Lucy, jesteś piękna...

Autor: Zbigniew Mazgaj

Kategoria: Kultura i nauka Artykuł opublikowano w CX News nr 4/30/2009

Wielce Szanowni Państwo!


W roku Pańskim 1995 Chińczykom udało się odkopać skamielinę opierzonego dinozaura, nazwanego potem Sinosauropteryx, czyli „opierzony chiński jaszczur”. Z początku nikt im nie uwierzył, ale otwarcie znalezisk dla „ludzi Zachodu” i następne odkrycia potwierdziły to, co niejaki Thomas Henry Huxley, znany pod ksywą Buldog Darwina, przewidział już w 1868 roku: ptaki są spokrewnione z teropodami, drapieżnymi dwunożnymi dinozaurami. Zapanowała istna euforia. Niektórzy paleontolodzy ogłosili nawet światu, że tyranozaur był przerośniętym kurczakiem! Nie przeczę, potrząsający opierzonym kuperkiem T.rex wyglądałby uroczo, ale...
Przypomniało mi to sytuację z lat siedemdziesiątych ubiegłego stulecia, kiedy to inni paleontolodzy odkopali w Etiopii australopiteczkę, która wywarła na nich takie wrażenie, że nadali jej dwoje imion: Lucy (pod wpływem piosenki Beatlesów Lucy in the Sky with Diamonds), Dinkenesh (co oznacza jesteś piękna w języku amharskim). Jakby na to nie patrzeć, Lucy musiała mieć sex appeal co się zowie! Mimo swych 3 milionów lat rozpaliła żądze do tego stopnia, że do Afryki pociągnęły całe zastępy badaczy, zaś prasa relacjonowała ich peregrynacje z zapałem godnym romansów z wyższych sfer. Pewne rzeczy nie zmieniły się od pliocenu. Na szczęście.
Dzięki temu ja, naonczas student, mogłem przeczytać w Problemach artykuł opisujący w szczegółach aparycję, tryb życia, długie piesze wędrówki po sawannie i zdrową, wegetariańską dietę Paranthropus boisei. Zupełnie jakbym przy tym był, a przecież autor miał do dyspozycji tylko skamieniałości... Przyznaję, byłem pod wrażeniem! Do czasu, kiedy natrafiłem na inny artykuł, z którego wynikało, że wszystkie te rewelacje wysnuto na podstawie kilku zębów i fragmentu czaszki. Cóż, od tamtej pory stałem się cokolwiek sceptyczny. Nie to, żebym kogoś krytykował! Przecież stawianie i weryfikacja hipotez jest solą nauki. Chodzi o tę nieszczęsną weryfikację właśnie.
W nauce każda, nawet najbardziej szalona teoria jest uprawniona, w końcu obowiązek jej udowodnienia spoczywa na autorze. W realu, Moiściewy, jest zupełnie inaczej. Różnej maści politycy, urzędnicy i dziennikarze głoszą tezy absolutne na podstawie niepełnych lub niesprawdzonych przesłanek, nie zaprzątając sobie głów takimi drobiazgami jak prawda czy przewidywanie skutków wypowiedzi. To obrzucony błotem ma udowodnić, że nie jest wielbłądem. Ba! Im bardziej agresywny i impertynencki jest atak, tym większym mirem w narodzie cieszy się potwarca, zaś żurnaliści, zacierając ręce, podgrzewają atmosferę i prowokują następne pyskówki. A spróbuj zaprotestować! Dowiesz się, że to wściekły atak, ograniczający wolność słowa, prasy i sumienia. Ty zaś jesteś burą suką lub wykształciuchem jeszcze nie w kamaszach, nasłanym przez agenturę i szarą sieć układów. W najlepszym wypadku.


I my, naród, się na to godzimy! Któż jest temu winien? To już wywiodłem akuratnie w poprzednim felietonie: niejaki Friedrich Wilhelm Viktor Albert von Preußen, który...


Życzę Państwu Wesołych Świąt, ze szczyptą zdrowego sceptycyzmu.

Z.M.



Ostatnio opublikowane artykuły w kategorii Kultura i nauka:

Odra - temat tabu?

