Wiersz o sobie samym do potomności

Autor: Marek Pacuła

Kategoria: Kultura i nauka Artykuł opublikowano w CX News nr 3/45/2013

Czyli dla bliższej, dalszej rodziny i dla bliższych i dalszych przyjaciół w tych samych odległościach.

Wprowadzenie: kilkadziesiąt lat temu (jak ten czas za… la, pardon, chciałem napisać: szybko mija) siedziałem w akademiku przy stole i zastanawiając się co będę robił po studiach nerwowo bębniłem palcami po blacie. Moje rozmyślania przerwał mój współmieszkaniec retorycznym pytaniem: co robisz? A tak sobie pier…ole palcami po stole – odpowiedziałem. I tak powstał ten wiersz, który jest apoteozą pracy siedzącej, a który dedykuję posłom, senatorom, politykom i ważnym urzędnikom. A z praktyki wiemy, że wszyscy są ważni, ale… niektórzy ważniejsi.

 

Gdy inni pracują w trudzie i mozole,
To ja sobie w domu palcami po stole. 
Ojciec mnie nauczał, nauki chromole, 
nauczyłem ojca palcami po stole. 
Przyszli kumple ojca wziąć go do roboty, 
usiedli do stołu, nabrali ochoty. 
Matka pracowała, bo ma silną wolę, 
teraz robi z nami, po stole palcami. 
Nie wiem jak to długo byśmy wytrzymali, 
bośmy silni w palcach - ale… stół się zwalił. 

Czytać sobie nagłos trzy razy dziennie rano w południe i po północy.