Ciałoterapia mięśni dna miednicy

Autor: dr Katarzyna Jasiewicz

Kategoria: Kultura i nauka Artykuł opublikowano w CX News nr 1/64/2019

Pacjent idealny? Stuprocentowo szczery, skoncentrowany na samoobserwacji, świadomy codziennych obciążeń, którym podlega. O ile prostsze byłoby jego leczenie... Przedstawiam Wam ten ideał!
 
Ciało u lekarza
Wystarczyłoby dać mu głos. Wtedy wypowie się także w tematach wstydliwych, które w naturalny sposób są mu bliskie, zauważy niepokojące sygnały, nie zbagatelizuje ważnych z diagnostycznego punktu widzenia dolegliwości.
 
Ciało nie zadba o siebie samo, pomimo tego, że próbuje. Daje nam sygnały zmęczenia, dysfunkcji i bólu. Kiedy już nie ma siły, choruje. Wtedy na nic refleksja i słowa „gdybym wiedziała o tym wcześniej”.Dlaczego nadal tak niewiele dobrego robi się dla edukacji prozdrowotnej? To takie trudne, czy może aż tak proste? Przynajmniej w teorii. A gdyby tak dać kobietom wiedzę, diagnostykę i nauczyć uważności w słuchaniu ciała – sercem nie rozumem, obdarzyć je miłością, akceptacją i troską?
 
Jaką matką jesteś dla swojego ciała?
Według badań polskie nastolatki mają najniższą samoocenę w Europie. Najczęściej wyssały ją z mlekiem matki. Jak przerwać to błędne koło ocen? Zadaj sobie pytanie, „jaką matką jesteś dla swojego ciała?” i wytłumacz, na czym polega bycie jego opiekunką.
W księgarniach najczęściej dostępna jest jedna, niezbyt obszerna pozycja o edukacji prozdrowotnej. Za to do wyboru mamy dziesiątki poradników o diecie, fitnessie, wyzwalaniu umysłu i samoleczeniu. Najpopularniejszy fragment wstępu straszy „Jeżeli czegoś nie zmienisz, na pewno zachorujesz”. Nikt nie tłumaczy, że aby zmiana na lepsze stała się pozytywnym nawykiem, trzeba zrobić dla niej miejsce, utrwalać minimum 21 dni i utrzymać pół roku. Coraz częściej spotykam się z opiniami, że poradniki demotywują, podkreślając zło jakie nas spotka, gdy nie zastosujemy się do książkowych zaleceń.
 
Edukacja pozytywna – Ciałoterapia
Dlaczego edukacja prozdrowotna nie mogłaby być pozytywna, na wzór psychologii pozytywnej wprowadzonej w latach 60. ubiegłego wieku? Wybaczmy sobie i przodkom błędy przeszłości. Zacznijmy od dzisiaj być dobrą matką dla swojego ciała. Obok ucywilizowanej kobiecości wyzwólmy siłę, która jest w każdej kobiecie, a wraz z nią dobre instynkty i mądrość. Zachęcam do przeczytania biblii kobiecości – „Biegnąca z wilkami” autorstwa C. P. Estes.
 
Moja 20-letnia praktyka lekarza medycyny estetycznej i promotora zdrowia skupiona jest na poprawianiu wyglądu matek i córek zgodnie z moim przekonaniem, że warto spowalniać procesy starzenia, zachowując przy tym twarz i pamiętając, że dobry wygląd nie cieszy, gdy ciało choruje. Pozytywna edukacja prozdrowotna, nieznaleziona w księgarniach, skłoniła mnie do napisania książki „Ciałoterapia”. Niezależne recenzje dziennikarek potwierdziły, że kobiety czekały na pozycję, która daje ciału głos. Pierwszym krokiem w pracy ze sobą i cielesnością jest rozwijanie akceptacji, wdrażanie zdrowych nawyków od najmłodszych lat oraz nauka codziennej samoobserwacji. Kropką „nad i” są badania okresowe.
Dlaczego pierwszą „Ciałoterapię” poświęciłam miednicy i brzuchowi? To nie przypadek. Miednica to centrum kobiecości, a w naszym społeczeństwie traktowana jest jak temat tabu. Natomiast brzuch uznany jest przez kobiety za najczęściej nielubianą okolicę ciała. W książce piszę o tym, co można zrobić dla nich od dnia narodzin po menopauzę. Jak troszczyć się o swoją intymność i nie podlegać kolejnej modzie, jaką jest poprawianie jej wyglądu – bo „piękno intymne to akceptacja – możesz poprawiać a nie musisz”. Znów odwołam się do kolejnej książki, która obok wielu kobiet motywowała mnie do poruszania tematów tabu. Przeczytajcie „Monologi Waginy” autorstwa Eve Ensler. Łatwo zrozumiecie, dlaczego ginekolog, nie estetyk, nie powie pacjentce, że mogłaby wyglądać lepiej i dlaczego nie zasygnalizuje, że wysiłkowe nietrzymanie moczu nie musi być jej przeznaczeniem…
 
