Rok w klatce

Autor: ks. Kazimierz Sowa

Kategoria: Kultura i nauka Artykuł opublikowano w CX News nr 2/70/2021

Przyzwyczailiśmy się do tego nowego świata. Wszystko (albo prawie wszystko) zdalnie i na odległość. Z pokoju, kuchni, a jak trzeba to i z łazienki. W pidżamie, kapciach lub T-shircie. Za to o każdej porze dnia, a czasem i nocy. Tak wygląda nowe życie w nowych, pandemicznych czasach. Nawet tak tradycyjne i konserwatywne instytucje jak Kościół, czy dziedziny życia jak sztuka, nie mówiąc już o nauce, przeniosły się z konieczności do świata on-line. No i co? Podoba wam się ta nowa klatka w jakiej nas zamknięto? Po roku coraz częściej słychać, że mamy już tego dość. Człowiek, będąc ze swej natury istotą społeczną (a co tam, napiszmy wprost: stadną!), potrzebuje żywego i bezpośredniego kontaktu z innymi. Tak wiem, wcześniej wielokrotnie narzekaliśmy, że tych spotkań i nasiadówek za dużo, że czasem są tylko po to, żeby się odbyły i został ślad w kalendarzu. A z drugiej strony przecież po każdym z nich był czas na pogadanie „na offie”, wypicie kawy z kolegami, pożartowanie, czy ustalenie jak najbardziej poważnych planów na przyszłość. I tego właśnie od ponad roku najbardziej nam (a przynajmniej mnie) brakuje! Człowiek w klatce zaczyna się zwyczajnie dusić. I nie chodzi tu o przysłowiowy brak tlenu, raczej o stłamszenie w sobie wszystkiego, co do tej pory mnie określało w relacjach z innymi. 

Tak, pandemia dając nam możliwości uczestniczenia w tysiącu wirtualnych spotkań, a także konsultacjach naszych pomysłów i spraw on-line z ludźmi dosłownie na całym świecie, pozbawiła nas okazji do relacji bezpośrednich, które często są kluczowe nie tylko w sensie poznawczym, ale nawet biznesowym, a czasem i duchowym. Ten ostatni wymiar uświadomiła mi pewna starsza pani, która zawitała niedawno po mszy do zakrystii. - Przyszłam się przywitać na nowo! - oznajmiła, a potem wypaliła z grubej rury: - Nie wiem, czy będziecie mówili tak piękne kazania jak ten jeden ksiądz z Internetu. Nie wiem też, czy organista będzie tak ładnie grał i śpiewał jak dominikańska schola. Wiem natomiast, że słuchając was znowu z bliska zawsze będę mogła pokiwać lub pokręcić głową. No i żywy człowiek jest na wyciągnięcie ręki! Po czym majestatycznym gestem pokazała kartę z potwierdzonym przyjęciem antycovidowej szczepionki, dodając jednocześnie z przekąsem: - Nie wiem, co mi tam wszczepili, ale choćby tylko po to, żeby wyjść z domu, warto było! Przyznam, było w tym coś bardzo pouczającego: mądrzy ludzie wiedzą, jakie spustoszenie robi COVID, dlatego zwyczajnie się go boją i często gotowi są poddać się wszelkim obostrzeniom. Ale jednocześnie mają niezwykłą chęć powrotu do normalności - tego, co było kiedyś czymś zwyczajnym, do tych codziennych relacji. Zastanawiamy się czasem, czy życie po pandemii będzie inne, a właściwie, na ile się zmieni. Co wyniesiemy z czasów izolacji i ograniczeń? Czego się nauczyliśmy? Dziś jeszcze za wcześnie na udzielenie definitywnej odpowiedzi. Zresztą niech się tym zajmą socjolodzy, psycholodzy społeczni, może także duchowni a na pewno eksperci od relacji. Jedno jest pewne – po raz kolejny okazało się, że życie w klatce dla nikogo nie jest marzeniem! I to niezależnie, czy klatka jest złota, czy zamyka się w świecie on-line. ♦



Ostatnio opublikowane artykuły w kategorii Kultura i nauka:

CX Art - Tworzymy Galerię Młodej Sztuki

Pandemia trwa już drugi rok i dla niektórych środowisk jest katastrofalna w skutkach. Ucierpiała cała branża około turystyczna, wystawiennicza, ale też np. producenci pasz. Okazuje się, że ponad 40% kurczaków było kupowanych przez restauracje – restauracje stanęły, co pociągnęło w dół także producentów karm dla zwierząt. Takie przykłady można by mnożyć. Jedną z najbardziej dotkniętych lockdownem grup są artyści i oczywiście nie mam na myśli Zenka M., bo... nie, Maryli R., bo jej bieda w oczy nie zajrzy, czy artystów serialowych - ci mają się lepiej niż przed pandemią. 

CX Art - Tworzymy Galerię Młodej Sztuki - Dr hab. Marcin Kowalik

Idea wsparcia młodych artystów narodziła się około rok temu. Stopniowo ewoluowała, by wreszcie przyjąć kształt niecodziennego mecenatu. Ma on łączyć ze sobą dwa środowiska: pierwsze - skupione wokół Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie i drugie - biznesowe, reprezentowane przez Consultronix. Naszą wspólną ambicją jest nie tylko wyłuskanie tych najzdolniejszych studentów, lecz także ich szeroka promocja. Wydaje mi się, że rozpoznawalność jest tym, czego właśnie najbardziej brakuje początkującemu artyście. Na tegoroczną, pierwszą zresztą, edycję konkursu wpłynęło dużo wartościowych prac. Jestem przekonany, że podczas kolejnych poznamy jeszcze wiele nietuzinkowych osobistości. Dzięki temu na przestrzeni kilku lat w Krakowie ma szansę powstać Galeria Młodej Sztuki – to bardzo inspirujące. ♦

Zaznacz

Ostatnio wykorzystując komputer łączyłem się z różnymi urzędami usiłując załatwić różne sprawy. A to z ZUS-em, a to z Grodzkim Urzędem Pracy… Dałem na końcu zdania kropeczki, bo jeszcze nie skończyłem załatwiania, więc może jeszcze z jakimś innym urzędem będę się łączył. Nie jestem już najmłodszy, więc nie urodziłem się z umiejętnością klikania. Musiałem ją zdobyć. Nie wiem, jak to się dzieje, że smarkacz, który od ziemi ledwo odrósł już sobie z tym radzi lepiej niż człowiek doświadczony i komputera wyuczony. Fakt, że taki smarkacz rzadko łączy się  z ZUS-em. A może by go tam wpuścić? Ciekawe jak by sobie poradził. 

Aleja podróżników

Nie wszyscy wiedzą, że w Krakowie istnieje Aleja Podróżników, Odkrywców i Zdobywców. Jej twórcom nie chodzi o pamięć o tych, którzy odwiedzili rekordową ilość krajów, lecz o tych których podróże, badania, odkrycia geograficzne oraz wyczyny zdobywcze w górach i na oceanach rozsławiły Polskę, a rodakom przybliżyły obraz świata.