Czarne chmury

Autor: bp Tadeusz Pieronek

Kategoria: Kultura i nauka Artykuł opublikowano w CX News nr 3/37/2011

Mamy prawo uważać zjawiska atmosferyczne za swego rodzaju znaki, zwiastujące przewidywalną przyszłość. Kierunek wiatru, układ i rodzaj chmur, temperatura, wilgotność powietrza pozwalają snuć przypuszczenia, że czeka nas słoneczny dzień lub zachmurzenie, mgła, słota, czy nawet gwałtowne załamanie pogody, deszcz, burza, grad, zimno czy śnieg i mróz. Jesteśmy w stanie to obserwować i z dużym prawdopodobieństwem, a nawet z pewnością przewidywać, co się wydarzy.
 
Swego czasu wydawało się, że człowiek może zapanować nad siłami natury, które powodują te zjawiska. Niewątpliwie, na małą skalę jest to możliwe, ale ujarzmienie żywiołów jeszcze nigdy się nie udało i dotąd stanowi poważny problem.
 
Jest to sprawa istotna także w życiu duchowym człowieka, zależnym nie od żywiołów, ale od podobnych do nich zjawisk sił wewnętrznych, które w nim działają. Obserwując siebie samych, tego co się w nas dzieje, w naszych myślach, reakcjach na rozmaite zdarzenia, przyglądając się naszym radościom i lękom, czarnym chmurom przysłaniającym radość życia, jesteśmy w stanie przewidzieć w jakim będziemy nastroju, czy poradzimy sobie z tym co nas czeka, czy będziemy na tyle silni, by przejść przez czekające nas próby.
 
Tak jak przed katastrofami powodowanymi przez żywioły, możemy się uchronić regulując rzeki, umieszczając piorunochrony, chroniąc budynki przed gwałtownym wiatrem i ogniem, tak również w sferze psychicznej, duchowej, można się zabezpieczyć unikając pośpiechu, działania na oślep, niestałości i niedbalstwa, bo to są główne wady, sprzeciwiające się mądrości. Mądry człowiek łatwo przewiduje przyszłość i gotów jest podjąć jej wyzwania.



Ostatnio opublikowane artykuły w kategorii Kultura i nauka:

Wirus, patogen, antygen. Czyli jak Natura komplikuje testy antygenowe

Trudno zaakceptować, że coś tak znikomego jak wirus, rzuci świat na kolana, osiągając mistrzostwo w zakaźności: obleciał kulę ziemską, przemierzył południki i równoleżniki, odwiedził przedszkola i emerytów oraz zmusił nas do zabawy w kotka i myszkę.

Panta rei

Długie wieczory, pogoda i ogólna sytuacja skłoniły mnie do zadumy. Tym razem nad tym, jak słowa zmieniają znaczenie wraz z upływem czasu. Ludzie uczeni nazywają to dryfem semantycznym. Podryfujmy zatem przez chwilę wspólnie. Zacznijmy od Józefa Ignacego Kraszewskiego, który główną bohaterkę „Starej Baśni” nazwał Dziwą. Dzisiaj facet, który tak zwróciłby się do kobiety, zapewne ryzykowałby kilka razów „z liścia”. A przecież by zostać Dziwą, kobieta musiała odznaczać się nie byle jakimi przymiotami ciała i ducha! Dlaczego dzisiaj to słowo stało się wulgaryzmem? Zapewne przez skojarzenie z podobnie brzmiącą „dziwką”, wywodzącą się wszak ze starosłowiańskiego děvъka (dziewczyna). A, że nieszczęsna Dziwa pochodzi od zupełnie innego, również starosłowiańskiego słowa divъ (podziw, zachwyt, zdumienie), nikogo już dziś nie rusza.

Proroctwa się spełniają, czyli felieton antyklerykalny

Św. Paweł (prywatnie mój ulubiony Apostoł) w jednym ze swoich listów napisał znamienne słowa: „Niech przeto ten, komu się zdaje, że stoi, baczy, aby nie upadł” (1 Kor. 10,12). Wracają one do mnie po tym niezwykłym i zaskakującym 2020 r., który szczęśliwie mamy już za sobą. Roku, który miał być ciekawszy od poprzednich, w którym mieliśmy być cały czas piękni, młodzi i bogaci. Wydawało się, że stoimy na twardym, a tymczasem szybko wszyscy upadliśmy. 

Marchewka

Czytam, że jest ogłoszony konkurs. Konkurs typu „nie kij a marchewka”. Chodzi o to, że w czasie pandemii wprowadzono mnóstwo obostrzeń. Za niestosowanie się do nich, grożą kary. 

„Strategie leczenia jaskry” – długo oczekiwana książka na polskim rynku wydawniczym

Właśnie ukazała się na rynku monografia „Strategie leczenia jaskry”. Książka ta powstała na bazie wieloletniego doświadczenia specjalistów z dwóch wiodących ośrodków okulistycznych w leczeniu jaskry w Polsce i uznawanych na świecie.