Wyzwania kobiecości
Obok seksualności, miesiączkowania, ciąży, porodu i połogu utrzymanie moczu jest największym wyzwaniem dla kobiecej miednicy. W tym temacie profilaktyka zdrowotna praktycznie nie istnieje! W cenionej książce napisanej przez autorytety medyczne zajmujące się chorobami cywilizacyjnymi jest mowa o cukrzycy, otyłości, nadciśnieniu. O nietrzymaniu moczu nie ma słowa. Bo początkowo to tylko dyskomfort, ale WHO głosi, że zdrowie to nie tylko całkowity brak choroby czy kalectwa, ale także stan pełnego, fizycznego, umysłowego i społecznego dobrostanu.
Wysiłkowe nietrzymanie moczu jest najczęściej występującą chorobą cywilizacyjną w Polsce. W ciągu życia dotyka co trzecią Polkę. Dlaczego nie ma jego profilaktyki? Czy dlatego, że nie jest śmiertelne, a doprowadza „tylko” do wyłączenia z życia społecznego i aktywności fizycznej a co „najwyżej” do depresji? A może dlatego, że w wyszukiwarce internetowej pod frazą „leczenie nietrzymania moczu” jest ponad 285 tysięcy rekordów z suplementami diety i blisko 600 tysięcy rekordów laserowego leczenia nietrzymania moczu? A może dlatego, że rynek pieluchomajtek jest większy niż pampersów, a obroty szacowane są na 5 mld złotych rocznie?
 
Kobiety nie wiedzą, jak utrzymać mięśnie dna miednicy w dobrej kondycji, która praktycznie w 100% cofa objawy pierwszego stopnia wysiłkowego nietrzymania moczu i zapobiega jego wystąpieniu. Projekt Ciałoterapia daje proste i skuteczne rozwiązania. W przedsięwzięciach z zakresu profilaktyki zdrowotnej uczestniczę od lat. Największym był ogólnopolski, bezpłatny pomiar ciśnienia tętniczego krwi współorganizowany przez Stowarzyszenie na Rzecz Promocji Zdrowia, którego jestem prezesem zarządu. Dzięki hojności sponsorującej projekt firmy ubezpieczeniowej przebadaliśmy podczas dwóch wakacyjnych miesięcy 1 mln 200 tysięcy osób. Skierowaliśmy do dalszej diagnostyki tysiące osób, poprawiając jakość i długość ich życia.
 
Troska o kobiecość w każdym wieku
Może nawet w XXI wieku znajdzie się sponsor, odpowiedzialny i niepozbawiony empatii Partner, dla którego ważna będzie profilaktyka wysiłkowego nietrzymania moczu oraz promocja kobiecości bez ograniczeń niezależnie od wieku? To ważne, gdyż aktywne zawodowo są już 4 pokolenia kobiet, a długość życia wzrasta. Zapraszamy do kontaktu.
 
Mocną stroną projektu jest połączenie wiedzy medycznej z psychologią, seksuologią, fizjoterapią uroginekologiczną i aktywnością fizyczną. Skala zainteresowania mediów po premierze książki „Ciałoterapia” jest dowodem zapotrzebowania na pozytywną edukację zdrowotną. Co więcej daje gwarancję na szeroką mediatyzację projektu oraz zbudowanie korzystnego wizerunku Sponsora i Ekspertów Ciałoterapii. Odbiór przeprowadzonych dotąd warsztatów przez jego uczestniczki był zawsze bardzo satysfakcjonujący, a jego tematyka oceniana jako bardzo ważna i całkowicie dotąd pomijana. Uświadomienie kobietom jak dla ich komfortu i zdrowia ważne są mięśnie dna miednicy zajmuje kilka godzin warsztatów. W tym czasie możliwa jest ocena funkcji mięśni, która dzięki zastosowaniu specjalnych urządzeń jest przeprowadzana w ubraniu.
Kobiety uprawiające sporty, po porodzie drogami natury i w okresie przekwitania dzięki projektowi uzyskają bezcenną pomoc. Aby chęć wprowadzenia codziennych ćwiczeń mięśni dna miednicy i zdrowych nawyków nie pozostała tylko intencją, przez trzy miesiące po warsztatach zapewnimy wsparcie specjalistów poprzez aplikacje na portalu ciałoterapia.com. Wzmocnienie przekazu za pomocą internetu zapewni kontynuację projektu w sieci i pomoże włączyć w jego zakres kolejnych zagadnień pozytywnej edukacji zdrowotnej.
 
