Przesyt, niedosyt

Autor: bp Tadeusz Pieronek

Kategoria: Kultura i nauka Artykuł opublikowano w CX News nr 3/41/2012

Niektórzy współcześni prorocy twierdzą, że telewizja traci widzów, zwłaszcza tych młodych, a właściwie już ich straciła, bo prześcignęły ją nowe rozwiązania techniczne, szybsze, łatwiejsze w użyciu i bardziej wszechstronne, jak iPhony, iPady, Facebooki, wymyślne telefony komórkowe, tak naprawdę będące podręcznymi, zminiaturyzowanymi komputerami, ciągle modernizowanymi i rzucanymi na rynek w zadziwiająco krótkich odstępach czasu. Czyżby z telewizji korzystały już tylko starsze, wymierające pokolenia?

Oczywiście, telewizja, broniąc swej dotychczasowej pozycji, też czyni postępy, co wszyscy zauważyli w związku z dokonaną w Polsce cyfryzacją telewizji naziemnej, istotnie poprawiającej jej odbiór, z czego są zadowoleni zwłaszcza kibice sportowi, bo miało to miejsce przed Euro 2012 w Polsce i na Ukrainie oraz przed XXX Letnimi Igrzyskami Olimpijskimi w Londynie 2012. Sęk jednak w tym, że sama technika nie wystarczy, by telewizja była atrakcyjna i chyba nie dźwignie się z bylejakości dokąd nie stanie się bardziej ambitną i nie zwróci się ku wyższej kulturze.

Tak się złożyło, ze tegoroczne letnie wakacje były wypełnione wydarzeniami sportowymi, bo przecież oprócz wspomnianymi już Euro 2012 i Olimpiadą w Londynie, mieliśmy Tour de Pologne, nie mówiąc o innych lokalnych zmaganiach sportowych. Jakże długo można się przyglądać goniącym po boisku młodzieńcom, odbijaniu piłeczki tenisowej wymachiwaniu wiosłami czy strzelaniu do celu, zwłaszcza jeżeli telewizja serwuje je na okrągło przez dzień i noc?

Najpiękniejsza muzyka, powtarzana bez miary, może się znudzić. Wprawdzie sport budzi emocje, czasem bardzo gwałtowne, pozytywne i radosne, co daje uczestnikom jakiś komfort psychiczny, ale niestety, często wywołuje agresje u pseudo kibiców, wykorzystujących okazję do wzniecania bójek i wyładowania nagromadzonej w nich agresji. Lepiej jest obejrzeć jedno spotkanie stojące na najwyższym poziomie i utrzymane w granicach fair play – czystej gry, niż bezkrytycznie chłonąć wszystko, co można zobaczyć.

Czuć jakiś przesyt rodzący się z pokazywania przez trzy miesiące i to codziennie czegoś, co nie jest chlebem codziennym człowieka i co prowadzi do efektu odwrotnego od zamierzonego. W zadziwiający bowiem sposób, ten nadmiar, ten przesyt, wywołuje niedomiar, niedosyt. Jeżeli w odniesieniu do programów telewizyjnych, wypełnionych wydarzeniami sportowymi, ale też poza nimi nie oferującymi widzom niczego ambitnego, a ponadto serwującego co moment komercyjne reklamy, ten przesyt jest wynikiem nieustannego spożywania małowartościowej sieczki, to dla miłośników sportu niedosyt rodzi się z zawodu będącego skutkiem miernych wyników sportowych polskiej reprezentacji olimpijskiej.

„Nic się nie stało”, jako odpowiedź uczestników sportowych zmagań na przegraną ich ulubieńców świadczy tylko o tym, że chyba nie wiedzą po co oni na tę olimpiadę pojechali.

Kraków, dnia 10 sierpnia 2012 r.



Ostatnio opublikowane artykuły w kategorii Kultura i nauka:

Influencerka

Do napisania tego tekstu skłoniła mnie taka oto informacja: „nasza 15-letnia córka całkiem nieźle się urządziła, jest influencerką, ma 160 tys. followersów i od samych tylko firm kosmetycznych co tydzień dostaje parotysięczne prezenty, byle by tylko tą, a nie inną szminką przed kamerką usmarowała sobie usta". Zacząłem drążyć temat i okazało się, że aby dziś stać się autorytetem dla 160 tysięcy nastolatków, należy najpierw przez parę lat coś trenować, na przykład taniec albo pływanie, a gdy już się znudzi, zacząć gwałtownie odrabiać zaległości imprezowe, by wreszcie z pomocą rodziców przestać ćpać i skończyć szkołę podstawową - podziwu godny sukces!!!

Czysta Wisła - Why Not

Pandemia pokazała jasno, jak negatywny wpływ na planetę ma globalna gospodarka. Przyszedł czas walki o poprawę warunków naszego wspólnego środowiska naturalnego. Jako Fundacja Why Not chcemy aktywnie się w nią włączyć. Stąd projekt związany z Wisłą, największą dziką (nieuregulowaną) rzeką w Europie. Najwyższy czas, by rozpocząć systematyczne działania, dążące do poprawy czystości jej wód. 

Czysta Wisła - Why Not - Dr hab. Andrzej Woźnica

Celem wyprawy było przyjrzenie się całej Wiśle i zebranie danych na temat jakości i ilości wód na całym jej przebiegu. Obecnie woda z rzeki jest pobierana i badana tylko w ok. 20 stałych punktach, ale my w trakcie spływu, w ramach akcji „Czysta Wisła – Why Not”, analizowaliśmy ją co kilometr na jej całej ok. 1000-kilometrowej długości. Już po przepłynięciu pierwszych odcinków naukowcy zauważyli sterty śmieci. Zaobserwowaliśmy niesamowitą ilość plastiku wyrzuconego w różnych miejscach. ♦

Czysta Wisła - Why Not - Dr hab. Damian Absalon

Nasze badania są unikatowe, ponieważ jesteśmy w stanie zatrzymać rzekę w jednym kadrze, w krótkim czasie. Ich idea jest taka, że chcemy pokazać hot spoty, czyli miejsca najbardziej zagrożone i zanieczyszczone. Czasami na punktach monitoringowych nie widać, kto jest odpowiedzialny za to, że na danym odcinku rzeki jakość wody jest taka kiepska. ♦ 

Czysta Wisła - Why Not - Agnieszka Sotoła

Akcja „Czysta Wisła - Why Not” od razu mnie zainteresowała. Czemu? Po okresie pandemicznej izolacji wreszcie coś się dzieje, mamy szansę na spotkania towarzyskie, a ja lubię ludzi! Do tego bliska mi jest kwestia ochrony środowiska i jestem przekonana, że trzeba o tym mówić głośno i na wiele sposobów. Aneta Sotoła była uprzejma stworzyć ze mną team, nie tylko rodzinny i zawodowy, ale też kajakowy. W oczekiwaniu na godzinę „zero” przyglądałyśmy się prognozie pogody — pełne optymizmu, bo w końcu poniedziałek był skąpany w słońcu. O 3:30 ze snu wyrwał mnie dźwięk budzika, otworzyłam oczy i byłam pewna, że śnię. Strugi deszczu za oknem i pytanie — co dalej... Kawa i decyzja. Mamy plan, działamy! I tak w ulewnym deszczu, zaczynając po godz. 4 (dodam w nocy!), przepłynęłyśmy najdłuższy odcinek — 27 km. Było fantastycznie i piszemy się na kolejne takie lub inne akcje! ♦