Początki chirurgii w najdawniejszych czasach

Autor: prof. Janusz Skalski

Kategoria: Kultura i nauka Artykuł opublikowano w CX News nr 3/37/2011

Chirurgia była zawsze podstawową gałęzią medycyny. Była niezbędna dla leczenia, wszechobecnie towarzyszących człowiekowi urazowych uszkodzeń ciała, a zatem powstała już w okresie pierwotnego rozwoju człowieka.
 
Termin „chirurgia” (gr. cheirourgie) powstał z greckiego słowa cheir  (ręka) oraz  ergos  (działanie, dzieło) i znaczy dosłownie rękodzieło. Ale termin ten mógł też określać uprawianie rzemiosła, sztukę czy też praktykę chirurgiczną, a wreszcie chirurgię w dzisiejszym rozumieniu tego słowa. W starożytności chirurgia była składnikiem prawdziwej medycyny. Natomiast w średniowieczu zaczęto z czasem, chirurgię traktować jako rzemiosło, bo przecież zakres działania w tym zawodzie sprowadzał się do bardzo prostych czynności, świetnie pasujących do tego, co powszechnie uważano za „rękodzielnictwo”. Na takie obniżenie rangi chirurgii złożyło się wiele przyczyn o charakterze społecznym i obyczajowym, z istotną, niestety negatywną rolą kościoła. Były wszakże od tej zasady wyjątki - poczynając od kultury Cesarstwa Bizantyjskiego, poprzez szkołę Salerno z jej kontynuacją w tradycji niektórych uniwersytetów włoskich i południowej Francji (do początków XIII w.).
 
Starożytni Egipcjanie, wbrew pozorom, słabo znali anatomię, ale chirurgię wzbogacili choćby poprzez unowocześnienie metody opatrywania ran: zastosowanie bawełnianych lub lnianych bandaży, płóciennych opatrunków i szarpi, miejscowe stosowanie leków roślinnych o działaniu odkażającym i przeciwzapalnym (rzecz jasna intuicyjnie i bez przesłanek analityczno-rozumowych, wyprzedzając o tysiąclecia działanie racjonalne), a także prowadzenie fizjoterapii. W Egipcie stosowano np. obrzezanie, wykonywano podstawowe zabiegi ginekologiczne, okulistyczne, zszywano rany, a na dworach faraonów zalegalizowano nawet stanowisko „trepanatora”, tj. medyka, posiadającego uprawnienia do otwarcia czaszki.
 
W starożytnych Indiach z kolei, chirurgia stanowiła najwyższy stopień wtajemniczenia medycznego. Panowało przekonanie, że tylko połączenie medycyny i chirurgii kształtuje doskonałego lekarza. „Ten lekarz, któremu jedna z tych gałęzi jest obca przypomina ptaka z jednym skrzydłem”. Aforyzm ten przypisywany jest legendarnemu lekarzowi indyjskiemu Suśrucie. Tryumfy święciła chirurgia plastyczna, likwidująca oszpecenia twarzy, powstałe w wyniku kary, wymierzonej za przestępstwa. Także inne działy chirurgii osiągnęły w starożytnych Indiach niebywale imponujący poziom, pozostawiający w tyle możliwości, sławionej powszechnie, chirurgii greckiej… Usuwano guzy, torbiele, odbarczano puchlinę wodną, usuwano kamienie z pęcherza moczowego, operowano zaćmę, ale ponadto, w przypadku ran powłok brzusznych, lekarze indyjscy odważali się nawet otwierać jamę brzuszną i zaopatrywać rany jelit. Dysponowali niezłymi narzędziami chirurgicznymi i potrafili wykorzystywać leki i środki medyczne, które oferowała przyroda. Ponadto poziom nauczania chirurgii był wzorowy.
 
