Skoro jest tak źle to czemu jest tak dobrze?

Autor: Krzysztof Smolarski

Kategoria: Kultura i nauka Artykuł opublikowano w CX News nr 1/47/2014

Jadąc ostatnio samochodem z Gdańska do Krakowa, z braku ciekawszych zajęć słuchałem radia. W zależności od stacji informacje
gospodarcze były wyłącznie złe lub katastrofalne.

W okolicach Starogardu Gdańskiego poinformowano mnie o zmarnowanych szansach, w Grudziądzu o zrujnowanej gospodarce, a o szalejącym bezrobociu usłyszałem przejeżdżając przez Toruń. Ale na tym nie koniec. O niszczeniu polskiego przemysłu słuchałem mijając zakłady Anwil we Włocławku. O fatalnym stanie naszych dróg dowiedziałem się dojeżdżając świetną autostradą do Łodzi. W okolicach Piotrkowa donoszono o braku perspektyw dla młodzieży, a w okolicach Radomska z przerażeniem skonstatowałem, że mieszkam w republice bananowej. Częstochowa postraszyła mnie narastającym dramatycznie długiem publicznym. Wreszcie, gdy mijałem Katowice okazało się, że „dawniej to było lepiej” i „nie ma jak u Węgrów”. Jak tu żyć...? - pomyślałem i zacząłem się rozglądać za odpowiednio grubym drzewem. Na szczęście wokoło nic, tylko autostrada.

tabela1
 
Kiedy wreszcie dotarłem do Krakowa postanowiłem sięgnąć do źródeł - twardych danych ekonomicznych. Rezultaty okazały się bardzo interesujące, popatrzcie Państwo:

Starogard Gdański: „Zmarnowane szanse, uczmy się od Węgrów i Czechów”
Proszę zwrócić uwagę na tempo wzrostu PKB, który w ciągu ostatnich 22 lat zwiększył się w naszym kraju prawie osiem razy (tabela 1). Zaskakująco na następnym miejscu znalazła się Białoruś (3.6), po niej Węgry (3.5), Ukraina (2.2), wreszcie Czechy (2.1) i Niemcy (1.9). Gdyby Polsce udało się utrzymać ten trend, to w ciągu następnych 15 lat przegonimy Niemcy! Co ciekawe, a o czym mało kto pamięta, startowaliśmy w roku 1990 z poziomu nieco niższego niż Ukraina, która uzyskała niepodległość w 1991 r., przy czym Ukrainie właśnie można by zarzucić bandycką prywatyzację oraz oligarchizację i rozkład gospodarki. Efekt? Do stu najbogatszych Ukraińców należy 67 mld dolarów, co stanowi 3.81% PKB (i to dane oficjalne, a nieoficjalnie już wiadomo, że wielokrotnie więcej...) podczas gdy majątek stu najbogatszych Polaków z listy Wprost, to tylko 29 mld dolarów czyli 0.59% PKB.
 
Grudziądz: „Zrujnowana gospodarka“
Jak wynika z zestawienia ujętego w tabeli 2 nasz krajowy eksport wzrósł we wskazanym czasie ponad jedenastokrotnie, podczas gdy import tylko sześciokrotnie. Co więcej GUS podaje, że w ostatnim kwartale 2013 roku, po raz pierwszy w historii, zanotowaliśmy dodatni bilans handlowy!

Warto pamiętać, że 185 mld dolarów z eksportu, to nie marchewka, ani węgiel. Polska stała się potęgą w produkcji m.in. autobusów: Solaris; pociągów: PESA (podpisała właśnie kontrakt, wart 120 mln Euro z Deutsche Bahn); mebli; okien: FAKRO (ma 15%(!!) udziału w rynku globalnym okien dachowych); ale również gier komputerowych, usług IT i kosmetyków: INGLOT (posiada ponad 500 salonów w najbardziej prestiżowych punktach na świecie). Od podstaw powstały firmy działające w obszarze nowych technologii, które obecnie doskonale radzą sobie na europejskich rynkach, jak choćby Comarch. Kilka polskich firm, np. KGHM, czy Orlen, staje się istotnymi graczami na rynku globalnym i są wyceniane na ok. 20 mld zł, każda.
 
 tabela2
 
Toruń: „Szalejące bezrobocie”
To oczywiste, że bezrobocie istnieje, ale dotyczy przede wszystkim osób o niskich kwalifikacjach, oraz tych, którzy pracować nie chcą (3.4% populacji). Jakoś nie słyszałem o bezrobotnych lekarzach. Absolwenci krakowskiej AGH szukają pracy średnio 3 miesiące, ale już 56.9% studentów z dyplomem wydziału telekomunikacji tej samej uczelni ma pracę w momencie ukończenia studiów, 32.3% poszukuje pracy do 30 dni, 9.2% przegląda oferty przez jeden do trzech miesięcy, a powyżej tego okresu pracę ma już każdy z nich (1). Wreszcie zaczęła obowiązywać naturalna tendencja - im lepsze studia skończysz, tym większe masz szanse na znalezienie dobrej pracy. Bezrobocie oczywiście jest wielkim problemem, ale bywa też tak jak podczas rekrutacji do działu handlowego CX, rozpocząłem rozmowę z kandydatem w języku angielskim (młody człowiek w swoim CV zadeklarował płynną znajomość tego języka) oświadczył on, że nie jest przygotowany! To jest właśnie potencjalny kandydat do zasiłku. W tej chwili szukamy 4 osób do pracy - zapraszamy!