Pracę u podstaw możemy zacząć już teraz. Zapraszamy lekarzy i fizjoterapeutów do grona Ekspertów Ciałoterapii poprzez udział w szkoleniu z zakresu profilaktyki, diagnostyki i leczenia wysiłkowego nietrzymania moczu oraz ćwiczeń mięśni dna miednicy. Więcej informacji na www.ciałoterapia.com.
 
Ciałoterapia jest w zasięgu każdej z nas!



Ostatnio opublikowane artykuły w kategorii Kultura i nauka:

Influencerka

Do napisania tego tekstu skłoniła mnie taka oto informacja: „nasza 15-letnia córka całkiem nieźle się urządziła, jest influencerką, ma 160 tys. followersów i od samych tylko firm kosmetycznych co tydzień dostaje parotysięczne prezenty, byle by tylko tą, a nie inną szminką przed kamerką usmarowała sobie usta". Zacząłem drążyć temat i okazało się, że aby dziś stać się autorytetem dla 160 tysięcy nastolatków, należy najpierw przez parę lat coś trenować, na przykład taniec albo pływanie, a gdy już się znudzi, zacząć gwałtownie odrabiać zaległości imprezowe, by wreszcie z pomocą rodziców przestać ćpać i skończyć szkołę podstawową - podziwu godny sukces!!!

Czysta Wisła - Why Not

Pandemia pokazała jasno, jak negatywny wpływ na planetę ma globalna gospodarka. Przyszedł czas walki o poprawę warunków naszego wspólnego środowiska naturalnego. Jako Fundacja Why Not chcemy aktywnie się w nią włączyć. Stąd projekt związany z Wisłą, największą dziką (nieuregulowaną) rzeką w Europie. Najwyższy czas, by rozpocząć systematyczne działania, dążące do poprawy czystości jej wód. 

Czysta Wisła - Why Not - Dr hab. Andrzej Woźnica

Celem wyprawy było przyjrzenie się całej Wiśle i zebranie danych na temat jakości i ilości wód na całym jej przebiegu. Obecnie woda z rzeki jest pobierana i badana tylko w ok. 20 stałych punktach, ale my w trakcie spływu, w ramach akcji „Czysta Wisła – Why Not”, analizowaliśmy ją co kilometr na jej całej ok. 1000-kilometrowej długości. Już po przepłynięciu pierwszych odcinków naukowcy zauważyli sterty śmieci. Zaobserwowaliśmy niesamowitą ilość plastiku wyrzuconego w różnych miejscach. ♦

Czysta Wisła - Why Not - Dr hab. Damian Absalon

Nasze badania są unikatowe, ponieważ jesteśmy w stanie zatrzymać rzekę w jednym kadrze, w krótkim czasie. Ich idea jest taka, że chcemy pokazać hot spoty, czyli miejsca najbardziej zagrożone i zanieczyszczone. Czasami na punktach monitoringowych nie widać, kto jest odpowiedzialny za to, że na danym odcinku rzeki jakość wody jest taka kiepska. ♦ 

Czysta Wisła - Why Not - Agnieszka Sotoła

Akcja „Czysta Wisła - Why Not” od razu mnie zainteresowała. Czemu? Po okresie pandemicznej izolacji wreszcie coś się dzieje, mamy szansę na spotkania towarzyskie, a ja lubię ludzi! Do tego bliska mi jest kwestia ochrony środowiska i jestem przekonana, że trzeba o tym mówić głośno i na wiele sposobów. Aneta Sotoła była uprzejma stworzyć ze mną team, nie tylko rodzinny i zawodowy, ale też kajakowy. W oczekiwaniu na godzinę „zero” przyglądałyśmy się prognozie pogody — pełne optymizmu, bo w końcu poniedziałek był skąpany w słońcu. O 3:30 ze snu wyrwał mnie dźwięk budzika, otworzyłam oczy i byłam pewna, że śnię. Strugi deszczu za oknem i pytanie — co dalej... Kawa i decyzja. Mamy plan, działamy! I tak w ulewnym deszczu, zaczynając po godz. 4 (dodam w nocy!), przepłynęłyśmy najdłuższy odcinek — 27 km. Było fantastycznie i piszemy się na kolejne takie lub inne akcje! ♦