Prastara medycyna chińska cieszyła się tak wielkim poważaniem, że dla czci najsłynniejszych lekarzy tworzono „świątynie królów medycyny”. Należeli do nich także chirurdzy, m.in. Hua T’o (190-268 n.e.), największy chirurg starożytnych Chin, który m.in. znał i stosował środki znieczulające. Odebrano mu życie, kiedy w dobrej wierze zaproponował pewnemu dostojnikowi wykonanie trepanacji dla leczenia uporczywych bólów głowy. Należy przypuszczać, że dobrze znał wskazania dla wykonywania trepanacji i umiał ją wykonywać. Ciekawostką jest, że w XI w. stosowano w Chinach zapobiegawcze szczepienia przeciw ospie prawdziwej. W późniejszych już czasach, ze względu na bliską Chińczykom idiosynkrazję do krwi, zaniedbano kształcenia chirurgów. Tymczasem powszechnie stosowano w leczeniu akupunkturę.
 
Nie mamy jednak wątpliwości, że w czasach starożytnych chirurgia najwięcej rozwinęła się dzięki wybitnym medykom Grecji i Rzymu. W przypisywanych Hipokratesowi pismach (Corpus Hippocraticum) znajdujemy opisy chirurgicznego leczenia urazów oraz wielu zabiegów, które nierozerwalnie związały się z chirurgią, np. punkcji jam ciała, operacji przetok odbytu, hemoroidów, polipów, guzków. Medycy tamtej epoki dysponowali już bogatym oprzyrządowaniem chirurgicznym. Duże zasługi w rozwoju chirurgii mieli lekarze ze szkoły aleksandryjskiej (III i II w. p.n.e.). Znali oni znieczulenie środkami odurzającymi, aby ograniczyć ból podczas zabiegów chirurgicznych, potrafili np. opanowywać krwawienie podwiązywaniem naczyń krwionośnych.
 
W starożytnym Rzymie lekarzami byli początkowo Grecy, wszak to grecka szkoła medyczna była wówczas najsłynniejsza. Asklepiades, nie uznający, przynajmniej w znacznym zakresie, spuścizny nauk Hipokratesa, głosił zasadę leczenia: „cito, tuto, et iucunde (curare)”. To jemu, zwyczajowo, przypisuje się wprowadzenie zabiegu przecięcia tchawicy (tracheotomia), chociaż o wiele wcześniej, właśnie w krytykowanych przez Asklepiadesa pismach Hipokratesa, w kapitalnym dziele Corpus Hippocraticum znajdujemy wzmiankę o wykonywaniu tracheotomii (w przekładzie łacińskim): „…fstula in fauces ad maxillas intrudenta, quâ spiritus ad pulmonum trahatur”. 
Wprowadzono w chirurgii zasady do dziś aktualne: złamania i zwichnięcia nastawiać, ropnie nacinać, ciała obce usuwać a wady wrodzone korygować… Jeśli tylko oczywiście, medyk był w stanie cokolwiek w tej dziedzinie wskórać. Wielką sławę w chirurgii zyskał Soranos z Efezu, ceniony chirurg i pionie położnictwa.
 
Największym teoretykiem chirurgii starożytnej okazał się encyklopedysta Aulus Cornelius Celsus (25 p.n.e.- 50 n.e.). Choć nie był lekarzem, z wielką dokładnością opisał wiele schorzeń i zabiegów chirurgicznych. Instrumentarium używane ówcześnie zachowało się w wykopaliskach Pompei. Najwybitniejszym chirurgiem owych czasów (II w. n.e.) był Antyllos który umiejętność zakładania podwiązki naczyniowej wykorzystywał do operacji tętniaków. Umiał też operować zaćmę poprzez wepchnięcie soczewki w głąb gałki ocznej, opisywał techniki upustu krwi oraz wprowadził inne nowatorskie zabiegi.
 
