„Obraz w pigułce” wraca do Krakowa

Autor: dr hab. Marcin Kowalik

Kategoria: Kultura i nauka Artykuł opublikowano w CX News nr 1/61/2018

„Obraz w pigułce" jest to projekt artystyczno-charytatywny, którego celem jest tworzenie obrazów dla szpitali dziecięcych. Nie jest to jednak klasyczna „produkcja” obrazów, natomiast proces ich powstawania jest bardzo interesujący.

Choć inicjatywa zrodziła się w krakowskim Szpitalu św. Ludwika to zawędrowała już m.in. do Gdańska czy Warszawy. Przede wszystkim najważniejsza jest inspiracja. Aby powstał obraz potrzebna jest wena, wizja, projekt. Ten etap powstawania naszych obrazów oddaliśmy małym pacjentom, ponieważ ich dziecięca fantazja pełna jest nietypowych rozwiązań. Zaczynamy od warsztatów w szpitalu, na których dzieci tworzą prace na zadany temat (np. ogród, podwodny świat, kosmos). Pomimo tego, że efektem docelowym ma być obraz malowany farbami na płótnie, dzieci na warsztatach tworzą przestrzenne obiekty/moduły z plasteliny! Obiekty powstają na specjalnie przygotowanych, kwadratowych tekturkach o wymiarach 20x20 cm, dlaczego? O tym później.

Istotną funkcję w projekcie pełnią wolontariusze, którzy na tym etapie opiekując się dziećmi, pomagają im zrealizować plastelinowe wizje. Pomagać może każdy. Oprócz studentów uczelni artystycznych oraz pracowników sponsora danej edycji, możemy liczyć na stałych wolontariuszy, którzy zawsze wspierają nasz projekt swoja obecnością.

Fot. 1. Warsztaty WYPRAWA NA BIEGUN, z polarnikiem Markiem   Kamińskim, na oddziale nefrologi UCK Gdańsk
Kolejnym krokiem jest malowanie obrazu. W pracowni malarskiej na Akademii Sztuk Pięknych, wolontariusze pod okiem inicjatora akcji, malarza dr. hab. Marcina Kowalika, spotykają się, aby przenieść dziecięce, plastelinowe rzeźby na płótno. Szczególnie ważną rolę, mając na uwadze wkład twórczy, pełnią pracownicy firmy sponsorującej projekt. Wielokrotnie są to amatorzy, którzy nigdy nie mieli pędzla w ręku lub osoby, które w głębi duszy zawsze były artystami, lecz dotychczas nie miały okazji uzewnętrznić swojej pasji. Wnoszą one do obrazu świeże spojrzenie i ciekawe rozwiązania plastyczne. Każdy z nich „wmalowuje” jeden z modułów przygotowanych przez dzieci na specjalnie rozrysowaną na płótnie siatkę perspektywiczną. Kwadratowa tekturka z przestrzenną pracą zmienia się w perspektywie w płaski, acz iluzyjny fragment obrazu. Wolontariusze malują do czasu, aż całe płótno zostanie zapełnione. Wszystkie prace małych pacjentów zostają rozmieszczone na obrazie. Oprócz tajników perspektywy, malarze dowiadują się jak poprowadzić światło w obrazie oraz w jaki sposób posługiwać się kolorem. Na koniec malowania wkracza profesjonalista, dr hab. Marcin Kowalik, scalając cały obraz. Podczas swojej pracy stara się nie zgubić szczegółów stworzonych przez dzieci, jak i inwencji twórczej wolontariuszy-malarzy, amatorów.

Gotowe dzieło wraca do szpitala, gdzie na uroczystym wernisażu zostaje odsłonięte i przekazane szpitalowi i dzieciom. Dziełom zawsze towarzyszy plansza przedstawiająca dokumentację procesu powstawania danego obrazu. Dzięki naszej działalności dzieci mogą oderwać się od smutnej rzeczywistości choroby i zająć się tworzeniem rzeczy ważnej. Nie musimy na siłę pocieszać dzieci i mówić im, że wszystko będzie dobrze. Misja zaprojektowania prawdziwego obrazu, który zobaczą tysiące osób jest silniejsza niż ból oraz smutek związany z chorobą. Wolontariusze odkrywają w jak prosty, przyjemny i ciekawy sposób mogą integrować się społecznie, czy też jak w niebanalny sposób otwierać się na innych.
 
