali się w CERN niecnym praktykom fabrykacji antymaterii i czarnych dziur na potrzeby roku 2012. To wierutne bzdury! Pokażcie mi naukowca, który byłby w stanie płacić TAKIE rachunki za prąd...

* W teorii Wszechświat wygląda jakoś tak:

  • Istnieją cztery fundamentalne oddziaływania: grawitacyjne, elektromagnetyczne, silne i słabe. Dwa pierwsze sięgają nieskończoności i ich efekty obserwujemy na co dzień. Pozostałe mają tak krótki zasięg, że przejawiają się tylko w skali subatomowej. Taka już ich uroda.
  • Model Standardowy jest teorią opisującą trzy z nich (bez grawitacji) i zakłada istnienie:
  • 12 elementarnych „cząstek materii” (fermionów) obdarzonych masą. Należy do nich 6 leptonów, (jednym z nich jest elektron) oraz 6 kwarków. Z kwarków zbudowane są hadrony, do których zaliczamy m. in. protony i neutrony. Ponadto każdy fermion ma swój odpowiednik z antymaterii. Zderzenie dwu antycząstek prowadzi do ich anihilacji - cała masa ulega przemianie w energię zgodnie z hitowym równaniem E=mc2.
  • 12 elementarnych „cząstek promieniowania” (bozonów) przenoszących oddziaływania między fermionami. Przeniesienie polega na wyemitowaniu, bądź pochłonięciu bozonu przez fermion. Za oddziaływania silne odpowiadają gluony (to właśnie one trzymają hadrony w kupie) wuony i zeton przenoszą oddziaływania słabe, zaś poczciwy foton oddziaływania elektromagnetyczne.
  • Bozon Higgsa, który nadał masę fermionom i zniknął jakieś 10 milisekund po Wielkim Wybuchu. Tylko jego istnienia do dzisiaj nie potwierdzono eksperymentalnie, bowiem nie było urządzenia zdolnego odtworzyć panujące wówczas warunki. Fizycy mają nadzieję to osiągnąć w LHC.



Ostatnio opublikowane artykuły w kategorii Kultura i nauka:

Wirus, patogen, antygen. Czyli jak Natura komplikuje testy antygenowe

Trudno zaakceptować, że coś tak znikomego jak wirus, rzuci świat na kolana, osiągając mistrzostwo w zakaźności: obleciał kulę ziemską, przemierzył południki i równoleżniki, odwiedził przedszkola i emerytów oraz zmusił nas do zabawy w kotka i myszkę.

Panta rei

Długie wieczory, pogoda i ogólna sytuacja skłoniły mnie do zadumy. Tym razem nad tym, jak słowa zmieniają znaczenie wraz z upływem czasu. Ludzie uczeni nazywają to dryfem semantycznym. Podryfujmy zatem przez chwilę wspólnie. Zacznijmy od Józefa Ignacego Kraszewskiego, który główną bohaterkę „Starej Baśni” nazwał Dziwą. Dzisiaj facet, który tak zwróciłby się do kobiety, zapewne ryzykowałby kilka razów „z liścia”. A przecież by zostać Dziwą, kobieta musiała odznaczać się nie byle jakimi przymiotami ciała i ducha! Dlaczego dzisiaj to słowo stało się wulgaryzmem? Zapewne przez skojarzenie z podobnie brzmiącą „dziwką”, wywodzącą się wszak ze starosłowiańskiego děvъka (dziewczyna). A, że nieszczęsna Dziwa pochodzi od zupełnie innego, również starosłowiańskiego słowa divъ (podziw, zachwyt, zdumienie), nikogo już dziś nie rusza.

Proroctwa się spełniają, czyli felieton antyklerykalny

Św. Paweł (prywatnie mój ulubiony Apostoł) w jednym ze swoich listów napisał znamienne słowa: „Niech przeto ten, komu się zdaje, że stoi, baczy, aby nie upadł” (1 Kor. 10,12). Wracają one do mnie po tym niezwykłym i zaskakującym 2020 r., który szczęśliwie mamy już za sobą. Roku, który miał być ciekawszy od poprzednich, w którym mieliśmy być cały czas piękni, młodzi i bogaci. Wydawało się, że stoimy na twardym, a tymczasem szybko wszyscy upadliśmy. 

Marchewka

Czytam, że jest ogłoszony konkurs. Konkurs typu „nie kij a marchewka”. Chodzi o to, że w czasie pandemii wprowadzono mnóstwo obostrzeń. Za niestosowanie się do nich, grożą kary. 

„Strategie leczenia jaskry” – długo oczekiwana książka na polskim rynku wydawniczym

Właśnie ukazała się na rynku monografia „Strategie leczenia jaskry”. Książka ta powstała na bazie wieloletniego doświadczenia specjalistów z dwóch wiodących ośrodków okulistycznych w leczeniu jaskry w Polsce i uznawanych na świecie.