Włocławek: „Wyniszczanie polskiej gospodarki”
Zapewne nie wszyscy z Państwa wiedzą, że w „zniszczonej” Stoczni praca wre i dzięki budowie jachtów pełnomorskich zakład wreszcie przynosi zyski. Polska jest obecnie liczącym się w Europie producentem jachtów luksusowych. Jak się okazuje takich firm w Polsce jest wiele. Oczywiście są też takie zakłady, które z różnych względów upadły, ale ponad jedenastokrotny wzrost polskiego eksportu świadczy, że są one w zdecydowanej mniejszości.

Piotrków Trybunalski: „Fatalna sytuacja młodzieży”
W 1990 r. w Polsce studiowało zaledwie 400 tysięcy młodych ludzi, a w 2012 r. już milion czterysta tysięcy! Praktycznie każdy, kto tylko zechce może uzyskać stypendium zagraniczne z wielu programów takich jak np. Erasmus czy CEEPUS. Świat stoi teraz przed młodymi ludźmi otworem. Ktoś zaraz powie, że najlepsi wyemigrują. Oczywiście to realny problem, ale skutecznym na to lekarstwem jest tworzenie dla najzdolniejszych nowych i ciekawych miejsc pracy. Szczęśliwie, wielu absolwentów jednak w Polsce zostaje, na co wyraźnie wskazują statystyki. W 1990 roku tylko 6% Polaków legitymowała się wyższym wykształceniem, w 2013 już ponad 21%.

Radomsko: „Polska stała się zagłębiem taniej siły roboczej“
Niedawno agencja Bloomberg przygotowała globalny ranking najbardziej innowacyjnych krajów. Na czele znalazły się Korea Płd., Szwecja i USA. Polska zajęła 24 miejsce przed Chinami i Czechami! Pod względem ilości spółek innowacyjnych w gospodarce jesteśmy na 13 miejscu w świecie, a pod względem aktywności patentowej umieszczono Polskę na 18 pozycji. Tak dobrze jeszcze nigdy nie było.

Z kolei w styczniu ukazał się ranking miast najbardziej przyjaznych dla outsourcingu. Kraków znalazł się na 9 pozycji na świecie!

Częstochowa: „Szalejący dług publiczny“
Przypomnę, najogólniej rzecz ujmując, że dług publiczny to suma wymagalnych zobowiązań jednostek państwowych, samorządowych, oraz wartość wymagalnych wyemitowanych przez państwo papierów dłużnych (np. obligacji) w stosunku do wartości PKB. Jak widać z tabeli 1, wielkość długu publicznego to nie wszystko, bardzo istotna jest także jego struktura oraz wiele innych czynników - tabela 1, Niemcy.

Można to przedstawić analogicznie do gospodarstwa domowego. Załóżmy, że zarabiamy 10 tysięcy zł miesięcznie, zatem nasz domowy PKB wynosi 120 tys. zł. Jeżeli weźmiemy kredyt na 60 tys. zł i przeznaczymy go np. na otwarcie nowego gabinetu, to istnieje wielka szansa, że nasz dług w dużej mierze będzie spłacany z przyszłych dochodów. Bingo! Jeśli natomiast przeznaczymy kredyt na wakacje, święta czy remont łazienki, wówczas możemy mieć spore kłopoty. Nasze 54% długu publicznego to w dużej mierze wynik wielkich inwestycji za unijne fundusze. Nie wydaje się, żeby to były źle wydane pieniądze.

Katowice: „Dawniej to było lepiej”
Z takim poglądem nie warto nawet polemizować. Fakt, że w Polsce przybyła niezliczona ilość samochodów na nikim dziś
nie robi wrażenia. Co innego wybudowanie prawie 2.5 tys. km dróg ekspresowych i autostrad (tabela 2). Chapeau bas! (lub
Czapki z głów! do wyboru). W 1990 r. wszystkie polskie lotniska odprawiły ok. 3 mln pasażerów. Z kolei w roku ubiegłym
sam Kraków obsłużył 3.6 mln podróżnych, a cała Polska ponad 20 mln. Skoro jest taka mizeria, to kto latał?

Dla młodych czytelników zapewne zaskoczeniem będzie informacja, że średnia pensja w latach 80 ubiegłego wieku
wynosiła równowartość dwudziestu dolarów oraz, że na telefon czekało się kilka lat, a na własne mieszkanie ponad 20.

Jak wyglądały i jak były wyposażone szpitale w 1990 r. szkoda nawet opisywać. Warto natomiast przypomnieć, że nakłady
na służbę zdrowia w Polsce w 1990 r. wynosiły rocznie 269 dolarów na osobę, a w roku 2012 już 1 452 Euro na osobę.
Wydatki te wzrosły zatem ponad siedmiokrotnie. Oczywiście zawsze mogłoby być więcej, ale wzrost jest niebywały. Więc
jeśli jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle?

Serdecznie zapraszam Państwa do dyskusji. Jej przebieg opublikujemy na łamach naszego kwartalnika.
 
 
(1) Brak danych o pozostałych 1.5% absolwentów. Informacje dzięki uprzejmości kierownika katedry telekomunikacji AGH prof. Andrzeja Pacha.