Aleja podróżników

Autor: prof. Andrzej Paulo

Kategoria: Kultura i nauka Artykuł opublikowano w CX News nr 2/70/2021

Nie wszyscy wiedzą, że w Krakowie istnieje Aleja Podróżników, Odkrywców i Zdobywców. Jej twórcom nie chodzi o pamięć o tych, którzy odwiedzili rekordową ilość krajów, lecz o tych których podróże, badania, odkrycia geograficzne oraz wyczyny zdobywcze w górach i na oceanach rozsławiły Polskę, 
a rodakom przybliżyły obraz świata. 

Nazwa Alei nie figuruje na papierowych planach Krakowa. Trasa jej biegnie wzdłuż ulicy Stanisława Lema na Dąbiu i ścieżek rowerowych po obydwu stronach tej ruchliwej ulicy, w pobliżu Tauron  Areny. Aleję obsadzono po obydwu stronach dębami z gatunku Quercus rubra (dąb czerwony, czerwonolistny), który jest odporny na zanieczyszczenia i kaprysy klimatu; dorasta on do 20-25 m wysokości. Niedawno posadzone dęby mają na razie średnicę pnia 5-10 cm i wysokość 3-4 m. 

Pomysł alei dębów z tabliczkami upamiętniającymi konkretne postacie wypłynął w środowisku podróżniczym przed pięciu laty. Z inicjatywy Albina Marciniaka, prezesa Klubu Podróżników „Śródziemie”, założono Fundację Alei Podróżników, Odkrywców i Zdobywców, która uzyskała wsparcie władz Miasta Krakowa. Do realizacji tego projektu włączyła się w 2020 roku prestiżowa, międzynarodowa organizacja: The Explorers Club - Oddział Polski.

W ciągu pierwszych trzech lat istnienia (2017-2019) Kapituła Alei nominowała 42 osoby, w tym kilka postaci historycznych podróżników, jak Benedykt Polak (XIII w.), Michał Boym (XVII w.), Jan Potocki (XVIII w.), XIX-wieczni: Paweł Edmund Strzelecki, Ignacy Domeyko, Ernest i Bronisław Malinowscy, Henryk Arctowski. Większość upamiętnionych dębami z tabliczką informacyjną stanowi plejada podróżników-dziennikarzy; jest też wielu himalaistów i żeglarzy. W tym zacnym gronie znalazło się 4 wychowanków AGH – w 2018 roku Piotr Chmieliński, kajakarz, a w zeszłorocznej edycji (2020) aż 3 na 6 uhonorowanych: kpt. Henryk Jaskuła (1923-2020) – żeglarz, pierwszy Polak i trzeci żeglarz w historii, który samotnie, bez zawijania do portów okrążył Ziemię; Andrzej Piętowski – kierownik wyprawy Canoandes’79, która odkryła i pokonała najgłębszy kanion świata (Colca w Peru) oraz wyprawy odkrywczej pod patronatem National Geographic do źródeł Amazonki, a także twórca Polsko-Amerykańskiej Fundacji Edukacyjnej im. Ernesta Malinowskiego; prof. Andrzej Paulo  geolog, działacz społeczny, alpinista, kierownik Polskiej Wyprawy Naukowej do Peru, która m.in. przyczyniła się walnie do utworzenia jednego z pierwszych Geoparków sieci UNESCO w Ameryce Łacińskiej. Wprawdzie tabliczki wymieniają tylko pojedyncze osoby, należy traktować ostatni z wymienionych dębów jako wyróżnienie dla całego zespołu PWNP, wolontariuszy z 10 instytucji naukowych w Polsce, których wieloletnia wspólna praca (od 2003 r.) w trudno dostępnym, wysokogórskim terenie i laboratoriach odniosła międzynarodowy sukces.

