Pomysł

Autor: Krzysztof Smolarski

Kategoria: Kultura i nauka Artykuł opublikowano w CX News nr 2/40/2012

Z wielką satysfakcją donoszę, że już w 2009 roku w CX News nr 1/27 proponowałem, aby partie polityczne żyły z odpisu podatkowego (0.3%). Musiał to przeczytać Palikot i teraz sprzedaje jako swój pomysł. Na prawach autorskich mi nie zależy, ale cieszy mnie, że pomysł odżył. Idąc w tę stronę, byłby to powrót do demokracji bezpośredniej, a nawet dalej, gdyż obywatele poparcie wyrażaliby w corocznym referendum oddając swoje, ciężko zarobione pieniądze!

Same plusy, bo przecież nikt o zdrowych zmysłach, nie da złamanego grosza na partię szkodliwą dla gospodarki. Dodatkowo można spodziewać się zwiększonych wpływów do budżetu ze względu na powrót z „rajów podatkowych” i szarej strefy podatników, którzy zechcą mieć realny wpływ na życie polityczne w Kraju. Będzie to również szansa rozwoju inicjatyw lokalnych, czy promowania do wielkiej polityki liderów niezwiązanych z globalnymi partiami. Obywatele mieliby ciągłą kontrolę (dzisiaj mamy szansę korekty dopiero po czterech latach), co utrudniłoby „zacementowanie” sceny politycznej i miałoby wpływ na marginalizację ugrupowań skrajnych.

Po doświadczeniach z Organizacjami Pożytku Publicznego (OPP) należałoby wprowadzić pewne ograniczenia w wydawaniu tak pozyskanych pieniędzy. Po pierwsze, bezwzględny zakaz reklamowania się w prasie, radiu, TV i na bilbordach - intencją naszą nie jest wspomaganie firm reklamowych, a polityka, wiara czy organizacje pozarządowe. Po drugie należy ustawowo określić proporcję kwoty niezbędnej do funkcjonowania danej instytucji do kwoty przeznaczonej na jej działania merytoryczne. Po trzecie, należy wprowadzić absolutny zakaz finansowania działalności partii politycznych z innych źródeł. Po czwarte, należy zagwarantować wpłacającym bezwzględną anonimowość, tak by nikt nigdy nie mógł wykorzystywać informacji o naszych preferencjach.

Pomysł się sprawdził w przypadku OPP, dlaczego miałby nie zadziałać w przypadku partii politycznych, czy Kościoła? Myślę że wszystkim wyjdzie na dobre - nam obywatelom, bo będziemy mieli realny wpływ na naszą rzeczywistość i pogłębianie pluralizmu w życiu społecznym, a Partiom, Kościołowi i OPP, bo będą zmuszone do permanentnego doskonalenia się i działania dla naszego dobra. Można by się tylko zastanowić czy nie ma jeszcze innych obszarów, gdzie dało by się zastosować podobny system finansowania - może na przykład sport, czy nauka?



Ostatnio opublikowane artykuły w kategorii Kultura i nauka:

Wirus, patogen, antygen. Czyli jak Natura komplikuje testy antygenowe

Trudno zaakceptować, że coś tak znikomego jak wirus, rzuci świat na kolana, osiągając mistrzostwo w zakaźności: obleciał kulę ziemską, przemierzył południki i równoleżniki, odwiedził przedszkola i emerytów oraz zmusił nas do zabawy w kotka i myszkę.

Panta rei

Długie wieczory, pogoda i ogólna sytuacja skłoniły mnie do zadumy. Tym razem nad tym, jak słowa zmieniają znaczenie wraz z upływem czasu. Ludzie uczeni nazywają to dryfem semantycznym. Podryfujmy zatem przez chwilę wspólnie. Zacznijmy od Józefa Ignacego Kraszewskiego, który główną bohaterkę „Starej Baśni” nazwał Dziwą. Dzisiaj facet, który tak zwróciłby się do kobiety, zapewne ryzykowałby kilka razów „z liścia”. A przecież by zostać Dziwą, kobieta musiała odznaczać się nie byle jakimi przymiotami ciała i ducha! Dlaczego dzisiaj to słowo stało się wulgaryzmem? Zapewne przez skojarzenie z podobnie brzmiącą „dziwką”, wywodzącą się wszak ze starosłowiańskiego děvъka (dziewczyna). A, że nieszczęsna Dziwa pochodzi od zupełnie innego, również starosłowiańskiego słowa divъ (podziw, zachwyt, zdumienie), nikogo już dziś nie rusza.

Proroctwa się spełniają, czyli felieton antyklerykalny

Św. Paweł (prywatnie mój ulubiony Apostoł) w jednym ze swoich listów napisał znamienne słowa: „Niech przeto ten, komu się zdaje, że stoi, baczy, aby nie upadł” (1 Kor. 10,12). Wracają one do mnie po tym niezwykłym i zaskakującym 2020 r., który szczęśliwie mamy już za sobą. Roku, który miał być ciekawszy od poprzednich, w którym mieliśmy być cały czas piękni, młodzi i bogaci. Wydawało się, że stoimy na twardym, a tymczasem szybko wszyscy upadliśmy. 

Marchewka

Czytam, że jest ogłoszony konkurs. Konkurs typu „nie kij a marchewka”. Chodzi o to, że w czasie pandemii wprowadzono mnóstwo obostrzeń. Za niestosowanie się do nich, grożą kary. 

„Strategie leczenia jaskry” – długo oczekiwana książka na polskim rynku wydawniczym

Właśnie ukazała się na rynku monografia „Strategie leczenia jaskry”. Książka ta powstała na bazie wieloletniego doświadczenia specjalistów z dwóch wiodących ośrodków okulistycznych w leczeniu jaskry w Polsce i uznawanych na świecie.