Z notatnika satyryka

Autor: Marek Pacuła

Kategoria: Kultura i nauka Artykuł opublikowano w CX News nr 3/33/2010

Motto:

Postęp medycyny powinien być tak widoczny, żeby pacjent żył dłużej od leczącego go lekarza i tym samym stanowił  Ż Y W Y  dowód tego postępu! Marek P., który w 1963 r. oblał egzamin na medycynę i dzięki temu, jego potencjalni pacjenci żyją nadal ciesząc się dobrym zdrowiem!

Przeczytane dzisiaj...

„Pacjentom z jedną nogą krótszą, albo deformacją stopy NFOZ refunduje tylko  j e d e n  but!!!”

I słusznie! I nie jest to żadna złośliwość wobec pacjentów,  ale wynika z rzetelnej troski o nich! Przecież pacjent mając  dwa buty mógłby za dużo chodzić, a co nie daj Boże nawet  biegać,wychodzić wieczorami na tańce lub dniami i nocami  wędrować po naszym pięknym kraju zdzierając przy tym  cenne podeszwy na naszych polskich drogach. Wiele z nich  nigdzie się nie kończy, co często wręcz uniemożliwia człowiekowi (w tym przypadku pacjentowi objętemu opieką NFOZ) szczęśliwy powrót do domu!

W tej sytuacji Narodowy Fundusz Ochrony Zdrowia powinien bezwzględnie zmienić swoją szlachetną (!) nazwę na: Narodowy Fundusz Oszczędności (!) Zdrowia.

Zasłyszane wczoraj...

Na ławce w parku siedzi dwóch meneli (polskich kloszardów), jeden pije piwo, drugi też pije piwo czytając ze starej gazety artykuł: „picie skraca życie o połowę!”
- Ty (zwraca się do przyjaciela) ile ty masz lat?
- Trzydzieści.
- No widzisz, gdybyś kur...cze nie pił, miałbys sześćdziesiąt!

Wymyślone...

Troskliwemu kierownictwu NFOZ-u sugeruję jeszcze jeden sposób oszczednej opieki medycznej. Z dniem dzisiejszym zaprzestać zakupu drogich tomografów i równie drogich badań przy ich użyciu i powrócić do sprawdzonej juz od czasów starożytnych - sekcji!, ale pod warunkiem, że kierownictwo dobrowolnie podda sie badaniu w pierwszej kolejności!!!



Ostatnio opublikowane artykuły w kategorii Kultura i nauka:

Wirus, patogen, antygen. Czyli jak Natura komplikuje testy antygenowe

Trudno zaakceptować, że coś tak znikomego jak wirus, rzuci świat na kolana, osiągając mistrzostwo w zakaźności: obleciał kulę ziemską, przemierzył południki i równoleżniki, odwiedził przedszkola i emerytów oraz zmusił nas do zabawy w kotka i myszkę.

Panta rei

Długie wieczory, pogoda i ogólna sytuacja skłoniły mnie do zadumy. Tym razem nad tym, jak słowa zmieniają znaczenie wraz z upływem czasu. Ludzie uczeni nazywają to dryfem semantycznym. Podryfujmy zatem przez chwilę wspólnie. Zacznijmy od Józefa Ignacego Kraszewskiego, który główną bohaterkę „Starej Baśni” nazwał Dziwą. Dzisiaj facet, który tak zwróciłby się do kobiety, zapewne ryzykowałby kilka razów „z liścia”. A przecież by zostać Dziwą, kobieta musiała odznaczać się nie byle jakimi przymiotami ciała i ducha! Dlaczego dzisiaj to słowo stało się wulgaryzmem? Zapewne przez skojarzenie z podobnie brzmiącą „dziwką”, wywodzącą się wszak ze starosłowiańskiego děvъka (dziewczyna). A, że nieszczęsna Dziwa pochodzi od zupełnie innego, również starosłowiańskiego słowa divъ (podziw, zachwyt, zdumienie), nikogo już dziś nie rusza.

Proroctwa się spełniają, czyli felieton antyklerykalny

Św. Paweł (prywatnie mój ulubiony Apostoł) w jednym ze swoich listów napisał znamienne słowa: „Niech przeto ten, komu się zdaje, że stoi, baczy, aby nie upadł” (1 Kor. 10,12). Wracają one do mnie po tym niezwykłym i zaskakującym 2020 r., który szczęśliwie mamy już za sobą. Roku, który miał być ciekawszy od poprzednich, w którym mieliśmy być cały czas piękni, młodzi i bogaci. Wydawało się, że stoimy na twardym, a tymczasem szybko wszyscy upadliśmy. 

Marchewka

Czytam, że jest ogłoszony konkurs. Konkurs typu „nie kij a marchewka”. Chodzi o to, że w czasie pandemii wprowadzono mnóstwo obostrzeń. Za niestosowanie się do nich, grożą kary. 

„Strategie leczenia jaskry” – długo oczekiwana książka na polskim rynku wydawniczym

Właśnie ukazała się na rynku monografia „Strategie leczenia jaskry”. Książka ta powstała na bazie wieloletniego doświadczenia specjalistów z dwóch wiodących ośrodków okulistycznych w leczeniu jaskry w Polsce i uznawanych na świecie.