Poza wyżej wymienionymi w roku 2020 zostali nominowani i uhonorowani kpt. Andrzej Piotrowski oraz pośmiertnie Leon Mroczkiewicz (1902-1986) wraz z Tadeuszem Perkitnym (1900-1971). Pierwszy z nich jest żeglarzem, działaczem polonijnym w USA; następni dwaj, jako absolwenci studiów leśniczych w Poznaniu w latach 1926-30 odbyli pełną fantazji podróż dookoła świata a jej doświadczenia spożytkowali w dydaktyce. ♦

 

 

 

 

 



Ostatnio opublikowane artykuły w kategorii Kultura i nauka:

Influencerka

Do napisania tego tekstu skłoniła mnie taka oto informacja: „nasza 15-letnia córka całkiem nieźle się urządziła, jest influencerką, ma 160 tys. followersów i od samych tylko firm kosmetycznych co tydzień dostaje parotysięczne prezenty, byle by tylko tą, a nie inną szminką przed kamerką usmarowała sobie usta". Zacząłem drążyć temat i okazało się, że aby dziś stać się autorytetem dla 160 tysięcy nastolatków, należy najpierw przez parę lat coś trenować, na przykład taniec albo pływanie, a gdy już się znudzi, zacząć gwałtownie odrabiać zaległości imprezowe, by wreszcie z pomocą rodziców przestać ćpać i skończyć szkołę podstawową - podziwu godny sukces!!!

Czysta Wisła - Why Not

Pandemia pokazała jasno, jak negatywny wpływ na planetę ma globalna gospodarka. Przyszedł czas walki o poprawę warunków naszego wspólnego środowiska naturalnego. Jako Fundacja Why Not chcemy aktywnie się w nią włączyć. Stąd projekt związany z Wisłą, największą dziką (nieuregulowaną) rzeką w Europie. Najwyższy czas, by rozpocząć systematyczne działania, dążące do poprawy czystości jej wód. 

Czysta Wisła - Why Not - Dr hab. Andrzej Woźnica

Celem wyprawy było przyjrzenie się całej Wiśle i zebranie danych na temat jakości i ilości wód na całym jej przebiegu. Obecnie woda z rzeki jest pobierana i badana tylko w ok. 20 stałych punktach, ale my w trakcie spływu, w ramach akcji „Czysta Wisła – Why Not”, analizowaliśmy ją co kilometr na jej całej ok. 1000-kilometrowej długości. Już po przepłynięciu pierwszych odcinków naukowcy zauważyli sterty śmieci. Zaobserwowaliśmy niesamowitą ilość plastiku wyrzuconego w różnych miejscach. ♦

Czysta Wisła - Why Not - Dr hab. Damian Absalon

Nasze badania są unikatowe, ponieważ jesteśmy w stanie zatrzymać rzekę w jednym kadrze, w krótkim czasie. Ich idea jest taka, że chcemy pokazać hot spoty, czyli miejsca najbardziej zagrożone i zanieczyszczone. Czasami na punktach monitoringowych nie widać, kto jest odpowiedzialny za to, że na danym odcinku rzeki jakość wody jest taka kiepska. ♦ 

Czysta Wisła - Why Not - Agnieszka Sotoła

Akcja „Czysta Wisła - Why Not” od razu mnie zainteresowała. Czemu? Po okresie pandemicznej izolacji wreszcie coś się dzieje, mamy szansę na spotkania towarzyskie, a ja lubię ludzi! Do tego bliska mi jest kwestia ochrony środowiska i jestem przekonana, że trzeba o tym mówić głośno i na wiele sposobów. Aneta Sotoła była uprzejma stworzyć ze mną team, nie tylko rodzinny i zawodowy, ale też kajakowy. W oczekiwaniu na godzinę „zero” przyglądałyśmy się prognozie pogody — pełne optymizmu, bo w końcu poniedziałek był skąpany w słońcu. O 3:30 ze snu wyrwał mnie dźwięk budzika, otworzyłam oczy i byłam pewna, że śnię. Strugi deszczu za oknem i pytanie — co dalej... Kawa i decyzja. Mamy plan, działamy! I tak w ulewnym deszczu, zaczynając po godz. 4 (dodam w nocy!), przepłynęłyśmy najdłuższy odcinek — 27 km. Było fantastycznie i piszemy się na kolejne takie lub inne akcje! ♦