Z krakowskich legend na nowo spisanych przez Marka Pacułę

Autor: Marek Pacuła

Kategoria: Kultura i nauka Artykuł opublikowano w CX News nr 1/47/2014

Dla umęczonych polityką rodaków mam z Krakowa propozycję chwili zapomnienia.

Cofnijmy się zatem w czasy kiedy na zamku wawelskim, którego jeszcze nie zbudowano, mieszkał król Jarek ze swoimi rycerzami, którzy w imię prawa walczyli na wszelki wypadek ze wszystkimi, którym nie odpowiadała ich sprawiedliwość.

Kiedy zausznicy króla donieśli mu o trzech rycerzach, którzy chcieli wprowadzić swoje prawa, król zasępił się sromotnie i nakazał im kompromisowo poddać się jego woli wraz z ich dobrami i kobietami. Rycerze kompromis odrzucili i ławą dla pokazania swojej siły opuścili siedzibę.

Król nie mając zapasowego wyjścia oddał ich w ręce rzecznika rycerskości, który po otrzymaniu królewskich instrukcji wezwał rycerzy by oznajmić im swoją wolę.

Za karę, że król przez nich 6 razy przegrał wybory na cesarza, zostają wszyscy trzej skazani na banicję w dalekiej Flandrii i pozbawieni prawa oglądania i podziwiania króla na co dzień. W odruchu królewskiej złości chciał nawet król Jarek zlikwidować Święto Trzech Króli, ale doszedł do porozumienia sam ze sobą, że ponieważ i tak kiedyś będzie cesarzem to reszta jest bez znaczenia.

Czy ta legenda kiedykolwiek się spełniła, niestety nie wiem i… n i e c h c ę w i e d z i e ć.



Ostatnio opublikowane artykuły w kategorii Kultura i nauka:

Influencerka

Do napisania tego tekstu skłoniła mnie taka oto informacja: „nasza 15-letnia córka całkiem nieźle się urządziła, jest influencerką, ma 160 tys. followersów i od samych tylko firm kosmetycznych co tydzień dostaje parotysięczne prezenty, byle by tylko tą, a nie inną szminką przed kamerką usmarowała sobie usta". Zacząłem drążyć temat i okazało się, że aby dziś stać się autorytetem dla 160 tysięcy nastolatków, należy najpierw przez parę lat coś trenować, na przykład taniec albo pływanie, a gdy już się znudzi, zacząć gwałtownie odrabiać zaległości imprezowe, by wreszcie z pomocą rodziców przestać ćpać i skończyć szkołę podstawową - podziwu godny sukces!!!

Czysta Wisła - Why Not

Pandemia pokazała jasno, jak negatywny wpływ na planetę ma globalna gospodarka. Przyszedł czas walki o poprawę warunków naszego wspólnego środowiska naturalnego. Jako Fundacja Why Not chcemy aktywnie się w nią włączyć. Stąd projekt związany z Wisłą, największą dziką (nieuregulowaną) rzeką w Europie. Najwyższy czas, by rozpocząć systematyczne działania, dążące do poprawy czystości jej wód. 

Czysta Wisła - Why Not - Dr hab. Andrzej Woźnica

Celem wyprawy było przyjrzenie się całej Wiśle i zebranie danych na temat jakości i ilości wód na całym jej przebiegu. Obecnie woda z rzeki jest pobierana i badana tylko w ok. 20 stałych punktach, ale my w trakcie spływu, w ramach akcji „Czysta Wisła – Why Not”, analizowaliśmy ją co kilometr na jej całej ok. 1000-kilometrowej długości. Już po przepłynięciu pierwszych odcinków naukowcy zauważyli sterty śmieci. Zaobserwowaliśmy niesamowitą ilość plastiku wyrzuconego w różnych miejscach. ♦

Czysta Wisła - Why Not - Dr hab. Damian Absalon

Nasze badania są unikatowe, ponieważ jesteśmy w stanie zatrzymać rzekę w jednym kadrze, w krótkim czasie. Ich idea jest taka, że chcemy pokazać hot spoty, czyli miejsca najbardziej zagrożone i zanieczyszczone. Czasami na punktach monitoringowych nie widać, kto jest odpowiedzialny za to, że na danym odcinku rzeki jakość wody jest taka kiepska. ♦ 

Czysta Wisła - Why Not - Agnieszka Sotoła

Akcja „Czysta Wisła - Why Not” od razu mnie zainteresowała. Czemu? Po okresie pandemicznej izolacji wreszcie coś się dzieje, mamy szansę na spotkania towarzyskie, a ja lubię ludzi! Do tego bliska mi jest kwestia ochrony środowiska i jestem przekonana, że trzeba o tym mówić głośno i na wiele sposobów. Aneta Sotoła była uprzejma stworzyć ze mną team, nie tylko rodzinny i zawodowy, ale też kajakowy. W oczekiwaniu na godzinę „zero” przyglądałyśmy się prognozie pogody — pełne optymizmu, bo w końcu poniedziałek był skąpany w słońcu. O 3:30 ze snu wyrwał mnie dźwięk budzika, otworzyłam oczy i byłam pewna, że śnię. Strugi deszczu za oknem i pytanie — co dalej... Kawa i decyzja. Mamy plan, działamy! I tak w ulewnym deszczu, zaczynając po godz. 4 (dodam w nocy!), przepłynęłyśmy najdłuższy odcinek — 27 km. Było fantastycznie i piszemy się na kolejne takie lub inne akcje! ♦