Panuje błędne przekonanie, że prastara medycyna arabska która tak bardzo wzbogaciła ogólną wiedzę medyczną, niewiele wniosła do dziejów chirurgii. Jest to krzywdzące i nieuzasadnione przekonanie. To prawda, że Arabowie nie grzeszyli znajomością anatomii i nie byli entuzjastami krwawych rękoczynów, gdyż obawiali się utraty krwi. Niemniej osiągnięcia arabskiej chirurgii, już od czasów wczesnego średniowiecza, są nie do przecenienia. Tu właśnie, chyba po raz pierwszy, pojawiło się przeświadczenie, że wykształcony lekarz nie powinien zajmować się chirurgią. Zaczęto ją przeto traktować jako naukę oddzielną, zbliżoną do rękodzielnictwa. Chirurg zajmował się składaniem złamań, puszczaniem krwi, amputacjami (hołdowano zasadzie zachowania kończyny), wykonywano cięcia cesarskie (ale tylko u zmarłej kobiety i wyłącznie w celu ratowania dziecka), odbarczano puchlinę brzuszną operowano przepuklinę pępkową, uwalniano uwięźniętą przepuklinę pachwinową cięciem w pachwinie, wykonywano litotomię przez nacięcie krocza, wykonywano tracheotomię wycinano migdałki podniebienne, wykonywano obrzezanie zszywano rozliczne rany, w tym także rany powłok brzusznych, operowano kataraktę, stosowano wreszcie chirurgiczne leczenie powikłań jaglicy. 
 
Dla wiedzy chirurgicznej przeznaczyli pokaźną część swoich dzieł al-Magusi, Awicenna (Abu ‘Ali al-Husayn ibn ‘Abd Allahibn Sina, w skrócie Ibn Sina), Abulcassis (Abu al-Qasim az-Zahravi) i Rhazes (ar-Razi), zaś XIII-wieczny chirurg Ibn al Quf poświęcił chirurgii całe, obszerne dzieło. Pośród wielu mądrych metod leczniczych, które stosowała arabska chirurgia, na szczególne podkreślenie zasługuje dbałość o czystość zaopatrywanej rany, zalecenie mycia chorego przed zabiegiem, mycie rany wodą z octem, soloną wodą, winem, także z olejkiem różanym i innymi środkami – jak dziś wiemy - o własnościach antyseptycznych (m.in. mirra, kasja, boraks, ałun, sole rtęci innych metali). 
 
Działający w zachodniej części kalifatu, w Andaluzji (praktykujący w Kordobie), na przełomie I i II tysiąclecia, lekarz arabski Abulcassis (936-1013) był jednym z największych chirurgów średniowiecza. Jedną z ksiąg swego encyklopedycznego dzieła medycznego poświęcił chirurgii, wzbogacając treść ilustracjami narzędzi chirurgicznych. Początki wspomnianego wcześniej „cięcia cesarskiego” zasługują również na kilka słów wyjaśnienia, bowiem jako niezwykły w swojej istocie, ten chirurgiczny zabieg miał również interesujące dzieje. Jego historia sięga czasów starożytnego Rzymu, tam bowiem cięcie zmarłej, ciężarnej usankcjonowano prawem i to do tego stopnia, że zakazane było pogrzebanie ciężarnej kobiety, bez wyciągnięcia z jej łona płodu. Pomysłodawcą owego zakazu był legendarny drugi król Rzymu i prawodawca - Numa Pompilius (715 - 673 p.n.e.). 
 
Wraz z upadkiem Rzymu nastąpił także upadek nauki i kultury starożytnej, w tym także medycyny. Chirurgia praktyczna przetrwała w szczątkowej formie tam, gdzie zyskała wcześniej najwyższy poziom, a więc w Grecji i dawnej Italii. Znalazła się jednak w rękach prostych ludzi, którzy z pokolenia na pokolenie przekazywali umiejętności leczenia ran, przepuklin, zaćmy, usuwania kamieni z pęcherza moczowego.
 
Odrodzenie chirurgii, jako dyscypliny związanej ściśle z medycyną, nastąpiło w Salerno, w szkole medycznej, istniejącej we Włoszech na przełomie I i II tysiąclecia. Szkoła ta, o charakterze międzynarodowym, zyskała sławę w XI i XII wieku, a powracający z wypraw krzyżowych rycerze zatrzymywali się w Salerno, aby leczyć rany. Salerno zawdzięczało przy tym swój europejski prymat, sławę i postępowość otwarciu na wszelkie nowości, jak i niezwykłemu na owe czasy świeckiemu charakterowi, który zapewniał pewną niezależność. 
 
