Warto by uświadomić politykom, że istnieją pewne nieprzekraczalne granice w walce o władzę. Dotyczą one przede wszystkim suwerena, który trzyma w ręku mandat rządów w państwie, a którym jest naród,zaś konkretnie obywatel państwa.To ostatecznie on decyduje o tym na kogo głosować, a robi to z przeko-nania o dobrych intencjach i rzeczywistych możliwościach ludzi pretendujących do sprawowania władzy.Czas wyborów do parlamentu europejskiego, to nowa przestrzeń, na której harcownicy chcą pokazać swoją wyższość nad przeciwnikiem. Powinno chodzić o dobro Polski w Europie,a może nawet przede wszystkim o dobro Unii Europejskiej w świecie,bo przecież przekłada się ono na korzyści każdego tworzącego ją państwa.To obiektywnie słuszne założenie jest jednak wykorzystywane przez partie polityczne do promowania siebie i swoich interesów partyjnych, które przedstawia się często jako dobro wspólne. Najbardziej przejrzyście widać to w zwierciadle polityki wewnętrznej. Kto nie potrafi w niej wznieść się ponad korzyści własne, nie gwarantuje troski o dobro wspólne w parlamencie europejskim. Nie dajmy się uwieść słowom, deklaracjom.Patrzmy na sojusze, jakie dotąd były zawierane przez polskie ugrupowania polityczne w parlamencie europejskim. Kto prezentuje pogląd, że trzeba wygrać wszystko, a nie mado tego wystarczającej siły głosów –nie ma szans na żaden sukces. Traci wszystko. Opcje fundamentalistyczne zawsze przegrywają, bo nie są zdolne, albo nie umieją zawierać rozsądnych kompromisów. Nie chodzi o kompromisy w sprawach zasadniczych, bo takich zawierać niewolno. Trzeba mieć świadomość swojej tożsamości i zachowując ją,godzić się na to, co jej nie narusza,choć nie spełnia wszystkich naszych postulatów.Było by dobrze gdyby polscy politycy wiedzieli, że ich wyborcy są wystarczająco dojrzali. Odróżniają przecież czarne od białego, dobro odzła, zakamuflowaną grę o zysk partyjny od troski o dobro wspólne, polskie i europejskie.Mamy dość farsy wyborczej. Panowie politycy, zajmijcie się tym, do czego jesteście powołani!bp Tadeusz Pieronek
Drukuj artykuł Udostępnij:
Ostatnio opublikowane artykuły w kategorii Kultura i nauka:
Poród. Ciężarna, przeczuwając zbliżający się poród, rozkłada wszędzie, a osobliwie nad oknem i drzwiami palmę kwietniową i dzwonki dla ochrony od boginek. Nawet noszą je przy sobie i wkładają do kołyski. W niektórych miejscowościach, chcąc się zabezpieczyć od odwiedzin „płacki” (boginki lub mamony) kładą po odbytym połogu na okna i próg ziele zwane żarnowiec. Gałązki z bagnięcia (wierzby), postawione na krzyż w oknach, bronią przystępu mamonom czyli boginkom. Gdy brak takich środków zaradczych, to strzyga czyli boginka niepokoi rodzące kobiety, a nawet odmienia im dziecię; w razie oporu, zmusza słabe kobiety biciem do oddania dziecięcia. Czasami dusi we śnie kobietę, będącą w połogu. Mamony czyli boginki, jak mówią, nie może nikt zobaczyć, prócz położnicy.
Kolejny fantastyczny felieton Krzysztofa Piaseckiego. Tym razem o sile ducha Polskiego Narodu.
Jest chyba rzeczą naturalną, że każda idea, każda sprawa, każdy człowiek przechodzą swoje fazy rozwoju zmierzając do osiągnięcia właściwej im doskonałości. Jest to możliwe tylko wówczas, kiedy na tej drodze nie pojawią się przeszkody, uniemożliwiające czy nawet tylko zakłócające albo zwalniające taki rozwój.
Czy to kolejny czas przesyłania bliżej nieokreślonych „season greetings”, jakie czasem otrzymujemy z zagranicy? Bynajmniej! Dla nas to czas Świąt Bożego Narodzenia.
Wielce Szanowni Państwo!
Czy zauważyliście, że w piątek, 21 października A.D. 2011 minął kolejny ostateczny i nieodwołalny termin końca świata, przepowiedziany przez wielebnego Harolda E. Campinga? Nie? Cóż, potwierdza to tezę, że niezależnie od miejsca w czasoprzestrzeni prorocy są na plateau. Tyle, że kiedyś bywało zabawniej! Wyobraźcie sobie tylko chrzęst żeber Laokoona w oplotach węża, albo ten smrodek wątpi kaszalota, (a może woń ambry?), zalatujący od Jonasza. A dzisiaj? Usłyszymy jakiś bełkot.