FUNDACJA WHY NOT to grupa osób, która od listopada 2020 roku chce w sposób zorganizowany nieść POMOC, nieograniczoną szablonami, układami, granicami, przyzwyczajeniami. Rok 2020 był zaskakujący, zmieniający świat i społeczeństwa. Wirus SARS-CoV-2 szalał z niespotykaną siłą, dewastując życie na całym świecie. Rok 2022 to rozpoczęcie militarnej napaści na Ukrainę wywołującej ogólnoświatowy kryzys energetyczny. Nie zapominamy o ciągłym niszczeniu środowiska naturalnego przez rozwijający się przemysł. Chcemy POMAGAĆ! Wiemy, że tej pomocy będzie potrzebował niejeden z nas, a także środowisko naturalne. Dlatego w tym artykule chciałbym się skupić na naszych projektach środowiskowych. To, że ochrona środowiska naturalnego w Polsce jest tematem ze wszech miar trudnym, wie każdy z nas. Odczuwamy to na „własnej skórze”. Moim zdaniem, powodów takiego stanu jest mnóstwo: brak pomysłu na czystą Polskę, brak realnych programów ochrony środowiska naturalnego, rabunkowa gospodarka wydobywcza, słabo kontrolowany rozwój przemysłu, brutalna wycinka drzew (nawet w parkach narodowych), populizm, brak środków finansowych na ochronę środowiska (ale, czy na pewno?). Można by tak wymieniać bez końca…

Człowiek renesansu, dżentelmen polskiej okulistyki. Wspomnienie prof. Józefa Kałużnego

Krzysztof Smolarski: Profesor Tadeusz Krwawicz ma swoją ulicę w Lublinie, a ostatnio skwerem uhonorowano, jako chyba drugiego w historii, polskiego okulistę prof. Józefa Kałużnego. To znaczy, że Ojciec był w Bydgoszczy ważną osobą i to nie tylko przez wzgląd na okulistykę.
Bartłomiej Kałużny: To prawda. Myślę, że duże znaczenie miało też to, że był mocno zaangażowany w rozwój Collegium Medicum im. Ludwika Rydygiera (wtedy Akademii Medycznej) w Bydgoszczy. W uczelni pełnił funkcje prodziekana, później dziekana, aż w końcu przez dwie kadencje był rektorem. Z pewnością z punktu widzenia miasta była to bardzo ważna część działalności. Druga rzecz, to fakt, że Ojciec był niewątpliwie osobą towarzyską i lubianą. Nadal wielu Jego dawnych kolegów i przyjaciół pełni różne funkcje w mieście i działa na bydgoskich uczelniach. 

Mam krew w głowie. Cykl felietonów

Mam krew w głowie. Tak o tym mówię. Na co moja terapeutka: „Co pan opowiada – wszyscy mają krew w głowie. Proszę mówić, mam krwiaka. To robi wrażenie.” Tak. Po wylewie – mój był krwotoczny – mam krew w głowie. To znaczy mam krwiaka. Byłem już dwa razy na tomografii i on tam dalej jest. Na razie się nie zmniejsza. Nie mogę latać samolotem, jeździć na nartach, ani chodzić po górach. Czyli z przyjemności została mi jazda samochodem (całe szczęście!). Jak napisałem powyżej mam terapeutkę, jeszcze mam logopedkę i chodzę czasami do psychiatry. Czyli zamiast latania samolotem mam terapeutkę, zamiast jazdy na nartach mam logopedkę, a zamiast chodzenia po górach mam wizyty u psychiatry. 

Nasz brat kryzys… Cykl felietonów

W czasach PRL-u, czyli wieki temu, był taki szkolny żart, od którego mój nauczyciel historii lubił zaczynać odpytywanie: w Egipcie było dwóch braci, jeden Ramzes, drugi Kryzys. Ramzes umarł, Kryzys żyje – kończył, a ironiczny (choć i dobrotliwy) uśmiech zapowiadał, że to jednak nie koniec. Klasa w ryk, ale śmiech urywał się, kiedy jakiś nieszczęśnik usłyszał swoje nazwisko i musiał się gimnastykować. A jak łatwo się domyślić ten prawdziwy, peerelowski kryzys nie robił sobie nic ani z naszych śmiechów, ani z męki przepytywanych. W tamtych czasach kryzys wydawał się zjawiskiem (niczym Lenin) „wiecznie żywym”. 

Wielce Szanowni Państwo!

W czasach PRL-u, czyli wieki temu, był taki szkolny żart, od którego mój nauczyciel historii lubił zaczynać odpytywanie: w Egipcie było dwóch braci, jeden Ramzes, drugi Kryzys. Ramzes umarł, Kryzys żyje – kończył, a ironiczny (choć i dobrotliwy) uśmiech zapowiadał, że to jednak nie koniec. Klasa w ryk, ale śmiech urywał się, kiedy jakiś nieszczęśnik usłyszał swoje nazwisko i musiał się gimnastykować. A jak łatwo się domyślić ten prawdziwy, peerelowski kryzys nie robił sobie nic ani z naszych śmiechów, ani z męki przepytywanych. W tamtych czasach kryzys wydawał się zjawiskiem (niczym Lenin) „wiecznie żywym”.