PORTRET. Polaków własny w XXI wieku

Autor: Witold Bereś

Kategoria: Kultura i nauka Artykuł opublikowano w CX News nr 1/67/2020

Pusta, złocona rama… Rama jak to rama – jest na przestrzał pusta. Jej sens, zawartość nadaje twórca, który w nią wpisuje dzieło. Nas interesuje portret – biografia człowieka, społeczności, miejsca… Dlatego tworzymy ramę – konkurs „Portret” na najlepsze polskie dzieło biograficzne minionego roku. Miesięcznik „Kraków” wspólnie z magazynem CX News i firmą Consultronix SA zaprasza do udziału w tej zabawie!PORTRET
 
Swego czasu zauważyliśmy w gronie przyjaciół, że to, co dziś najbardziej ludzi kręci to opowieść o ludzkich losach. To, do przeżyć estetycznych i emocjonalnych (mówimy wszak o dziełach sztuki, a nie o akademickich podręcznikach), dodaje ludziom czegoś jeszcze – poczucie prawdy. Faktów, a nie fake newsów. W tym się odnajdują. Z tego wyciągają wnioski i czerpią naukę. To daje im inspirację do poszukiwań wzorów. Stąd tak ogromna popularność biografii. Wywiadów-rzek. Sag rodzinnych. Stąd portrety, autoportrety i familijne albumy. Ale kogo to dzieło ma dotyczyć? Jasne – najchętniej wielkiego, znanego Bohatera. Lecz nie tylko. Bo zawsze chętnie poznajemy losy każdego człowieka uwikłanego w historię. Ale i losy całych społeczności potraktowanych przez los tak czy siak. Mogą też być losy miasta czy jakiegoś jego miejsca – jako pewnej zamkniętej społeczności. Ważne w tych poszukiwaniach jest to, aby można było w nich rozpoznać fakty, ale i ludzi. To trochę tak, jak ze starym zdjęciem, powiedzmy z czasów dwudziestowiecznej Wielkiej Wojny lub tej większej, która przyszła po niej. Gdy to zdjęcie oglądamy, to nawet, gdy widzimy idących na śmierć, najbardziej poruszają nas losy pojedynczych, utrwalonych na kliszy, twarzy. Co stało się z tym chłopakiem trzymającym karabin? Czy ta dziewczyna go pocałuje? A czy przeżyła ta mała dziewczynka? No i liczą się pytania ogólne. Gdzie i kiedy to zdjęcie zostało zrobione? Co pokazuje? I wreszcie: co się stało z fotografem? Przykład fotografii jest wygodny również z innego powodu. Bo jaka forma powinna być tej opowieści? Czy w grę wchodzi tylko książka? Czemu nie film? Lub spektakl? Wystawa? Zdjęcie, kolekcja zdjęć? Lub obraz najprawdziwszy? Dlatego, żeby opisać ludzkie biografie, te wielkie, ale także te mniej znane, aby budzić emocje nie zapominając o prawdzie i historii, ogłaszamy Konkurs „PORTRET” na najlepsze polskie dzieło biograficzne minionego roku. Jego organizatorami jest Fundacja Świat ma Sens oraz miesięcznik „Kraków”, ale bez wsparcia Biblioteki Kraków (wydawcy miesięcznika) i firmy Consultronix SA, mecenasa Nagrody Głównej, byłoby to niemożliwe. Chcemy, aby hasło „Portret” traktować możliwie najszerzej i bez napuszoności. Zawsze, poza Prawdą opowieści, liczyć się będzie dla nas wymiar artystyczny i zdolność budzenia emocji w odbiorcy. I chcemy rozpatrywać różne gatunki sztuki, dbając o jak najszerszą paletę tematów, miejsc, miast i twórców. I jest jeszcze marzenie wielkie, dziś może nawet brzmiące lekko na wyrost: niech Konkurs „Portret” będzie takim powtórzeniem niegdysiejszej idei wystawy „Polaków portret własny”.
 
