Siedzenie

Autor: Krzysztof Piasecki

Kategoria: Kultura i nauka Artykuł opublikowano w CX News nr 4/54/2015

Chciałbym poświęcić kilka chwil siedzeniu. Nie chodzi mi o tak nazywaną część ciała, tylko o czynność. To bardzo ważna czynność. Dużo ważniejsza niż chodzenie czy stanie. No może jeszcze leżenie budzi podobne emocje. Ale mówi się przecież „punkt widzenia zależy od punktu siedzenia” a nie leżenia. Mówi się: „wiedzą sąsiedzi gdzie kto siedzi”. A sąd? W sądzie trzeba nawet wstać by usłyszeć ile się będzie siedziało. Sąd to dziwne miejsce. Oskarżony bywa skuty, ale łańcuch na szyi ma sędzia. Oskarżony stoi, sędzia siedzi, a ten mówi „wysoki sądzie”. 

Wyjdźmy z sądu przejdźmy do sejmu. Mamy nowy sejm. Pierwszy raz po wojnie w sejmie nie ma lewicy. I pojawił się problem. A wraz z nim awantura. Wszyscy chcą siedzieć po prawej stronie. Niektórzy zgadzają się na środek, ale nikt się nie zgadza na lewą stronę. Przypomina mi się stara anegdota o Wąchocku. Dlaczego w Wąchocku autobusy są szersze niż dłuższe? Bo wszyscy chcą siedzieć przy kierowcy. Dlaczego wszyscy chcą siedzieć przy kierowcy nie wiadomo. Jeśli chodzi o sejm to by nawet było logiczne. Jeśli uznać, że kierowcą naszego autobusu jest rząd to sejm musi siedzieć koło kierowcy. A gdzie jesteśmy my? Doświadczenie wskazuje na to, że my, którzy byliśmy pożądanym elektoratem będziemy już teraz zwykłym narodem. Ale może nam się uda czasem skontrolować bilety. 

Zacząłem się jednak zastanawiać czy można skonstruować taką salę, która ma tylko stronę prawą? Jedyne wyjście to część posłów posadzić tyłem lub zastosować lustra. W lustrze ich lewa ręka będzie prawą, ich tył będzie przodem, a przód tyłem. To się nazywa gabinet luster. Ogólnie Wesołe Miasteczko. I wygląda na to, że taki będzie nasz nowy sejm.



Ostatnio opublikowane artykuły w kategorii Kultura i nauka:

Wirus, patogen, antygen. Czyli jak Natura komplikuje testy antygenowe

Trudno zaakceptować, że coś tak znikomego jak wirus, rzuci świat na kolana, osiągając mistrzostwo w zakaźności: obleciał kulę ziemską, przemierzył południki i równoleżniki, odwiedził przedszkola i emerytów oraz zmusił nas do zabawy w kotka i myszkę.

Panta rei

Długie wieczory, pogoda i ogólna sytuacja skłoniły mnie do zadumy. Tym razem nad tym, jak słowa zmieniają znaczenie wraz z upływem czasu. Ludzie uczeni nazywają to dryfem semantycznym. Podryfujmy zatem przez chwilę wspólnie. Zacznijmy od Józefa Ignacego Kraszewskiego, który główną bohaterkę „Starej Baśni” nazwał Dziwą. Dzisiaj facet, który tak zwróciłby się do kobiety, zapewne ryzykowałby kilka razów „z liścia”. A przecież by zostać Dziwą, kobieta musiała odznaczać się nie byle jakimi przymiotami ciała i ducha! Dlaczego dzisiaj to słowo stało się wulgaryzmem? Zapewne przez skojarzenie z podobnie brzmiącą „dziwką”, wywodzącą się wszak ze starosłowiańskiego děvъka (dziewczyna). A, że nieszczęsna Dziwa pochodzi od zupełnie innego, również starosłowiańskiego słowa divъ (podziw, zachwyt, zdumienie), nikogo już dziś nie rusza.

Proroctwa się spełniają, czyli felieton antyklerykalny

Św. Paweł (prywatnie mój ulubiony Apostoł) w jednym ze swoich listów napisał znamienne słowa: „Niech przeto ten, komu się zdaje, że stoi, baczy, aby nie upadł” (1 Kor. 10,12). Wracają one do mnie po tym niezwykłym i zaskakującym 2020 r., który szczęśliwie mamy już za sobą. Roku, który miał być ciekawszy od poprzednich, w którym mieliśmy być cały czas piękni, młodzi i bogaci. Wydawało się, że stoimy na twardym, a tymczasem szybko wszyscy upadliśmy. 

Marchewka

Czytam, że jest ogłoszony konkurs. Konkurs typu „nie kij a marchewka”. Chodzi o to, że w czasie pandemii wprowadzono mnóstwo obostrzeń. Za niestosowanie się do nich, grożą kary. 

„Strategie leczenia jaskry” – długo oczekiwana książka na polskim rynku wydawniczym

Właśnie ukazała się na rynku monografia „Strategie leczenia jaskry”. Książka ta powstała na bazie wieloletniego doświadczenia specjalistów z dwóch wiodących ośrodków okulistycznych w leczeniu jaskry w Polsce i uznawanych na świecie.