Zawisza

Autor: Zbigniew Mazgaj

Kategoria: Kultura i nauka Artykuł opublikowano w CX News nr 3/37/2011

Wielce Szanowni Państwo!
Do napisania tego felietonu zainspirowała mnie okolica w której spędziłem urlop. A spędziłem go w pewnej malowniczej miejscowości położonej w dolinie Dunajca, przesiąkniętej historią niczym Kuwejt ropą. 
 
Ot, o jakieś dwa kilometry w górę rzeki wznoszą się ruiny siedziby Melsztyńskich, niegdyś jednego z  najpotężniejszych rodów magnackich. Jego protoplasta i fundator zamku, Spytko z Melsztyna herbu Leliwita (ok.1300–1354) piastujący najwyższą po królewskiej w Polsce godność kasztelana krakowskiego wielokrotnie posłował w imieniu Kazimierza Wielkiego w sprawach najwyższej wagi.  Przy tej okazji zyskał w Europie sławę enfant terrible polityki, wygłaszając na dworze Karola IV Luksemburskiego w Pradze słynną mowę negującą supremację cesarza. Rzekł między innymi: „Czemże wasz cesarz? Nam – sąsiad, a królowi naszemu – równie. Wasz cesarz niższym jest od papieża. Składa przed nim przysięgę. Nasz król ma od Boga swoją koronę i miecz swój, a własne prawa i obyczaj przodków przenosi nad wszelkie prawa cesarskie”. Wedle relacji cesarskiego kanclerza wyczerpywało to znamiona barbarzyństwa…  Co do zamku w Melsztynie, to popadł on w ruinę za sprawą braci Moskali podczas Konfederacji Barskiej.
Kilkanaście kilometrów dalej znajdują się ruiny zamku w Rożnowie, należącego niegdyś do  innego nieprzeciętnego Polaka, Zawiszy Czarnego z Garbowa herbu Sulima (ok. 1370–1428). To postać daleko większego formatu, niż sienkiewiczowski stereotyp rębajły walczącego na stosie krzyżackich trucheł. Rzecz jasna, Zawisza wielkim rycerzem był!  Jak zgodnie twierdzą kronikarze, w ciągu 25 lat wziął udział w setce turniejów i nie poniósł ani jednej porażki! Swoją sławę ugruntował w roku 1415 podczas turnieju w Perpignan, kiedy to  w przytomności króla Aragonii Ferdynanda Sprawiedliwego tudzież króla Węgier i Niemiec (a później cesarza), Zygmunta Luksemburskiego w którego świcie podróżował, pokonał dotąd niezwyciężonego mistrza Zachodu Jana z Aragonii, wysadzając go z siodła jednym uderzeniem kopii. Tak Sulimczyk został celebrytą. Ale Zawisza miał też drugie, mniej znane oblicze. Przede wszystkim, co należało wówczas do rzadkości, był wykształcony. Był też znakomitym dyplomatą, wielokrotnie posłował w imieniu Władysława Jagiełły i należał do grona jego najbardziej zaufanych doradców. Był jednym z sześciu posłów reprezentujących Polskę na soborze w Konstancji. Tam, jako jeden z nielicznych, stanął w obronie Jana Husa. Jak wiemy Husa, wbrew Zawiszy i mimo cesarskiego „listu żelaznego”,  spalono. Doprowadziło to do ćwierćwiecza wojen husyckich i pośrednio potwierdziło opinię Leliwity o instytucji cesarza.  Zawisza wiele czasu spędzał na dworze  Zygmunta Luksemburskiego, brał też udział w zwoływanych przez niego krucjatach.  Podczas jednej z nich, przeciw Turkom, w bitwie pod Golubacem na terenie Serbii, osłaniając odwrót cesarza, zginął.
 
Odbierając laur w Perpignon Zawisza miał rzec:  „Przysięgam Bogu i Pannie Marii, że strzec będę zawsze i wszędzie czci i honoru swego króla i pana oraz czci i honoru swojej ojczyzny”.  Nic dziwnego, że współcześni, składając przysięgi klęli się na Jego imię. 
 
Oto jakich drzewiej miewaliśmy wielmożów, Moiściewy!
 
Życzę Państwu  wielu radosnych i inspirujących chwil czerpanych z naszej wspaniałej historii.
 
Z.M.
 
P.S.
Tylko te znoszenia Zawiszy z Luksemburczykiem nie dają mi spokoju. Mało kto dzisiaj pamięta,  że w 1392 roku planował on rozbiór Polski pomiędzy Rzeszę, Węgry, Morawy i Zakon Krzyżacki. Nic z tego nie wyszło, bo Konrad Wallenrod odmówił. Miał chłop nosa, zważywszy że Zygmunt zasłynął później głównie z przegranych bitew. Ale strach pomyśleć co będzie, kiedy wezmą się za to historycy śledczy z IPN-u…



Ostatnio opublikowane artykuły w kategorii Kultura i nauka:

Wirus, patogen, antygen. Czyli jak Natura komplikuje testy antygenowe

Trudno zaakceptować, że coś tak znikomego jak wirus, rzuci świat na kolana, osiągając mistrzostwo w zakaźności: obleciał kulę ziemską, przemierzył południki i równoleżniki, odwiedził przedszkola i emerytów oraz zmusił nas do zabawy w kotka i myszkę.

Panta rei

Długie wieczory, pogoda i ogólna sytuacja skłoniły mnie do zadumy. Tym razem nad tym, jak słowa zmieniają znaczenie wraz z upływem czasu. Ludzie uczeni nazywają to dryfem semantycznym. Podryfujmy zatem przez chwilę wspólnie. Zacznijmy od Józefa Ignacego Kraszewskiego, który główną bohaterkę „Starej Baśni” nazwał Dziwą. Dzisiaj facet, który tak zwróciłby się do kobiety, zapewne ryzykowałby kilka razów „z liścia”. A przecież by zostać Dziwą, kobieta musiała odznaczać się nie byle jakimi przymiotami ciała i ducha! Dlaczego dzisiaj to słowo stało się wulgaryzmem? Zapewne przez skojarzenie z podobnie brzmiącą „dziwką”, wywodzącą się wszak ze starosłowiańskiego děvъka (dziewczyna). A, że nieszczęsna Dziwa pochodzi od zupełnie innego, również starosłowiańskiego słowa divъ (podziw, zachwyt, zdumienie), nikogo już dziś nie rusza.

Proroctwa się spełniają, czyli felieton antyklerykalny

Św. Paweł (prywatnie mój ulubiony Apostoł) w jednym ze swoich listów napisał znamienne słowa: „Niech przeto ten, komu się zdaje, że stoi, baczy, aby nie upadł” (1 Kor. 10,12). Wracają one do mnie po tym niezwykłym i zaskakującym 2020 r., który szczęśliwie mamy już za sobą. Roku, który miał być ciekawszy od poprzednich, w którym mieliśmy być cały czas piękni, młodzi i bogaci. Wydawało się, że stoimy na twardym, a tymczasem szybko wszyscy upadliśmy. 

Marchewka

Czytam, że jest ogłoszony konkurs. Konkurs typu „nie kij a marchewka”. Chodzi o to, że w czasie pandemii wprowadzono mnóstwo obostrzeń. Za niestosowanie się do nich, grożą kary. 

„Strategie leczenia jaskry” – długo oczekiwana książka na polskim rynku wydawniczym

Właśnie ukazała się na rynku monografia „Strategie leczenia jaskry”. Książka ta powstała na bazie wieloletniego doświadczenia specjalistów z dwóch wiodących ośrodków okulistycznych w leczeniu jaskry w Polsce i uznawanych na świecie.