 Fot. 2. Malowanie obrazu OGRÓD w pracowni ASP Kraków
 
Na wiosnę rozpoczynamy nowy sezon, zaczynając od Szpitala Dziecięcego w Krakowskim Prokocimiu. Czekamy na zgłoszenia sponsorów gotowych poświęcić środki, jak i odrobinę czasu na stworzenie wielkoformatowego dzieła, które zawiśnie w holu jednego z oddziałów.



Ostatnio opublikowane artykuły w kategorii Kultura i nauka:

Demokracja

Klejstenesowi do głowy nie przyszło, że za 2500 lat demokracja, której był ojcem chrzestnym, wciąż będzie najbardziej pożądanym ustrojem na świecie. W wydaniu ateńskim prawo głosu mieli tylko mężczyźni powyżej 18 roku życia, czyli ok. jednej czwartej mieszkańców. Dzisiaj byłaby to demokracja a’la Korwin-Mikke, od lat postulujący odebranie kobietom praw wyborczych. W międzyczasie Eklezję, gdzie podejmowano publicznie najważniejsze decyzje, zastąpiły parlamenty, a tam w naszym imieniu decyzje podejmują wybrańcy narodu - krok w stronę oligarchii? Jednym z fundamentów dzisiejszej demokracji przedstawicielskiej jest monteskiuszowska zasada trójpodziału władzy. Władza ustawodawcza, wykonawcza i sądownicza MUSZĄ pozostać od siebie niezależne. Stany Zjednoczone jako pierwsze zapisały tę zasadę w konstytucji. Niespotykana wcześniej koncentracja kapitału, Internet, rozwój mediów (szczególnie mediów społecznościowych) dając nieograniczony dostęp do informacji, niestety nie gwarantują systemu ich walidacji. Otwiera to rządzącym i oligarchom różnorakie możliwości do manipulacji i szerzenia mitów, ale również do korupcji politycznej - zgodnie z rzymską zasadą „divide et impera”. Pomagają w tym coraz doskonalsze algorytmy, zamykając nas w „bańce informacyjnej”, podpowiadają nam treści zgodne z naszymi  przekonaniami i odcinają od odmiennego punktu widzenia. Paradoksalnie „im bardziej klikasz, tym bardziej jesteś zamknięty”.

Zza kulis. Felieton postpandemiczny. Prawie!

Jeszcze całkiem niedawno pojęcie lockdownu zdawało się być abstrakcyjnym, niewielu o nim słyszało, a jeszcze mniej doświadczyło. Aż przyszedł marzec 2020! Niemalże z dnia na dzień musieliśmy odrobić lekcję ekonomii: wszyscy i od razu w wersji hardcorowej. Liczę jednak, że okres restrykcyjnych obostrzeń już za nami. Teatr Bagatela gra na pełnych obrotach przy komplecie widowni. Szanowna Publiczność tęskniła za sztuką, której może doświadczać bezpośrednio i jest to mocno krzepiąca konstatacja.

Gaduławka. Cykl felietonów

W Krakowie na Kazimierzu ustawiono Gaduławkę. Jest to ławka, jak sama nazwa wskazuje, do gadania. Inicjatorzy tego pomysłu tłumaczą, że ławka jest głównie, jak to się teraz ładnie mówi, dedykowana ludziom starszym i samotnym. Napis na ławce zachęca: „Jeśli masz ochotę na rozmowę, usiądź na tej ławce i poczekaj, aż się ktoś dołączy”. I nic więcej. Nie ma określonego czasu wyczekiwania ani tematu rozmowy. I to błąd. Dobrze by było, określić czas oczekiwania. 

Lodówka i telewizor. Cykl felietonów

Ten felieton miał wyglądać całkiem inaczej. Szczerze mówiąc, chciałem wszystkich pocieszyć, że koniec końców, każdy głupi polityczny numer bardziej otwiera ludziom oczy, niż ich usypia. Widać to najlepiej u nas po efektach tzw. Polskiego Ładu. Ale żeby lepiej to zobrazować, opisałem pewne spotkanie sprzed lat, kiedy znajomi Rosjanie tłumaczyli mi, na czym polega praktyka sprawowania władzy metodą „lodówka i telewizor”. I, niestety, historia ostatnich dni dopisała do tego tragiczną glosę. 

Między sztuką figuratywną a nutką abstrakcji. CX ART

Consultronix SA już po raz drugi wsparł młodych artystów. Artur Wieczerzyński i Robert Nawe zostali laureatami organizowanego przez tę firmę konkursu CX ART, a ich obrazy trafiły do tworzonej od paru lat kolekcji sztuki.