Ukradziono mi kołpaki. Było to pod domem kultury w Opocznie. Poinformowałem o tym fakcie dyrektora tegoż domu. Traktując to powiadomienie bardziej jako ciekawostkę niż doniesienie o przestępstwie, bo w odzyskanie kołpaków nie wierzyłem. Aż tu nagle po około 6 miesiącach dzwoni do mnie policja z Opoczna. „Panu podobno skradziono kołpaki?” „Tak, a skąd panowie wiecie?” „Od dyrektora domu kultury. Bo wie pan odkryliśmy dziuplę (to jest miejsce zgromadzenia kradzionych rzeczy) z kołpakami, ale nie możemy nikomu postawić zarzutów, bo nikt o skradzeniu kołpaków nie zawiadomił policji. Może pan zgłosi kradzież? Będziemy mogli wtedy nadać bieg sprawie”. „A tam są moje kołpaki?” pytam naiwnie. Policjant odpowiedział racjonalnie „no akurat pana kołpaków nie ma, no ale mamy prośbę …żeby pan jednak…zgłosił”. „A mogę w Krakowie?” „Tak”. „Dobrze. Zgłoszę”. Tego „dobrze” pożałowałem już po 40 minutach pobytu na komendzie. Po następnych 40 pożałowałem tego „zgłoszę”. Po wyjściu z komendy pomyślałem, że zachowałem się jak obywatel i co tam moje dwie godziny wobec państwa prawa. Na poczcie stałem w kolejce po odbiór pism z sądu w sumie około 2.5 godziny. Najpierw mnie zawiadamiali, że wszczęli, potem, że przełożyli, później, że odbyli, później, że ze względu na młody wiek sprawców przekazali ich pod nadzór kuratorski…rodzicom. Teraz ci rodzice będą lepiej pilnowali tych młodocianych. Czemu ja o tym piszę w medycznym piśmie? Bo obawiam się, że mam coś z głową. W ogóle mnie nie cieszy, że mam drugi raz jechać do Warszawy, gdzie nie odbyła się pierwsza rozprawa przeciwko facetowi zamieszanemu w kradzież mojej karty kredytowej. Mam coś z głową… mam coś z głową… i mam gdzieś swą kartę kredytową…mam coś z głową… mam coś z kartą …mam gdzieś z głową …m…a….m….
Drukuj artykuł Udostępnij:
Ostatnio opublikowane artykuły w kategorii Kultura i nauka:
Poród. Ciężarna, przeczuwając zbliżający się poród, rozkłada wszędzie, a osobliwie nad oknem i drzwiami palmę kwietniową i dzwonki dla ochrony od boginek. Nawet noszą je przy sobie i wkładają do kołyski. W niektórych miejscowościach, chcąc się zabezpieczyć od odwiedzin „płacki” (boginki lub mamony) kładą po odbytym połogu na okna i próg ziele zwane żarnowiec. Gałązki z bagnięcia (wierzby), postawione na krzyż w oknach, bronią przystępu mamonom czyli boginkom. Gdy brak takich środków zaradczych, to strzyga czyli boginka niepokoi rodzące kobiety, a nawet odmienia im dziecię; w razie oporu, zmusza słabe kobiety biciem do oddania dziecięcia. Czasami dusi we śnie kobietę, będącą w połogu. Mamony czyli boginki, jak mówią, nie może nikt zobaczyć, prócz położnicy.
Kolejny fantastyczny felieton Krzysztofa Piaseckiego. Tym razem o sile ducha Polskiego Narodu.
Jest chyba rzeczą naturalną, że każda idea, każda sprawa, każdy człowiek przechodzą swoje fazy rozwoju zmierzając do osiągnięcia właściwej im doskonałości. Jest to możliwe tylko wówczas, kiedy na tej drodze nie pojawią się przeszkody, uniemożliwiające czy nawet tylko zakłócające albo zwalniające taki rozwój.
Czy to kolejny czas przesyłania bliżej nieokreślonych „season greetings”, jakie czasem otrzymujemy z zagranicy? Bynajmniej! Dla nas to czas Świąt Bożego Narodzenia.
Wielce Szanowni Państwo!
Czy zauważyliście, że w piątek, 21 października A.D. 2011 minął kolejny ostateczny i nieodwołalny termin końca świata, przepowiedziany przez wielebnego Harolda E. Campinga? Nie? Cóż, potwierdza to tezę, że niezależnie od miejsca w czasoprzestrzeni prorocy są na plateau. Tyle, że kiedyś bywało zabawniej! Wyobraźcie sobie tylko chrzęst żeber Laokoona w oplotach węża, albo ten smrodek wątpi kaszalota, (a może woń ambry?), zalatujący od Jonasza. A dzisiaj? Usłyszymy jakiś bełkot.