O Biskupie Tadeuszu Pieronku kilka słów - Odważny

Autor: Krzysztof Smolarski

Kategoria: Kultura i nauka Artykuł opublikowano w CX News nr 1/64/2019

W Wigilię Bożego Narodzenia 2010 roku, Biskup Tadeusz Pieronek zgodził się napisać kilka słów do CX Newsa i tak to się potoczyło. Od tamtej pory przez blisko dziesięć lat powstało ponad 40 przeróżnych felietonów Jego autorstwa. W każdym tekście Biskupa było coś, co zmuszało do głębszej refleksji. Nie bał się trudnych tematów.

Pisał o demokracji: (…) czy nie byłoby lepiej popracować nad samą demokracją, by ustalić czy, jak to było dawniej obowiązuje w niej zasada większości, czy jak to jest dziś, że zajmuje się ona prawie wyłącznie ochroną mniejszości? A może przy dobrej woli da się pogodzić oba te poglądy i praktyki?(…). 

O ideach: (…) wielkie rewolucje nie zmieniły świata, bo zaczynały od wycinania w pień swych przeciwników. Głosiły wolność, ale dawały ją jednym, a odbierały drugim (…).

I o medycynie: (…) nigdy jednak człowiek nie może być zastąpiony przez technikę, bo technika nie ma duszy, nie ma tego, co stanowi o wielkości człowieka, który jako jeden i jedyny może nawiązać ludzki kontakt z drugim człowiekiem, a dla każdego chorego właśnie ta relacja jest najważniejsza (…).

Biskup Tadeusz Pieronek /prywatny zbiór K.Jasiński 

Pozostała nam nadzieja, że dzięki Jego obecności na łamach CX Newsa staliśmy się może trochę lepsi. Przez te lata Biskup Tadeusz był dla nas osobą bardzo bliską, uczestniczył w najważniejszych dla nas wydarzeniach, a my po prostu naiwnie myśleliśmy, że tak będzie zawsze. 



Ostatnio opublikowane artykuły w kategorii Kultura i nauka:

Influencerka

Do napisania tego tekstu skłoniła mnie taka oto informacja: „nasza 15-letnia córka całkiem nieźle się urządziła, jest influencerką, ma 160 tys. followersów i od samych tylko firm kosmetycznych co tydzień dostaje parotysięczne prezenty, byle by tylko tą, a nie inną szminką przed kamerką usmarowała sobie usta". Zacząłem drążyć temat i okazało się, że aby dziś stać się autorytetem dla 160 tysięcy nastolatków, należy najpierw przez parę lat coś trenować, na przykład taniec albo pływanie, a gdy już się znudzi, zacząć gwałtownie odrabiać zaległości imprezowe, by wreszcie z pomocą rodziców przestać ćpać i skończyć szkołę podstawową - podziwu godny sukces!!!

Czysta Wisła - Why Not

Pandemia pokazała jasno, jak negatywny wpływ na planetę ma globalna gospodarka. Przyszedł czas walki o poprawę warunków naszego wspólnego środowiska naturalnego. Jako Fundacja Why Not chcemy aktywnie się w nią włączyć. Stąd projekt związany z Wisłą, największą dziką (nieuregulowaną) rzeką w Europie. Najwyższy czas, by rozpocząć systematyczne działania, dążące do poprawy czystości jej wód. 

Czysta Wisła - Why Not - Dr hab. Andrzej Woźnica

Celem wyprawy było przyjrzenie się całej Wiśle i zebranie danych na temat jakości i ilości wód na całym jej przebiegu. Obecnie woda z rzeki jest pobierana i badana tylko w ok. 20 stałych punktach, ale my w trakcie spływu, w ramach akcji „Czysta Wisła – Why Not”, analizowaliśmy ją co kilometr na jej całej ok. 1000-kilometrowej długości. Już po przepłynięciu pierwszych odcinków naukowcy zauważyli sterty śmieci. Zaobserwowaliśmy niesamowitą ilość plastiku wyrzuconego w różnych miejscach. ♦

Czysta Wisła - Why Not - Dr hab. Damian Absalon

Nasze badania są unikatowe, ponieważ jesteśmy w stanie zatrzymać rzekę w jednym kadrze, w krótkim czasie. Ich idea jest taka, że chcemy pokazać hot spoty, czyli miejsca najbardziej zagrożone i zanieczyszczone. Czasami na punktach monitoringowych nie widać, kto jest odpowiedzialny za to, że na danym odcinku rzeki jakość wody jest taka kiepska. ♦ 

Czysta Wisła - Why Not - Agnieszka Sotoła

Akcja „Czysta Wisła - Why Not” od razu mnie zainteresowała. Czemu? Po okresie pandemicznej izolacji wreszcie coś się dzieje, mamy szansę na spotkania towarzyskie, a ja lubię ludzi! Do tego bliska mi jest kwestia ochrony środowiska i jestem przekonana, że trzeba o tym mówić głośno i na wiele sposobów. Aneta Sotoła była uprzejma stworzyć ze mną team, nie tylko rodzinny i zawodowy, ale też kajakowy. W oczekiwaniu na godzinę „zero” przyglądałyśmy się prognozie pogody — pełne optymizmu, bo w końcu poniedziałek był skąpany w słońcu. O 3:30 ze snu wyrwał mnie dźwięk budzika, otworzyłam oczy i byłam pewna, że śnię. Strugi deszczu za oknem i pytanie — co dalej... Kawa i decyzja. Mamy plan, działamy! I tak w ulewnym deszczu, zaczynając po godz. 4 (dodam w nocy!), przepłynęłyśmy najdłuższy odcinek — 27 km. Było fantastycznie i piszemy się na kolejne takie lub inne akcje! ♦