A jakie dzieła w ogóle rozważamy?
Są filmy. Jeden dokumentalny „Kult. Film” Olgi Bieniek (coś więcej niż kulisy z życia legendarnego zespołu) oraz dwa fabularne Marcina Krzyształowicza „Pan T.” i Macieja Pieprzycy za „Ikara. Legendę Mietka Kosza”. Są trzy spektakle teatralne – te krakowskie, jak i z innych miast. Krzysztofa Jasińskiego „Cabaret” w STU (portret rodzącego się Zła), Agnieszki Glińskiej „Panny z Wilka”, Teatr Stary (bo kobiet portret zbiorowy) i Mai Kleczewskiej „Pod presją”, Teatr Śląski (współczesny portret kobiety, co jest czarnuchem świata). Są wystawy. „Wiesław Dymny. Jestem ranny człowiek. Pisarz, aktor, malarz”, Muzeum Sztuki Współczesnej Mocak Kraków i „Wajda”, Muzeum Narodowe w Krakowie. Jest muzyka i są koncerty. Zbigniewa Preisnera „Krakowski koncert jubileuszowy” (październikowe widowisko z okazji 40-lecia jego pracy artystycznej) i „Wodecki Twist Festiwal” (krakowska letnia rzecz, gdy Wodecki brzmi i brzmi…). Oczywiście jest cała masa książek. Agnieszka Dauksza opisała fascynującą artystkę XX wieku („Jaremianka. Biografia”). Jacek Fedorowicz wspomina jak robił filmy w PRL („Mistrz offu”). Grzegorz Gauden przedstawia ciemną twarz Polaków („Lwów. Kres iluzji. Opowieść o pogromie listopadowym 1918”). Książka Piotra Głuchowskiego i zmarłej niedawno Bożeny Aksamit to dopełnienie debaty o Kościele w Polsce („Uzurpator. Podwójne życie prałata Jankowskiego”). Amerykanin Eric Karpeles napisał o wielkim Polaku („Prawie nic. Józef Czapski. Biografia malarza”). Kazimierz Kutz odszedł w grudniu 2018 roku, a pośmiertnie ukazała się jego autobiografia („Autoportret. Będzie skandal”). Jerzy Pilch systematycznie i szczerze opisuje relacje między literaturą, sprawami bieżącymi a ostatecznymi („Trzeci Dziennik”). Paula Sawicka zapisała w niebanalnej serii „Książek do pisania” bohatera i wielkiego obywatela („Marek Edelman. Książka do pisania”). Monika Sznajderman przez lata wydawała świetne książki, a teraz sama pisze jeszcze lepsze („Pusty las”, osobista biografia Bieszczad, których już nie ma). Wreszcie rockman Muniek Staszczyk spowiada się Rafałowi Księżykowi („King! Autobiografia”).
Teraz – do końca stycznia 2020 roku – użytkownicy sieci bibliotek miejskich w Krakowie, czytelnicy miesięcznika „Kraków” i CX News oraz nasi przyjaciele, będą nam podpowiadać, które TRZY z wymienionych dzieł powinny się znaleźć w ścisłym finale. Kiedy podpowiedzi już zbierzemy, wszystko wrzucimy do naszych najpotężniejszych komputerów i jury konkursu „Portret 2019”, wybierze w głosowaniu zwycięzcę, którego ogłosi na nieuroczystej, ale sympatycznej gali w drugiej połowie lutego 2020 roku. A wszyscy podpowiadający nam wezmą udział w losowaniu cennych nagród książkowych – warunkiem jest wpisanie adresu, na który można przesłać nagrodę.
 
Dlatego piszcie do nas na adres:
redakcja@biblioteka.krakow.pl. ♦



Ostatnio opublikowane artykuły w kategorii Kultura i nauka:

Influencerka

Do napisania tego tekstu skłoniła mnie taka oto informacja: „nasza 15-letnia córka całkiem nieźle się urządziła, jest influencerką, ma 160 tys. followersów i od samych tylko firm kosmetycznych co tydzień dostaje parotysięczne prezenty, byle by tylko tą, a nie inną szminką przed kamerką usmarowała sobie usta". Zacząłem drążyć temat i okazało się, że aby dziś stać się autorytetem dla 160 tysięcy nastolatków, należy najpierw przez parę lat coś trenować, na przykład taniec albo pływanie, a gdy już się znudzi, zacząć gwałtownie odrabiać zaległości imprezowe, by wreszcie z pomocą rodziców przestać ćpać i skończyć szkołę podstawową - podziwu godny sukces!!!

Czysta Wisła - Why Not

Pandemia pokazała jasno, jak negatywny wpływ na planetę ma globalna gospodarka. Przyszedł czas walki o poprawę warunków naszego wspólnego środowiska naturalnego. Jako Fundacja Why Not chcemy aktywnie się w nią włączyć. Stąd projekt związany z Wisłą, największą dziką (nieuregulowaną) rzeką w Europie. Najwyższy czas, by rozpocząć systematyczne działania, dążące do poprawy czystości jej wód. 

Czysta Wisła - Why Not - Dr hab. Andrzej Woźnica

Celem wyprawy było przyjrzenie się całej Wiśle i zebranie danych na temat jakości i ilości wód na całym jej przebiegu. Obecnie woda z rzeki jest pobierana i badana tylko w ok. 20 stałych punktach, ale my w trakcie spływu, w ramach akcji „Czysta Wisła – Why Not”, analizowaliśmy ją co kilometr na jej całej ok. 1000-kilometrowej długości. Już po przepłynięciu pierwszych odcinków naukowcy zauważyli sterty śmieci. Zaobserwowaliśmy niesamowitą ilość plastiku wyrzuconego w różnych miejscach. ♦

Czysta Wisła - Why Not - Dr hab. Damian Absalon

Nasze badania są unikatowe, ponieważ jesteśmy w stanie zatrzymać rzekę w jednym kadrze, w krótkim czasie. Ich idea jest taka, że chcemy pokazać hot spoty, czyli miejsca najbardziej zagrożone i zanieczyszczone. Czasami na punktach monitoringowych nie widać, kto jest odpowiedzialny za to, że na danym odcinku rzeki jakość wody jest taka kiepska. ♦ 

Czysta Wisła - Why Not - Agnieszka Sotoła

Akcja „Czysta Wisła - Why Not” od razu mnie zainteresowała. Czemu? Po okresie pandemicznej izolacji wreszcie coś się dzieje, mamy szansę na spotkania towarzyskie, a ja lubię ludzi! Do tego bliska mi jest kwestia ochrony środowiska i jestem przekonana, że trzeba o tym mówić głośno i na wiele sposobów. Aneta Sotoła była uprzejma stworzyć ze mną team, nie tylko rodzinny i zawodowy, ale też kajakowy. W oczekiwaniu na godzinę „zero” przyglądałyśmy się prognozie pogody — pełne optymizmu, bo w końcu poniedziałek był skąpany w słońcu. O 3:30 ze snu wyrwał mnie dźwięk budzika, otworzyłam oczy i byłam pewna, że śnię. Strugi deszczu za oknem i pytanie — co dalej... Kawa i decyzja. Mamy plan, działamy! I tak w ulewnym deszczu, zaczynając po godz. 4 (dodam w nocy!), przepłynęłyśmy najdłuższy odcinek — 27 km. Było fantastycznie i piszemy się na kolejne takie lub inne akcje! ♦