Dalszy rozwój chirurgii dokonywał się w znanych ośrodkach naukowych, które dały początek uniwersytetom z prężnymi wydziałami lekarskimi najstarszych uniwersytetów we Włoszech (Padwa, Bolonia), we Francji (Montpellier, Paryż), w Hiszpanii (Salamanca) i w Anglii (Oxford, Cambridge). Minęły wieki zanim chirurgia ugruntowała sobie pewne miejsce wśród wysoce nobilitujących dziedzin nauki, jak i szacunek społeczeństw. 
 
Chirurgia związana zawsze z cierpieniem ludzkim, łącząca wiedzę, sztukę i rzemiosło stała się po latach szeroko rozwiniętą nauką, opartą na perfekcyjnej znajomości ciała ludzkiego, a chirurg stał się wysoce wykształconym lekarzem, który po prostu posiadł trudną i odpowiedzialną sztukę operowania.

 
 zasłużeni
 
Te oraz inne ciekawostki z historii medycyny można odnaleźć w książce pod tytułem: "Zasłużeni dla medycyny", pod redakcją Janusza H. Skalskiego i Ryszarda W. Gryglewskiego
Termedia Wydawnictwa Medyczne, 
Poznań 2009



Ostatnio opublikowane artykuły w kategorii Kultura i nauka:

Wirus, patogen, antygen. Czyli jak Natura komplikuje testy antygenowe

Trudno zaakceptować, że coś tak znikomego jak wirus, rzuci świat na kolana, osiągając mistrzostwo w zakaźności: obleciał kulę ziemską, przemierzył południki i równoleżniki, odwiedził przedszkola i emerytów oraz zmusił nas do zabawy w kotka i myszkę.

Panta rei

Długie wieczory, pogoda i ogólna sytuacja skłoniły mnie do zadumy. Tym razem nad tym, jak słowa zmieniają znaczenie wraz z upływem czasu. Ludzie uczeni nazywają to dryfem semantycznym. Podryfujmy zatem przez chwilę wspólnie. Zacznijmy od Józefa Ignacego Kraszewskiego, który główną bohaterkę „Starej Baśni” nazwał Dziwą. Dzisiaj facet, który tak zwróciłby się do kobiety, zapewne ryzykowałby kilka razów „z liścia”. A przecież by zostać Dziwą, kobieta musiała odznaczać się nie byle jakimi przymiotami ciała i ducha! Dlaczego dzisiaj to słowo stało się wulgaryzmem? Zapewne przez skojarzenie z podobnie brzmiącą „dziwką”, wywodzącą się wszak ze starosłowiańskiego děvъka (dziewczyna). A, że nieszczęsna Dziwa pochodzi od zupełnie innego, również starosłowiańskiego słowa divъ (podziw, zachwyt, zdumienie), nikogo już dziś nie rusza.

Proroctwa się spełniają, czyli felieton antyklerykalny

Św. Paweł (prywatnie mój ulubiony Apostoł) w jednym ze swoich listów napisał znamienne słowa: „Niech przeto ten, komu się zdaje, że stoi, baczy, aby nie upadł” (1 Kor. 10,12). Wracają one do mnie po tym niezwykłym i zaskakującym 2020 r., który szczęśliwie mamy już za sobą. Roku, który miał być ciekawszy od poprzednich, w którym mieliśmy być cały czas piękni, młodzi i bogaci. Wydawało się, że stoimy na twardym, a tymczasem szybko wszyscy upadliśmy. 

Marchewka

Czytam, że jest ogłoszony konkurs. Konkurs typu „nie kij a marchewka”. Chodzi o to, że w czasie pandemii wprowadzono mnóstwo obostrzeń. Za niestosowanie się do nich, grożą kary. 

„Strategie leczenia jaskry” – długo oczekiwana książka na polskim rynku wydawniczym

Właśnie ukazała się na rynku monografia „Strategie leczenia jaskry”. Książka ta powstała na bazie wieloletniego doświadczenia specjalistów z dwóch wiodących ośrodków okulistycznych w leczeniu jaskry w Polsce i uznawanych na świecie.