Prorok w hiperwymiarze

Autor: Zbigniew Mazgaj

Kategoria: Kultura i nauka Artykuł opublikowano w CX News nr 4/38/2011

Żadna klasa partaczy nie jest traktowana przez ludzi
z większą wyrozumiałością niż prorocy.
(Georg Christoph Lichtenberg, 1742—1799)

Wielce Szanowni Państwo!
 
Czy zauważyliście, że w piątek, 21 października A.D. 2011 minął kolejny ostateczny i nieodwołalny termin końca świata, przepowiedziany przez wielebnego Harolda E. Campinga? Nie? Cóż, potwierdza to tezę, że niezależnie od miejsca w czasoprzestrzeni prorocy są na plateau. Tyle, że kiedyś bywało zabawniej! Wyobraźcie sobie tylko chrzęst żeber Laokoona w oplotach węża, albo ten smrodek wątpi kaszalota, (a może woń ambry?), zalatujący od Jonasza. A dzisiaj? Usłyszymy jakiś bełkot.

Tymczasem wytłumaczenie jest pod ręką. I to jakie! Istny melanż scjentologii i New Age. Otóż, gdzieś tak pod koniec września, fizycy prowadzący eksperyment OPERA na LHC w CERN ogłosili, że zarejestrowali neutrina poruszające się szybciej od światła. A dokładniej: detektor we Włoszech (jakieś 700 km od Genewy), zarejestrował je o 60 ns wcześniej, niż przewiduje teoria. Neutrina to cząstki należące do klanu leptonów, pozbawione ładunku i obdarzone znikomą masą spoczynkową. Są niezwykle rozplenione, co sekundę przez każdy nasz paznokieć przenikają miliardy tych stworków. I nie dzieje się absolutnie nic! A to dlatego, że bardzo słabo oddziałują z materią. Tak słabo, że kula ziemska jest dla nich praktycznie przezroczysta. Implikuje to olbrzymie trudności związane z ich badaniami. Dosyć powiedzieć, że detektory neutrin to zbiorniki wody o objętości basenu olimpijskiego, które w celu zminimalizowania promieniowania tła lokuje się setki metrów pod ziemią (zwykle w starych kopalniach). Ich ściany wyłożone są fotopowielaczami rejestrującymi promieniowanie Czerenkowa1 emitowane przez produkty zderzeń neutrin z cząstkami wody. Detekcja polegająca na rejestracji pośredniego efektu związanego z pośrednią cząstką sprawia, że pomiary i ich interpretacja są trudne i mozolne. Jeżeli jednak wyniki zostaną potwierdzone to, moim zdaniem, rysują się co najmniej dwa obiecujące scenariusze:

Scenariusz pierwszy: Obrazoburczy
Przekroczenie prędkości światła falsyfikuje Szczególną Teorię Względności. Niby nic szczególnego, w końcu to teoria nie aksjomat. Tyle, że razem z nią sypnie się fundament współczesnej fizyki. Może być ciekawie...

Scenariusz drugi: Nieco metafizyczny
Teoria Względności jest poprawna. Neutrina nie przekroczyły prędkości światła, lecz znalazły sobie „skrót” prowadzący przez inny wymiar, taką dziurkę w czasoprzestrzeni uczenie zwaną z angielska wormhole. Fizycy poszukujący Wielkiej Teorii Wszystkiego, (unifikującej Model Standardowy z grawitacją), już od dawna tworzą wszechświaty istniejące w więcej niż trzech wymiarach, przy czym owych hiperwymiarów z jakichś powodów nie postrzegamy, lub są dla nas niedostępne. A może właśnie przejawił się taki fenomen? Tylko pomyślcie, jakie delicje mogą się za nim kryć! Podróże do gwiazd, światy równoległe, teleportacja, randki z kosmitami... A jakież pole dla proroków: Oto czasoprzestrzeń czeźnie i rozłazi się niczym stara beczka! Ze szpar wychynęły już inne wymiary i wsysają neutrina. Zaprawdę, powiadam Wam! [...] A kto nie wierzy, niech udowodni, że nie mam racji!
Tak, tak Moiściewy! Aż dziw, ale żaden z profetów jeszcze na to nie wpadł. Oczywiście, wpierw musiałby coś tam wiedzieć o fizyce i tak w ogóle... Ale przecież nikt nie twierdzi, że wieszczenie to łatwy kawałek chleba.

Życzę Państwu wesołych Świąt i samych pomyślnych przepowiedni w Nowym Roku.
ZM
 
P.S.
(C) - 2011. Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie, rozpowszechnianie, lub wykorzystywanie wzorca proroctwa w jakiejkolwiek formie bez zgody autora surowo zabronione.



Ostatnio opublikowane artykuły w kategorii Kultura i nauka:

Wirus, patogen, antygen. Czyli jak Natura komplikuje testy antygenowe

Trudno zaakceptować, że coś tak znikomego jak wirus, rzuci świat na kolana, osiągając mistrzostwo w zakaźności: obleciał kulę ziemską, przemierzył południki i równoleżniki, odwiedził przedszkola i emerytów oraz zmusił nas do zabawy w kotka i myszkę.

Panta rei

Długie wieczory, pogoda i ogólna sytuacja skłoniły mnie do zadumy. Tym razem nad tym, jak słowa zmieniają znaczenie wraz z upływem czasu. Ludzie uczeni nazywają to dryfem semantycznym. Podryfujmy zatem przez chwilę wspólnie. Zacznijmy od Józefa Ignacego Kraszewskiego, który główną bohaterkę „Starej Baśni” nazwał Dziwą. Dzisiaj facet, który tak zwróciłby się do kobiety, zapewne ryzykowałby kilka razów „z liścia”. A przecież by zostać Dziwą, kobieta musiała odznaczać się nie byle jakimi przymiotami ciała i ducha! Dlaczego dzisiaj to słowo stało się wulgaryzmem? Zapewne przez skojarzenie z podobnie brzmiącą „dziwką”, wywodzącą się wszak ze starosłowiańskiego děvъka (dziewczyna). A, że nieszczęsna Dziwa pochodzi od zupełnie innego, również starosłowiańskiego słowa divъ (podziw, zachwyt, zdumienie), nikogo już dziś nie rusza.

Proroctwa się spełniają, czyli felieton antyklerykalny

Św. Paweł (prywatnie mój ulubiony Apostoł) w jednym ze swoich listów napisał znamienne słowa: „Niech przeto ten, komu się zdaje, że stoi, baczy, aby nie upadł” (1 Kor. 10,12). Wracają one do mnie po tym niezwykłym i zaskakującym 2020 r., który szczęśliwie mamy już za sobą. Roku, który miał być ciekawszy od poprzednich, w którym mieliśmy być cały czas piękni, młodzi i bogaci. Wydawało się, że stoimy na twardym, a tymczasem szybko wszyscy upadliśmy. 

Marchewka

Czytam, że jest ogłoszony konkurs. Konkurs typu „nie kij a marchewka”. Chodzi o to, że w czasie pandemii wprowadzono mnóstwo obostrzeń. Za niestosowanie się do nich, grożą kary. 

„Strategie leczenia jaskry” – długo oczekiwana książka na polskim rynku wydawniczym

Właśnie ukazała się na rynku monografia „Strategie leczenia jaskry”. Książka ta powstała na bazie wieloletniego doświadczenia specjalistów z dwóch wiodących ośrodków okulistycznych w leczeniu jaskry w Polsce i uznawanych na świecie.